Prezydent USA Donald Trump zareagował w sposób niejednoznaczny na szeroko zakrojoną ukraińską operację zniszczenia rosyjskich samolotów strategicznych, znaną jako „Pajęczyna”. Pomimo prywatnego uznania dla rezultatów działań Sił Zbrojnych Ukrainy, Trump publicznie skrytykował prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, uważając, że zamiast ataków powinien był skupić się na negocjacjach dyplomatycznych z Rosją, które odbyły się następnego dnia w Stambule – pisze geopolityka.org, powołując się na Atlantic.
Według źródeł magazynu The Atlantic, Trump uznał atak za prowokacyjny i demonstracyjny, który jego zdaniem mógł zaostrzyć konflikt i doprowadzić do eskalacji. Przez cały okres wojny Trump rzekomo wielokrotnie nazywał Zełenskiego „gorącą głową” i „złym facetem”, oskarżając go o ryzyko wywołania globalnego konfliktu.
Dyskusja na temat działań Ukrainy wywołała debatę w administracji Trumpa na temat dalszej strategii USA wobec wojny. Wśród przedstawionych mu opcji rozważano zarówno zaostrzenie nacisku na Rosję poprzez nowe sankcje, jak i możliwość ograniczenia pomocy USA dla Ukrainy. Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w tej sprawie.
Jednocześnie wyraził sceptycyzm co do możliwości osobistego spotkania z Wołodymyrem Zełenskim i Władimirem Putinem, stwierdzając prywatnie, że nie widzi sensu w takim formacie rozmów. Źródła bliskie politykowi przekazały także magazynowi Axios, że wcześniej Trump określił ukraińskie operacje jako „silne” i „imponujące”. Jednak po rozmowie telefonicznej z Putinem powiedział, że Rosja zamierza „odpowiedzieć na ataki na lotniska” i ostrzegł, że ta odpowiedź „nie będzie przyjemna”.
Przeczytaj także o tym, że SBU opublikowała nagranie zniszczenia 41 rosyjskich samolotów.































