W lipcu 2025 roku w Australii rozpoczęły się największe w historii kraju wspólne ćwiczenia wojskowe Talisman Sabre. Bierze w nich udział około 35 tysięcy żołnierzy z 19 krajów. Według generała porucznika armii USA Joela Vowella, celem manewrów jest przygotowanie wojsk na potencjalne kryzysy w regionie Pacyfiku, w szczególności związane z działaniami Chin wobec Tajwanu. Rok ten już uznawany jest za rekordowy pod względem liczby ćwiczeń wojskowych w regionie od czasów II wojny światowej. Te działania mają wysłać sygnał do Pekinu, że ewentualna inwazja na Tajwan może spotkać się z reakcją nie tylko ze strony USA, ale i szerokiej koalicji sojuszników, pisze geopolityka.org, powołując się na Reuters.
Jednak ani USA, ani Australia, Japonia czy Filipiny nie mają prawnych zobowiązań do obrony Tajwanu. Waszyngton stara się przekonać sojuszników do zajęcia jasnego stanowiska, jednak ci unikają bezpośrednich deklaracji udziału w konflikcie z Chinami. Premier Japonii nawet nie przybył na szczyt NATO, aby uniknąć presji. Tajwan z kolei zwiększa budżet obronny do 2,5% PKB, a USA już dały Tajpejowi do zrozumienia, że wsparcie będzie uzależnione od gotowości do samoobrony. Japonia planuje osiągnąć poziom 2% wydatków na obronność dopiero w 2027 roku. Inne kraje regionu, takie jak Korea Południowa i Nowa Zelandia, również ograniczają się do udziału w rozmowach strategicznych.
Amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth podkreślił, że zagrożenie inwazją Chin na Tajwan jest realne, a kontrola nad wyspą to kluczowy element planów Pekinu dotyczących dominacji w Azji. Japonia, Australia i Filipiny podzielają te obawy i prowadzą konsultacje na temat możliwych działań. Jednocześnie nowa dynamika polityczna w USA, w tym możliwy powrót Donalda Trumpa do władzy, budzi niepokój wśród partnerów, którzy obawiają się, że wsparcie Ameryki może osłabnąć – jak to miało miejsce w przypadku Ukrainy.
W odpowiedzi na te obawy USA intensyfikują działalność dyplomatyczną i wojskową w regionie. Wysocy rangą przedstawiciele Pentagonu odwiedzili prezydenta Filipin i zapewnili o przestrzeganiu dwustronnych umów obronnych. Jednocześnie USA zawarły umowę handlową z Japonią, a Korea Południowa i Japonia rozmawiają o udziale swoich stoczni w budowie okrętów dla amerykańskiej floty. Tajwan przeprowadził największe w swojej historii ćwiczenia wojskowe, w których uczestniczyła rekordowa delegacja wojskowa USA, a także zainicjowano nowy format wspólnych manewrów z udziałem USA, Japonii i Filipin w pobliżu potencjalnej strefy działań wojennych.
USA zwiększają swoją obecność w regionie mimo niepewności politycznej i ograniczeń dyplomatycznych. Kraje NATO również zwiększają swoje zaangażowanie: Francja i Wielka Brytania wysłały lotniskowce, a w ćwiczeniach w Australii biorą udział wojska Kanady, Holandii, Niemiec i Norwegii. Jest to odpowiedź na rosnącą aktywność wojskową Chin w regionie. Australia z kolei udostępnia infrastrukturę do przechowywania broni i prowadzenia ćwiczeń, choć obawia się, że w przypadku wygranej Trumpa USA mogą wycofać się z paktu AUKUS.
W samych Stanach Zjednoczonych trwają debaty na temat celowości tak aktywnej obecności w regionie. Część ekspertów opowiada się za wycofaniem wojsk z Tajwanu, Japonii i Korei, uznając to za drogę do deeskalacji. Inni natomiast uważają, że konieczne jest pokazanie siły, aby zapobiec agresywnym działaniom Pekinu. Chiny nie pozostają w tyle – Pekin przeprowadził zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia wojskowe w zachodniej części Oceanu Spokojnego. Sytuacja w regionie pozostaje napięta i wskazuje na możliwość dalszej eskalacji.
Przeczytaj także o ataku hakerskim na amerykańską agencję jądrową: za atakiem stoi Chiny.































