Kanclerz Niemiec Friedrich Merz odegrał kluczową rolę w ukształtowaniu stanowiska prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie kontynuacji pomocy wojskowej dla Ukrainy. Poinformował o tym minister spraw zagranicznych RFN Johann Wadephul, podkreślając wpływ osobistych kontaktów między przywódcami obu państw. Podał to geopolityka.org, powołując się na wypowiedź szefa MSZ RFN Johannesa Wadephula w wywiadzie dla gazety Bild.
Według Wadephula, Merz od początku swojej kadencji konsekwentnie wspierał Ukrainę. To właśnie to stanowisko — jak uważa minister — było jednym z kluczowych czynników, które wpłynęły na decyzję Trumpa o utrzymaniu pomocy dla Kijowa. Kanclerz nie tylko otwarcie wypowiadał się o konieczności wspierania Ukrainy, ale także prowadził bezpośrednie rozmowy z prezydentem USA, w tym podczas wizyty w Białym Domu oraz na szczycie G7.
Merz również osobiście dzwonił do Trumpa, podkreślając znaczenie przywództwa USA w decydującym momencie. Jak zaznaczył Wadephul, te kontakty świadczą o odnowieniu dialogu między Waszyngtonem a Berlinem, a głos Niemiec znów zaczął być brany pod uwagę przez amerykańskie kierownictwo.
Komentarz szefa MSZ pojawił się w kontekście obaw, że administracja Trumpa może zrewidować swoje podejście do wspierania Kijowa. W Berlinie traktuje się te ryzyka poważnie, dlatego podejmowane są działania dyplomatyczne mające na celu utrzymanie jedności Zachodu wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Przeczytaj także o tym, jak Kreml skomentował pogłoski o spotkaniu Putina, Trumpa i Xi.































