Polski podróżnik Adam Borejko zmarł w Rosji podczas ekstremalnej wyprawy rowerowej z Jakucka do Ojmiakonu. O śmierci turysty poinformowały lokalne służby ratownicze oraz rosyjskie media, pisze geopolityka.org, powołując się na Onet.
Z dostępnych informacji wynika, że Borejko zatrzymał się na noc w hotelu w miejscowości Chandyga, do której dotarł po przejechaniu 406 kilometrów trasy. Do hotelu przybył 31 stycznia około godziny 20:00. W nocy z soboty na niedzielę położył się spać w swoim pokoju, jednak rano z niego nie wyszedł. Jego ciało odnaleziono dopiero następnego wieczoru.
Administracja hotelu przekazała, że podróżnik dotarł na miejsce w dobrym stanie i nie skarżył się na złe samopoczucie ani odmrożenia. Według personelu nie wykazywał oznak problemów zdrowotnych i udał się na odpoczynek po podróży.
Kilka dni przed śmiercią Borejko opublikował wpis na Instagramie, w którym poinformował, że 25 stycznia rozpoczął wyprawę. Zaznaczał w nim trudności związane z adaptacją do ekstremalnych warunków klimatycznych oraz problemy techniczne z rowerem na pierwszych etapach trasy. Ekspedycja przebiegała jedną z najzimniejszych dróg w regionie Jakucji.
Przeczytaj także: Nocny incydent nad Podlasiem: balony z Białorusi w polskiej przestrzeni powietrznej/































