Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rumunii ostro zareagowało na słowa prezydenta Rosji Władimira Putina, który podczas wystąpienia w klubie dyskusyjnym „Wałdaj” w Soczi mówił o rzekomo unieważnionych wyborach prezydenckich w Rumunii, wskazując je jako przykład „manipulacji wolą wyborców”, pisze geopolityka.org, powołując się na Digi24.
Rzecznik MSZ Andrei Țărnea oświadczył:
„Rosja ingerowała w wybory w Rumunii, zrobiła to samo w wyborach w Republice Mołdawii i systematycznie ingeruje w wybory w innych krajach, ale poniosła porażkę”.
Podkreślił, że „obywatele tych państw wybierają inne wartości i perspektywy”, dodając:
„Nigdy nie przyjmiemy lekcji o demokracji, wyborach czy wolności prasy płynących z Moskwy”.
Țărnea zaznaczył również, że kraj prowadzący wojnę przeciwko sąsiadowi, próbujący anektować jego terytoria, dopuszczający się zbrodni wojennych, wysyłający setki tysięcy własnych obywateli na śmierć, prześladujący opozycję i pozbawiony niezależnej prasy oraz wolności słowa „nie jest w stanie udzielać komukolwiek lekcji”.
Wystąpienie Putina odnosiło się do kwestii procesów wyborczych na świecie. Prezydent Rosji stwierdził, że „manipulacje wolą wyborców i zamienianie wyborów w farsę nie mogą trwać w nieskończoność”.
Wcześniej prezydent Rumunii Nicușor Dan na szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Kopenhadze zaprezentował tzw. „raport Georgescu”. Wskazano w nim m.in., jak Rosja wpłynęła na unieważnienie wyborów prezydenckich w kraju.
Prokurator generalny Rumunii Alex Florența ogłosił wyniki śledztwa, według których decyzja Trybunału Konstytucyjnego o unieważnieniu wyborów w 2024 roku była skutkiem zakrojonej na szeroką skalę wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję. Łączyła ona cyberataki na instytucje państwowe z agresywną kampanią internetową, w której wykorzystywano sztuczną inteligencję.
W listopadzie 2024 roku w pierwszej turze wyborów prezydenckich zwyciężył znany ze swoich antyzachodnich poglądów Călin Georgescu. Głosowanie zostało unieważnione z powodu podejrzeń o ingerencję zagraniczną.
Przeczytaj także o tym, że Norwegia wysłała F-35 do Polski dla ochrony przestrzeni powietrznej NATO.































