W niedzielę, 8 marca, światowe ceny ropy gwałtownie wzrosły i przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę w związku z działaniami zbrojnymi w Iranie. Taki wzrost odnotowano po raz pierwszy od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku – pisze geopolityka.org, powołując się na CNN.
W związku z eskalacją konfliktu traderzy zaczęli aktywnie kupować kontrakty terminowe na ropę, obawiając się możliwych zakłóceń w dostawach surowca na światowe rynki. Z powodu tych obaw kontrakty futures na amerykańską ropę WTI wzrosły o 14,7%.
Jednocześnie kontrakty futures na ropę Brent, która jest uznawana za globalny punkt odniesienia dla cen ropy, wzrosły o 12,63%. O godzinie 18:06 czasu wschodniego jej cena osiągnęła 104 dolary za baryłkę.
Wzrost notowań ropy towarzyszył spadkom na rynkach akcji. Amerykańskie indeksy giełdowe rozpoczęły sesję od wyraźnych spadków w związku z obawami o nową falę inflacji.
Kontrakty futures na indeks Dow Jones straciły ponad 850 punktów. Indeksy S&P 500 oraz Nasdaq spadły o około 1,7%.
Wzrost cen ropy wpłynął również na ceny paliw. Po pierwszych uderzeniach na Iran 28 lutego średnia cena benzyny w USA w niedzielę osiągnęła poziom 3,45 dolara za galon.
Prezydent USA Donald Trump skomentował sytuację w mediach społecznościowych.
Bezpośrednia wypowiedź Trumpa:
„Krótkoterminowe ceny ropy, które szybko spadną, gdy zostanie zlikwidowane nuklearne zagrożenie ze strony Iranu, są bardzo niewielką ceną za bezpieczeństwo i pokój w USA oraz na świecie. Tylko głupcy mogą myśleć inaczej”.
Przeczytaj także: ZEA po raz pierwszy zaatakowały Iran: pod ostrzałem znalazł się zakład odsalania wody.































