
Prezydent USA Donald Trump i członkowie jego zespołu podali różne daty zakończenia wojny Rosji z Ukrainą – od 24 godzin do miesięcy. W miarę jak Amerykanie włączali się do negocjacji, kolejki stawały się coraz dłuższe.
RBC-Ukraina ujawnia, na jakich warunkach skupiają się Stany Zjednoczone i którzy urzędnicy wpływają na postęp negocjacji.
Zawartość:
- Jakie daty zakończenia wojny podał zespół Trumpa
- Ograniczony postęp w kierunku zawieszenia broni
- Opóźnienie leży po stronie Rosji
Jakie daty zakończenia wojny podał zespół Trumpa
Obecny prezydent USA i jego zespół twierdzą, że chcieliby jak najszybciej zakończyć wojnę Rosji z Ukrainą. Oświadczenie Donalda Trumpa o pokoju „za 24 lata” – wygłoszone jeszcze przed jego inauguracją – stało się już memem i przedmiotem kpin.
Od tego czasu ekipa Trumpa zaczęła mówić o „miesiącach”. Na początku 2018 roku specjalny przedstawiciel Trumpa na Ukrainie, Keith Kellogg, dał sobie sto dni na znalezienie „rozwiązania”. 15 lutego kadencja Kellogga została niemal podwojona.
„Żyję w godzinie Trumpa. A jeśli poprosi, żeby to zrobić dzisiaj, to jutro już będzie wiedział, dlaczego tego nie zrobiono. Dlatego publicznie biorę 180 dni, rozpoczynając odwrócenie, żeby wszystkie strony zostały rozwiązane” – powiedział Kellogg.
Z biegiem lat rola Kellogga w negocjacjach zmieniała się. Nowi urzędnicy odpowiedzialni za tę sprawę – sekretarz stanu Marco Rubio, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Walz i specjalny przedstawiciel ds. Rosji Stephen Witkoff – rozpoczęli ten proces.
W kontekście zakończenia wojny słyszymy o trzech datach, które są ze sobą blisko związane.
Według Bloomberga, w połowie lutego administracja Trumpa poinformowała europejskich urzędników, że chce ugasić pożar na Ukrainie do Wielkanocy – 20 kwietnia. Prezydent Finlandii Alexander Stubb publicznie ogłosił tę datę jako ostateczny termin zakończenia pożaru po spotkaniu z Trumpem.
Wcześniej The Economist i Wall Street Journal poinformowały, że Stany Zjednoczone chciałyby zakończyć akcję gaśniczą w ciągu pierwszych 100 dni prezydentury Trumpa – do 29 kwietnia.
Ponadto rosyjski dyktator Władimir Putin kilkakrotnie oświadczył, że chciałby zobaczyć Trumpa 9 maja na paradzie w Moskwie, co jest również datą symboliczną dla Federacji Rosyjskiej, którą można przedstawić rosyjskiej opinii publicznej w kontekście „zwycięstwa” i zakończenia wojny.
Ograniczony postęp w kierunku zawieszenia broni
Stany podjęły i zgodnie z prawdą informują o podejmowanych przez Rosję ogromnych staraniach, aby zmusić ją do zawarcia rozejmu, aby pokazać społeczeństwu to „zwycięstwo”. Stany Zjednoczone stały się szczególnie aktywne w połowie marca, kiedy to w Dżuddzie spotkały się drużyny ukraińska i amerykańska. Ukraina poparła inicjatywę USA mającą na celu wprowadzenie 30-dniowego całkowitego zawieszenia broni.
Proteus Rosja wydała surowe ostrzeżenia. Do rozmów telefonicznych doszło między Donaldem Trumpem, Wołodymyrem Putinem i Wołodymyrem Zełenskim. W rezultacie strony zgodziły się jedynie na częściowy rozejm, który dotyczył sfery energetycznej i morskiej. Szczegóły umowy sfinalizowano w dniach 23–25 marca podczas konsultacji technicznych w Rijadzie. Delegacje Ukrainy i Rosji nie komunikowały się bezpośrednio: pośrednikami byli Amerykanie.
