Liderzy europejscy rozważają utworzenie 40-kilometrowej strefy buforowej między siłami ukraińskimi a rosyjskimi w ramach potencjalnej umowy pokojowej. Według pięciu rozmówców serwisu, jest to jedna z kilku propozycji dotyczących powojennego uregulowania, pisze geopolityka.org, powołując się na Politico.
Szczegóły strefy, w tym jej głębokość, pozostają nieokreślone, a decyzja Kijowa w sprawie przyjęcia planu jest na razie nieznana, ponieważ mogłaby wiązać się z ustępstwami terytorialnymi. Według źródeł USA nie uczestniczą w dyskusjach.
Dyplomaci europejscy unikają bezpośrednich porównań do zdemilitaryzowanej granicy na Półwyspie Koreańskim, zestawiając propozycję raczej z podziałem Niemiec w okresie zimnej wojny.
Rozważana jest liczba żołnierzy do patrolowania – od 4 do 60 tysięcy. Żaden kraj nie podjął jeszcze zobowiązań, a USA nie planują angażowania swoich wojsk. Według dyplomatów, siły pokojowe pełniłyby dwie funkcje: patrolowanie strefy zdemilitaryzowanej oraz szkolenie ukraińskich żołnierzy.
Sojusznicy nie składają publicznych obietnic dotyczących żołnierzy, czekając na doprecyzowanie zasad użycia siły, reagowania na możliwą eskalację ze strony Rosji oraz potencjalny udział państw trzecich w patrolowaniu.
Propozycja dotycząca strefy buforowej nie była omawiana podczas ostatniej wideokonferencji szefów resortów obrony NATO. Francuskie i brytyjskie wojska prawdopodobnie staną się trzonem międzynarodowej obecności, a te kraje starają się zaangażować sojuszników w zapewnienie niezbędnych zasobów.
Przeczytaj także o tym, kogo Sikorski zaprosił do Polski „Madyara”, któremu zabroniono wjazdu na Węgry.































