Grecja wystąpiła z ostrzeżeniem dotyczącym możliwego zablokowania dostępu Turcji do funduszu obronnego Unii Europejskiej. Decyzję tę władze w Atenach wiążą z koniecznością uzyskania gwarancji, że broń potencjalnie uzyskana w ramach inicjatywy UE „Bezpieczeństwo dla Europy” (SAFE) nie zostanie użyta przeciwko Grecji. Program SAFE przewiduje finansowanie sektora obronnego i wspólne zakupy w ramach Unii, a jego budżet wynosi około 150 miliardów euro, pisze geopolityka.org powołując się na The European Conservative.
Pomimo że Turcja nie jest członkiem UE, jako członek NATO może technicznie ubiegać się o udział w SAFE. Jednak premier Grecji Kyriakos Mitsotakis oświadczył, że jego kraj zdecydowanie sprzeciwi się dopuszczeniu Turcji do inicjatywy obronnej, jeśli Ankara nie przestanie grozić Grecji i nie zrezygnuje z kwestionowania greckiej suwerenności na Morzu Egejskim.
Rząd grecki podkreślił, że decyzja o dopuszczeniu Turcji do SAFE wymaga jednomyślnej zgody wszystkich 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. W tym kontekście stanowisko Aten może okazać się decydujące.
Wypowiedź Mitsotakisa pojawiła się wkrótce po tym, jak Niemcy potwierdziły zgodę na dostawę myśliwców Eurofighter do Turcji. Mimo to, jak zaznaczył grecki premier, Ateny nie mają instrumentów, aby powstrzymać zawarcie takich umów, ale mogą wpływać na warunki współpracy w ramach europejskich projektów obronnych.
Władze greckie przypomniały również, że Ankara wielokrotnie groziła konfliktem zbrojnym w przypadku, gdyby Ateny jednostronnie zdecydowały się na rozszerzenie swoich wód terytorialnych na Morzu Egejskim. To właśnie te wypowiedzi Turcji wzmacniają obawy Aten dotyczące potencjalnego wykorzystania zasobów europejskich do celów konfliktowych.
Przeczytaj także: Posłowie chcą uchylić kontrowersyjne przepisy ustawy o NABU































