OPEC+ poinformował o podniesieniu limitu wydobycia ropy na maj o 206 tys. baryłek dziennie. Decyzja została przedstawiona jako korekta poziomu produkcji, jednak uczestnicy rynku i analitycy wskazują, że jej realny wpływ na podaż może być ograniczony, pisze geopolityka.org, powołując się na tvn24.
Podwyższenie kwoty następuje w czasie poważnych zakłóceń dostaw ropy, wywołanych faktycznym zablokowaniem Cieśniny Ormuz — jednego z najważniejszych szlaków transportu surowca na świecie. Tą trasą przebiega istotna część eksportu państw Zatoki Perskiej.
Według źródeł w OPEC+ dodatkowe 206 tys. baryłek dziennie stanowi mniej niż 2 proc. wolumenu dostaw zagrożonych przez ograniczenia ruchu w Cieśninie Ormuz. Rynek odbiera więc tę decyzję przede wszystkim jako sygnał gotowości do zwiększenia podaży po przywróceniu żeglugi.
Firma konsultingowa Energy Aspects określiła ogłoszoną podwyżkę jako „akademicką”, wskazując, że w obecnych warunkach nie będzie ona miała istotnego wpływu na fizyczną podaż ropy. Podobną ocenę przedstawił były przedstawiciel OPEC Jorge Leon, obecnie szef analiz geopolitycznych w Rystad Energy. Jak zaznaczył, w praktyce na rynek trafi bardzo niewielka liczba dodatkowych baryłek.
Największe ograniczenie polega na tym, że państwa, które teoretycznie mogłyby szybko zwiększyć wydobycie, zmagają się obecnie z problemami logistycznymi i infrastrukturalnymi. Dotyczy to przede wszystkim Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Iraku. Przed wybuchem konfliktu to właśnie te kraje miały największe możliwości szybkiego zwiększenia produkcji, jednak wojna i zakłócenia eksportu znacząco ograniczyły ich potencjał.
Pozostali uczestnicy porozumienia również nie są w stanie skutecznie uzupełnić niedoborów. Rosja pozostaje ograniczona przez zachodnie sankcje oraz skutki zniszczeń infrastruktury związanych z wojną przeciwko Ukrainie. W państwach Zatoki sytuację dodatkowo pogorszyły ataki rakietowe i dronowe, które uszkodziły infrastrukturę naftową. Przedstawiciele regionu wskazują, że nawet w przypadku szybkiego zakończenia działań wojennych i natychmiastowego otwarcia Cieśniny Ormuz powrót do normalnego poziomu operacji może potrwać wiele miesięcy.
Już 1 marca, gdy zakłócenia przepływów ropy zaczęły się nasilać, OPEC+ uzgodnił podobny, umiarkowany wzrost wydobycia na kwiecień — również o 206 tys. baryłek dziennie. W tym samym czasie rynek utracił znacznie większe wolumeny. Szacuje się, że zakłócenia dostaw objęły od 12 do 15 mln baryłek dziennie, co odpowiada nawet 15 proc. światowej podaży.
W efekcie ceny ropy w ostatnich tygodniach wzrosły do najwyższego poziomu od czterech lat i ustabilizowały się w pobliżu 120 dolarów za baryłkę. Analitycy JP Morgan oceniają, że notowania mogą przekroczyć poziom 150 dolarów za baryłkę, jeśli zakłócenia w Cieśninie Ormuz utrzymają się co najmniej do połowy maja.
Przeczytaj także: Naukowcy zbadali Wielką Błękitną Dziurę i odkryli niepokojący trend cyklonów.































