Wiadomości rozpowszechniane przez Kreml za pośrednictwem mediów lokalnych i międzynarodowych pełne są gróźb o rzekomych planach ataku na Charków, ale mimo to , obecnie Federacja Rosyjska nie będzie w stanie zrealizować takich planów ze względu na brak niezbędnych środków.
Ukraiński analityk wojskowy Aleksander Kowalenko podkreśla ten fakt na swoim blogu, podaje URA-Inform.
Jego zdaniem doniesienia o planach Rosji mają na celu zastraszenie i presję psychologiczną na Ukrainę i społeczność światową, gdyż w praktyce zdobycie tak dużego miasta jak Charków pozostaje dla Rosji zadaniem niemożliwym do zrealizowania.
Kovalenko podkreśla, że zagrożenie dla Charkowa pozostaje istotne jedynie w kontekście toczącej się wojny, jednak należy ocenić sytuację obiektywnie, bez popadania w panikę. Wspomina, że aby zdobyć nawet tak małą osadę jak Awdejewka, Rosja potrzebowała ogromnej grupy wojskowej, co wiązało się z poważnymi stratami. Proces zdobycia był długotrwały i kosztowny.
Podobnie, aby przeprowadzić ofensywę na Charków, konieczne jest rozmieszczenie ogromnych sił. Kowalenko szacuje, że do przeprowadzenia ataku i kolejnych bitew miejskich potrzeba będzie znacznie więcej żołnierzy niż zdobycie Awdiejewki.
Według jego szacunków Rosja będzie potrzebować co najmniej pół miliona żołnierzy wraz ze sprzętem jako kilkusettysięczna rezerwa. Zapewnia, że obecnie Rosja nie ma takich środków, aby szybko i po cichu rozmieścić tak potężną grupę wojskową.
Tak więc realne zagrożenie dla Charkowa może powstać tylko wtedy, gdy Rosja masowo rozmieści siły uderzeniowe pod miastem. W tej chwili nie ma takich możliwości. Kovalenko nalega, aby informacje traktować ostrożnie i krytycznie oceniać, unikając paniki.
Przypomnijmy, że Gumenyuk ostrzegał mieszkańców Kijowa przed niebezpieczeństwem: Federacja Rosyjska może kontynuować ukierunkowany terror rakietowy.































