Były prezydent USA Donald Trump odniósł się do incydentu, w którym rosyjskie drony naruszyły przestrzeń powietrzną Polski. Dziennikarze zapytali go, czy mogą zostać wprowadzone sankcje oraz czy naruszenie było celowe, pisze geopolityka.org, powołując się na oświadczenie prezydenta USA Donalda Trumpa.
Trump stwierdził, że nie zamierza „nikogo bronić”, podkreślając, że drony zostały zestrzelone i spadły na teren jednego z polskich województw. Dodał również, że Władimir Putin „w żadnym wypadku nie powinien zbliżać się do Polski”.
Przedstawiciele władz w Warszawie stanowczo odrzucili możliwość, że naruszenie przestrzeni powietrznej było przypadkowe. Premier Donald Tusk zaznaczył: „Też chcielibyśmy, żeby to był przypadek. Ale nie był”.
Szczegóły incydentu:
- W nocy z 9 na 10 września około 19–23 dronów z Rosji przekroczyło granicę Polski.
- Polska wspólnie z NATO zestrzeliła co najmniej osiem z nich.
- Drony były w większości nieuzbrojone i pełniły funkcję manewrową lub stanowiły „wabiki”.
- Przestrzeń powietrzna nad kilkoma regionami i lotniskami, m.in. w Warszawie, Lublinie i Rzeszowie, została czasowo zamknięta.
- Polska uruchomiła artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, który przewiduje konsultacje członków sojuszu w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa.
Polscy urzędnicy twierdzą, że incydent był świadomym testem reakcji Polski i NATO, a nie błędem czy przypadkowym zdarzeniem.
Czytaj także o tym, że Warszawa ogłosiła posiadanie dowodów na zaplanowany atak dronów Rosji na Polskę.































