W niedzielę na Hongkong uderzył potężny tajfun „Wipha”, który spowodował poważny paraliż komunikacyjny i znaczne zniszczenia. Prędkość wiatru przekraczała 167 km/h, co zmusiło władze do ogłoszenia najwyższego, dziesiątego poziomu ostrzeżenia sztormowego. Obowiązywał on przez niemal siedem godzin, po czym został obniżony do poziomu ósmego, pisze geopolityka.org powołując się na Reuters.
W ciągu kilku godzin w mieście spadła znaczna ilość opadów – ponad 110 mm, szczególnie w północnej części graniczącej z Chinami kontynentalnymi. Ulewne deszcze i gwałtowny wiatr powaliły co najmniej 471 drzew, spowodowały liczne wypadki drogowe i uszkodziły infrastrukturę. Jeden z najpoważniejszych incydentów miał miejsce w dzielnicy North Point, gdzie z budynku mieszkalnego zostały zerwane rusztowania, które zostały rozrzucone po drodze.
Władze lokalne poinformowały, że 26 osób zwróciło się o pomoc medyczną, a ponad 250 mieszkańców skorzystało z państwowych punktów tymczasowego schronienia. W mieście częściowo zawieszono działanie transportu publicznego. Połączenia promowe zostały tymczasowo wstrzymane z powodu wysokich fal, a niektóre linie autobusowe zostały odwołane z powodu podtopień i przeszkód na drogach.
Ruch lotniczy został poważnie zakłócony. Lotnisko w Hongkongu poinformowało o odwołaniu ponad 400 lotów, co dotknęło ponad 80 tysięcy pasażerów. Linie lotnicze Cathay Pacific zawiesiły wszystkie loty od godziny 5:00 do 18:00 i zaoferowały bezpłatną zmianę rezerwacji biletów.
Tajfun kontynuował ruch w kierunku południowej chińskiej prowincji Guangdong. Według prognoz miał wieczorem dotrzeć do wybrzeża między miastami Zhuhai i Zhanjiang. W sąsiednim Makau również ogłoszono ósmy poziom zagrożenia. Mieszkańcy zostali ostrzeżeni o ryzyku podtopień i wezwani do pozostania w domach.
Przeczytaj także o tym, że Południowa Korea cierpi z powodu ulew: dziesiątki ofiar i tysiące ewakuowanych.































