Władze Chin wszczęły postępowanie karne przeciwko przeorowi jednego z najsłynniejszych buddyjskich klasztorów na świecie — Shaolin. Shi Yongxin, który kieruje klasztorem od 1999 roku, jest podejrzany o defraudację majątku, a także o szereg naruszeń związanych z wykroczeniami seksualnymi i łamaniem buddyjskich zasad. Według ustaleń śledczych, mnich miał długotrwałe relacje intymne z kilkoma kobietami, w wyniku których urodziły się dzieci poza małżeństwem, podaje geopolityka.org, powołując się na Bloomberg i BBC.
W związku z dochodzeniem Chińskie Stowarzyszenie Buddyjskie tymczasowo cofnęło Shi Yongxinowi świadectwo święceń. Temat wywołał szeroki rezonans w chińskich mediach społecznościowych, gdzie użytkownicy pytają, dlaczego władze reagują dopiero teraz, skoro pierwsze oskarżenia pojawiły się już w 2015 roku. Wtedy byli uczniowie klasztoru ujawnili zarzuty dotyczące molestowania seksualnego, defraudacji oraz ojcostwa niezgodnego z zakonnymi ślubami. Jednak władze prowincji Henan uznały, że nie ma wystarczających dowodów i umorzyły sprawę.
Media donosiły również, że Yongxin otrzymywał drogie prezenty — w tym SUV-a marki Volkswagen i haftowany złotą nicią szlafrok. Dodatkowe kontrowersje wzbudziła próba rozpoczęcia budowy rozległego kompleksu świątynnego o wartości szacowanej na 300 milionów dolarów. Projekt obejmował hotel, szkołę kung-fu i pole golfowe.
Shi Yongxin znany jest jako inicjator komercjalizacji klasztoru Shaolin, dzięki czemu świątynia stała się globalną marką. Z tego powodu media często nazywały go „mnichem-biznesmenem”. Klasztor Shaolin, założony ponad 1500 lat temu, z czasem stał się ważnym symbolem kulturowym, który pojawia się w filmach, muzyce i grach wideo. Popularność zyskał zwłaszcza po premierze filmu „Świątynia Shaolin” z 1982 roku oraz dzięki wzmiankom w twórczości zespołu Wu-Tang Clan i grze Mortal Kombat.
Przeczytaj także o tym, że Erdogan chce zebrać Putina i Trumpa na rozmowy o Ukrainie