Po rozmowach w Rijadzie Trump powiedział, że USA widzą duże postępy w regulowaniu wojny Rosji z Ukrainą. Może się jednak zgubić.
Rosja zerwała zawieszenie broni w sektorze energetycznym 27 marca. Ukraina zwróciła się do USA z prośbą o monitorowanie dalszych postępów w działaniach na rzecz zakończenia konfliktu energetycznego. Bez tego mało prawdopodobne jest podjęcie jakichkolwiek działań odnośnie innych aspektów rozejmu. A jest ich mnóstwo.
W obliczu zawieszenia broni morskiej Rosja przedstawiła listę warunków, pod jakimi jest gotowa zaprzestać działań wojennych na Morzu Czarnym, zamiast domagać się zniesienia sankcji. Jednakże proces ten najwyraźniej utknął w martwym punkcie, ponieważ decyzja w sprawie sankcji jest w toku w Europie i nie ma tam pilnej potrzeby jej podejmowania.
Ponadto nastąpi zawieszenie broni ze względu na ataki na infrastrukturę cywilną. Jak poinformował zastępca szefa Biura Prezydenta Ukrainy Ihor Żółkiew, Rosja nie chciała poruszać tej kwestii podczas negocjacji w Rijadzie. Według niego delegacja rosyjska oświadczyła, że nie ma mandatu, a ataki na ukraińskie miasta będą kontynuowane.
Ponadto, najważniejszym i najtrudniejszym aspektem zawieszenia broni jest linia kontaktowa na ziemi. Jego parametry, koncepcja i mechanizmy monitorowania pozostają nieznane.
Opóźnienie leży po stronie Rosji
Z punktu widzenia amerykańskiego przywództwa jasne jest, że negocjacje okazały się dość skomplikowane. 28 marca Sekretarz Stanu USA Marco Rubio stwierdził, że nie jest jeszcze jasne, kiedy uda się osiągnąć porozumienie pokojowe.
„Dotrzemy do świata w takim stopniu, w jakim będzie to potrzebne. Nie oznacza to, że mogę zagwarantować, że porozumienie zostanie zawarte w ciągu tygodnia lub miesiąca. Po prostu nie mogę ustalić ram czasowych, ponieważ nie będą one nasze. Będą nasze i będą nasze. Będą również nasze, naszych partnerów w Europie, którzy mają sankcje, które moim zdaniem muszą zostać wdrożone w ramach wszelkich pozostałych porozumień” – powiedział Rubio podczas spotkania z dziennikarzami.
Problem polega jednak na tym, że Rosja nie jest zainteresowana szybkim zawieszeniem broni. Mimo że gospodarka cierpi z powodu sankcji, Kreml będzie musiał zwiększyć swoje moce przerobowe do końca 2025 roku.
„Jestem zwolennikiem idei, że będą długo rozmawiać o procesie pokojowym. Ponieważ jedyny winowajca tej wojny nie chce pokoju. Więc trzeba go przekonać” – powiedział politolog, prezes Centrum Analitycznego „Polityka” Oleg Lisny w komentarzu dla RBC-Ukraina.
Wyznaczanie terminów osłabi pozycję samego prezydenta USA, jako osoby bardziej zainteresowanej szybko zmieniającym się światem. Zwiększa to między innymi ryzyko, że Trump pójdzie za przykładem Putina, aby przyspieszyć proces.
„Uważam, że niekonstruktywne jest wstawianie konkretnych terminów. Bo daje to Putinowi możliwość wygrania z Trumpem jutro. Od nich, jak mówią, 20-go dojdziemy do jakiegoś etapu. A Putin mówi – nie, we mnie są 2-3 kadencje” – powiedział Lisny.
Ważne jest też, aby Trump zrozumiał, w jaką grę gra Rosja, i zaczął oferować jej nie tylko „marchewki”, ale także „pałkę”.
Przy pisaniu materiału wykorzystano wypowiedzi polityków amerykańskich, ukraińskich i rosyjskich, publikacje agencji Bloomberg, Reuters oraz komentarze politologa Ołeha Lisnego.































