W Korei Południowej w wyniku długotrwałych i intensywnych opadów deszczu oraz wywołanych nimi osuwisk zginęło co najmniej dziesięć osób, a dziewięć uznaje się za zaginione. Kataklizm trwa już czwarty dzień z rzędu. Według oficjalnych danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Krajowej Agencji Bezpieczeństwa Pożarowego, najbardziej ucierpiał powiat Sancheong, gdzie odnotowano sześć ofiar śmiertelnych i siedem zaginięć. Ofiary odnotowano także w miastach Osan, Seosan i Dangjin – tam zginęły kolejne trzy osoby. W Gwangju za zaginione uznaje się dwie osoby, pisze geopolityka.org powołując się na Yonhap.
W rejonie Sancheong trwają akcje ratunkowe. Lokalne służby informują o ewakuacji co najmniej 58 mieszkańców. Liczba ofiar śmiertelnych może jednak wzrosnąć, ponieważ część obszarów pozostaje niedostępna z powodu podtopień i zniszczonych dróg.
Kataklizm rozpoczął się 17 lipca, kiedy nad krajem przeszły silne opady deszczu, które trwają już cztery dni. W Sancheongu w tym czasie spadło ponad 793 milimetry deszczu. W sąsiednich rejonach sytuacja również jest krytyczna – w Hapcheonie spadło 699 mm, a w Hadongu 621,5 mm.
Z powodu złej pogody odnotowano około 2000 przypadków uszkodzeń infrastruktury, w tym zalane drogi, osuwiska ziemi i zniszczenia budynków. Ponadto uszkodzono ponad 2200 obiektów prywatnych – domów mieszkalnych, gospodarstw rolnych i upraw. Duża część tych zniszczeń wystąpiła na terenach wiejskich.
Według najnowszych danych, ponad 12 tysięcy osób musiało opuścić swoje domy. Tymczasowo zakwaterowano ich w schroniskach otwartych w 14 miastach i prowincjach kraju. Władze apelują o ostrożność i zamykają drogi w regionach, gdzie nadal istnieje wysokie ryzyko kolejnych osuwisk. Prognozy meteorologiczne wskazują, że opady mogą potrwać jeszcze kilka dni.
Wcześniej informowano, że powódź nawiedziła Teksas: dziesiątki ofiar, wśród nich dzieci z obozu.































