25 lipca około godziny 11:28 w Charkowie w wyniku nalotu z użyciem kierowanej bomby lotniczej uszkodzony został budynek placówki medycznej w dzielnicy przemysłowej miasta. O ataku natychmiast poinformował mer Charkowa Ihor Terechow, zaznaczając, że uderzenie zostało dokonane kierowaną bombą. Później okazało się, że wybuch zniszczył trzecie piętro szpitala oraz stropy budynku. Na miejscu wybuchł pożar materiału termoizolacyjnego, który został szybko ugaszony przez ratowników – pisze geopolityka.org, powołując się na RBK-Ukraina.
Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, na godzinę 14:45 w wyniku ataku ucierpiało 14 osób, w tym 12-letnie dziecko, u którego zdiagnozowano ostrą reakcję na stres. Jedna osoba zginęła. Fala uderzeniowa uszkodziła dziewięć domów prywatnych i dwa samochody, jednak nie doszło do dalszych pożarów.
O godzinie 13:43 Ihor Terechow poinformował, że nie udało się nawiązać kontaktu z trzema osobami, które mogły znajdować się w budynku podczas ostrzału. Rozpoczęto akcję poszukiwawczo-ratowniczą. Jednak już o 15:26 szef administracji wojskowej obwodu charkowskiego Ołeh Synehubow poinformował, że wszystkie te osoby nawiązały kontakt i są bezpieczne. W szpitalu przebywała jedna poszkodowana, której stan oceniono jako stabilny i lekki. Trzy inne osoby, które wcześniej trafiły do szpitala, zostały wypisane do dalszego leczenia ambulatoryjnego.
W związku z atakiem prokuratura obwodu charkowskiego wszczęła śledztwo wstępne w sprawie zbrodni wojennej – na podstawie części 1 artykułu 438 Kodeksu karnego Ukrainy. Wstępne dane wskazują, że bombardowanie zostało przeprowadzone z samolotu Su-34, który wystrzelił kierowaną bombę lotniczą UMPB-5 z terytorium obwodu biełgorodzkiego w Rosji, a dokładniej z okolic miejscowości Tomariwka.
Wcześniej informowano, że Rosja odpowiedziała na propozycję pokoju atakiem z użyciem 103 dronów.































