Asystent prezydenta Rosji Jurij Uszakow oświadczył, że nie rozumie, w jaki sposób w mediach znalazły się informacje o treści jego rozmów telefonicznych ze specjalnym wysłannikiem prezydenta USA Stevem Vitkoffem. Według niego źródłem przecieku na pewno nie są rosyjskie struktury, pisze geopolityka.org, powołując się na UP.
W komentarzu dla dziennikarza kanału „Rossija” Pawła Zarubina Uszakow potwierdził regularne kontakty z amerykańskim przedstawicielem, jednak odmówił ujawnienia szczegółów.
Wypowiedź Uszakowa: „Często rozmawiam z Vitkoffem. Ale treści nie komentuję. A Dmitrijew — co? Przecież on jest przedstawicielem Rosji. Mogę przez telefon rozmawiać z panem i z każdą inną osobą. Tak samo z Dmitrijewem. Dlaczego interesuje was moja rozmowa z Dmitrijewem?”.
Odpowiadając na pytanie, czy informacje opublikowane przez media są zgodne z prawdą, Uszakow stwierdził, że nie zamierza komentować poufnych rozmów.
Mówiąc o możliwych przyczynach pojawienia się przecieków, zasugerował, że rozmowy mogły być podsłuchiwane.
„(Może) ktoś podsłuchuje, nie wiem. Ktoś coś ujawnia, ktoś podsłuchuje. Ale nie my”.
Według asystenta prezydenta publikacje w mediach mogą być ukierunkowane na utrudnienie kontaktów między stronami.
„Raczej nie robi się tego po to, by poprawić relacje, które obecnie są budowane. Budowane są trudne. Budowane są m.in. poprzez tego rodzaju kontakty”.
Uszakow poinformował również, że osiągnięto wstępne ustalenia dotyczące wizyty Vitkoffa w Moskwie w przyszłym tygodniu. Jak dodał, wraz z nim przybędą także inni przedstawiciele administracji prezydenta USA Donalda Trumpa zaangażowani w sprawy dotyczące Ukrainy.
Przeczytaj także: rozmowa Vitkoffa i Uszakowa: bezpośrednie wskazówki dotyczące negocjacji z Trumpem.































