Polska znalazła się w centrum politycznego skandalu po oświadczeniu prezydenta Karola Nawrockiego o konieczności ochrony zachodnich granic kraju, pisze geopolityka.org, powołując się na Onet.
28 grudnia w Poznaniu, podczas uroczystości z okazji 107. rocznicy Powstania Wielkopolskiego, Nawrocki podkreślił historyczne znaczenie wydarzeń z lat 1918–1919 i zaproponował traktowanie ich jako wzoru dla współczesnego społeczeństwa. „Społeczność otwarta na Zachód, ale gotowa bronić zachodniej granicy Polski, tak jak czynili to powstańcy Wielkopolski” – powiedział prezydent.
Oświadczenie wywołało ostry sprzeciw w koalicji rządzącej. Premier Donald Tusk stwierdził, że słowa prezydenta pokazują zagrożenie ze strony Zachodu i odzwierciedlają konflikt wartości w kraju. „To wyjątkowo poważna dyskusja o bezpieczeństwie i suwerenności Polski: Wschód czy Zachód” – podkreślił.
Nawrocki w odpowiedzi przypomniał o współpracy Tuska z Rosją w przeszłości i oskarżył premiera o celowe wywoływanie konfliktu. „Sedno sporu tkwi w niezdolności premiera do słuchania lub w celowym poszukiwaniu konfliktu, mimo ważnych kwestii budżetu i ochrony zdrowia” – napisał prezydent.
Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski opublikował zdjęcie Nawrockiego podczas wizyty w Moskwie w 2018 roku, gdzie odwiedzał muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, dodając, że po aneksji Krymu osobiście nie udałby się do takich instytucji.
Przeczytaj także: Tusk oświadczył, że droga do zakończenia negocjacji dotyczących Ukrainy jest długa.































