Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski opowiedział o znaczeniu operacji SZU w obwodzie kurskim w Rosji, przeprowadzonej latem 2024 roku. Według niego głównym zadaniem było odciągnięcie rosyjskich wojsk i sprzętu, co pozwoliło zapobiec zakrojonemu na szeroką skalę atakowi na terytoria ukraińskie – pisze geopolityka.org, powołując się na The Washington Post.
Syrski zaznaczył, że początkowo planowano działania rajdowe, lecz później podjęto decyzję o utrzymaniu części terytorium. Kurszczyzna, jak podkreślił, jest strategicznym przyczółkiem dla dalszych operacji.
Przygotowania odbywały się w warunkach ścisłej tajemnicy, bez informowania nawet najbliższych partnerów, w tym USA. Dowódca określił to jako lekcję po nieudanej kontrofensywie w 2023 roku, akcentując wagę ciszy podczas planowania.
Operacja była pierwszym przypadkiem od czasów II wojny światowej, gdy wojska zagraniczne zajęły część rosyjskiego terytorium. Siły ukraińskie wzięły do niewoli ponad tysiąc rosyjskich żołnierzy, zmuszając Moskwę do przerzucenia oddziałów z innych kierunków.
Dowódca 82. brygady desantowo-szturmowej Dmytro Wołoszyn przyznał, że początkowo uważał rozkaz dotyczący operacji za nierealistyczny, lecz później docenił jej skalę i potencjał.
Obecnie wojska ukraińskie kontrolują w obwodzie kurskim kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych, utrzymanych po operacji. Przyczółek ma strategiczne znaczenie i wpłynął na morale społeczeństwa oraz wsparcie ze strony krajów zachodnich.
Syrski poinformował także o udziale północnokoreańskich żołnierzy po stronie Rosji, stwierdzając, że bez nich przeciwnik nie odniósłby sukcesów w tym rejonie.
Przeczytaj także o tym, że liderzy UE i Ukrainy nalegają na dialog przed negocjacjami Trumpa i Putina.































