Serbia potwierdziła swoje poparcie dla integralności terytorialnej Ukrainy oraz jej aspiracji do integracji europejskiej, jednak na razie nie jest gotowa do przyłączenia się do sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji. Poinformował o tym minister ds. europejskich Serbii, Nemanja Starović, w wywiadzie dla austriackiej agencji APA, pisze geopolityka.org powołując się na DER STANDARD.
Według niego oficjalny Belgrad nie uważa wprowadzenia sankcji za skuteczne narzędzie wywierania presji na Moskwę. Podkreślił, że takie ograniczenia, biorąc pod uwagę strukturę gospodarczą kraju, miałyby przede wszystkim negatywny wpływ na serbską gospodarkę. Dodał również, że brak członkostwa w UE pozbawia Serbię dostępu do mechanizmów bezpieczeństwa, z których korzystają państwa członkowskie wspólnoty.
Starović podał przykład nierówności w zakresie wsparcia finansowego: podczas pandemii COVID-19 Chorwacja, jako państwo członkowskie UE, otrzymała 22 miliardy euro z funduszu odbudowy, podczas gdy Serbia — zaledwie 165 milionów euro. Ten przykład, jego zdaniem, pokazuje, dlaczego Belgrad ostrożnie podchodzi do decyzji, które mogą kosztować kraj znaczące straty bez odpowiedniej rekompensaty.
Jednocześnie minister oświadczył, że Serbia jest gotowa zmienić swoje stanowisko w sprawie sankcji w przypadku realnego zbliżenia się do członkostwa w Unii Europejskiej. Według niego, takie poparcie byłoby możliwe na kilka miesięcy przed planowaną datą przystąpienia.
Podkreślił również, że Serbia potępiła inwazję Rosji na Ukrainę od samego początku wojny, a także wyraziła poparcie dla przystąpienia Ukrainy do UE. Starović dodał, że Ukraina nadała nowy impuls procesowi rozszerzenia Unii Europejskiej, do którego chcą dołączyć także kraje Bałkanów Zachodnich.
Przeczytaj także o tym, że Grecja może zablokować udział Turcji w programie obronnym UE.































