Derby Londynu pokazały nam, że będzie dużo walki, dużo starć i dużo goli. Czy dostaliśmy to dzisiaj? Zastanówmy się nad tym. Zacznijmy od tego, że Chelsea odzyskała Palmera i Jacksona, co było dobrym wzmocnieniem, a Tottenham również miał waleczną kadrę, co zapowiadało dobrą grę w piłkę nożną, pomimo faktu, że The Blues wciąż przeżywają kryzys, a Spurs są dopiero w drugiej połowie tabeli po fatalnym sezonie. Nadal oczekiwano, że piłka nożna będzie dobrą zabawą.
Jednak w pierwszej połowie nie widzieliśmy już takiej zabawy. Najważniejszą rzeczą, którą zauważyliśmy w grze obu drużyn, był brak. Było go wszędzie pod dostatkiem, szczególnie w ataku. Ogólnie rzecz biorąc, zespół Maresci grał lepiej po powrocie Nicolasa Jacksona. Dodał energii do gry i stwarzał okazje, otwierając grę. Wczesne podanie Trevoha Chalobaha mogło zakończyć się asystą, ale Jacksonowi nie udało się zamienić jej na gola, a wybicie van de Vena pod nogi Jacksona spowodowało, że piłka minęła linię bramkową i trafiła w słupek.
Później Jackson nadal aktywnie grał w ataku, ale jego partnerzy wciąż nie potrafili doprowadzić wszystkiego do naprawdę krytycznego momentu, bo w kluczowych momentach popełniali błędy. Gdzieś było niedokładne podanie, gdzieś Neto się po prostu poślizgnął, gdzieś Sancho dał się ponieść zwodom. Sytuacja jest więc taka, że Chelsea ma przewagę, ale wciąż ma mało szans. Najważniejszą szansę miał Jadon po podaniu Pedro Neto, jednak Vicario uratował swoją drużynę piękną paradą.
Jeśli chodzi o drużynę Postecoglou, to nie była ona w stanie praktycznie nic zrobić w ataku. Na obronę powiem, że tak, mniej więcej wszystko zostało zebrane, ale Son, Solanke i Odober zostali odcięci. To samo dotyczy pasywnego i powolnego Maddisona. Jak dokładnie Spurs planowali pokonać swoich przeciwników? To nie jest zbyt jasne.
W drugiej połowie wszystko toczyło się w tym samym duchu, ale w końcu doszło do realizacji. Na początku drugiej połowy, po przedłużającym się ataku, Cole Palmer wykonał idealne podanie w pole karne do Enzo Fernandesa, który głową zdobył otwierającą bramkę. 1:0 i jest to prowadzenie zasłużone, bo gospodarze przynajmniej próbowali coś stworzyć. Ciekawie było zobaczyć reakcję Spurs na straconą bramkę.
Zanim goście zdążyli zareagować, strzelili drugiego gola. Po rzucie wolnym piłka w zamieszaniu dotarła do Caicedo, który pięknym strzałem skierował ją w róg bramki, jednak VAR interweniował i dzień wcześniej odnotował spalonego dla Colville'a. Wynik nadal jest 1-0 i Tottenham wciąż ma szansę na odpowiednią reakcję. Wejście Sarra i Johnsona na boisko było już reakcją i w 66. minucie w końcu doczekaliśmy się półszansy na bramkę Sancheza, gdy van de Ven oddał strzał po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale był on słaby i trafił prosto w ręce bramkarza.
Jednak w 69. minucie Sarr zdawał się wyrównać wynik po biegu środkiem boiska i strzale z dystansu tuż obok bramki Sancheza, ale wcześniej Pape Matar sfaulował Caicedo, w związku z czym gol nie został uznany, a autor nieuznanego gola otrzymał żółtą kartkę. Choć faul potencjalnie może skutkować czerwoną kartką.
Pod koniec Chelsea zdecydowała się nie wywierać presji na rywalach i nie strzelić drugiego gola, lecz po prostu bronić się, mając minimalną przewagę. Ryzykowny plan. James wszedł na boisko zastępując Jacksona w 83. minucie. Nie udało im się wzmocnić obrony, Son Heung-min miał krytyczny moment po dośrodkowaniu z prawego skrzydła, Koreańczyk zasłonił go spadkiem, ale Sanchez uratował gospodarzom zwycięstwo.
Ale to była jedyna szansa, jaką goście stworzyli sobie przed końcowym gwizdkiem. Powinienem wstać wcześniej i spróbować zagrać w piłkę nożną. Poza tym był to fatalny występ Spurs. Ale Chelsea również nie była dla nas wielkim zaskoczeniem, chociaż w porównaniu z ich przeciwnikami to był zupełnie inny poziom. Podopieczni Maresci wrócili na czwarte miejsce, podczas gdy Tottenham pozostał na 14. pozycji.
Premier League, 30. runda
Stadion: Stamford Bridge (Londyn)
Sędzia: Craig Pawson (Anglia)
Chelsea-Tottenham 1:0
Bramka: Fernandez (50)
*Bramka Moisesa Caicedo w 56. minucie nie została uznana z powodu spalonego
**W 69. minucie gol Pape Matara Sarra nie został uznany z powodu faulu
Chelsea: Sanchez – Gusteau, Chalobah, Colville, Cucurella – Caicedo, Fernandes (Dewsbury Hall, 90+1) – Neto, Palmer (Adarabioyo, 90+1), Sancho (Madueke, 68) – Jackson (James, 83)
Tottenham: Vicario – Spence, Romero, van de Ven (Porro 88), Udoji – Bergvall (Sarr 64), Bentancur, Maddison (Tel 88) – Odobert (Johnson 64), Solanke, Son
Zarezerwowane: Chalobah (45+1), Jackson (68), Cucurella (75), Neto (80), Palmer (86) – Romero (45+1), Sarr (73), Porro (90+8), Johnson (90+8), Spence (90+13)
www.ua-football.com