W nocy z 13 na 14 września w obwodzie kijowskim doszło do wybuchów, które nie były związane z atakiem powietrznym. Jak poinformował szef Kijowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Mykoła Kałasznik, w rejonie Fastowa doszło do sytuacji nadzwyczajnej na kolei, pisze geopolityka.org, powołując się na RBC-Ukraina.
Zgodnie z danymi Głównego Zarządu Komunikacji Sił Zbrojnych Ukrainy, po godz. 23:30 na odcinku między Bojarką a Wasyłkowem doszło do pojedynczej detonacji amunicji w pociągu przewożącym ładunek wojskowy. „W wyniku wybuchu personel nie ucierpiał. Ruch kolejowy został wstrzymany, trzy wagony – odłączone” – podano w komunikacie.
W rezultacie uszkodzeń infrastruktury wstrzymano ruch na odcinku Bojarka–Wasyłków. „Ukrzaliznycia” poinformowała, że część pociągów musi kursować zmienionymi trasami. Pasażerom podkreślono, że możliwe są opóźnienia do trzech godzin.
W strefie incydentu znalazł się m.in. pociąg nr 73 Charków–Przemyśl. Część pasażerów przewieziono autobusami do Kijowa, pozostali ruszyli zmienioną trasą. Pociąg spóźnił się o cztery godziny, ale przejdzie przyspieszoną kontrolę graniczną, aby pasażerowie zdążyli na przesiadki w Polsce.
Zgodnie z danymi OWA, trzem kobietom udzielono pomocy medycznej – stwierdzono u nich ostrą reakcję na stres. Na miejscu pracuje sztab ds. likwidacji skutków zdarzenia.
Policja wszczęła postępowanie karne z art. 276 § 2 kodeksu karnego – naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu lub eksploatacji transportu kolejowego.
Jak poinformowała premier Julia Swyrydenko, ruch na uszkodzonym odcinku planuje się przywrócić do wieczornego szczytu pasażerskiego. Usunięto uszkodzone wagony, pirotechnicy sprawdzili tory, trwa przygotowanie do ułożenia nowych szyn. Na godz. 16:00 jeszcze 28 pociągów kursuje zmienionymi trasami z opóźnieniami do trzech godzin.
Wcześniej informowano, że Kreml szerzy niechęć do Ukrainy wśród Polaków – Tusk.































