10 września na Uniwersytecie Doliny Utah doszło do zamachu na amerykańskiego działacza konserwatywnego Charliego Kirka. Podczas wystąpienia otrzymał on postrzał w szyję. Świadkowie poinformowali, że atak nastąpił krótko po rozpoczęciu debaty, pisze geopolityka.org, powołując się na RBC-Ukraina.
Zgodnie z nagraniami w mediach społecznościowych, napastnik strzelił z sąsiedniego budynku. Poszkodowanego szybko ewakuowano z sali i przewieziono do szpitala. Budynek uniwersytetu został otoczony przez policję, a ludzi wyprowadzono z terenu.
Początkowo w mediach pojawiały się sprzeczne informacje: jedne źródła podawały, że Kirk nie żyje, inne — że jest w stanie ciężkim. Ostatecznie fakt śmierci potwierdził prezydent USA Donald Trump. W swoim oświadczeniu nazwał Kirka „legendarnym głosem młodzieży Ameryki” i ogłosił, że flagi państwowe zostaną opuszczone do godziny 18:00 w niedzielę na jego cześć.
Śledztwu w sprawie zamachu towarzyszyło zamieszanie. Najpierw policja zatrzymała starszego mężczyznę, którego niektóre media określiły jako członka Partii Demokratycznej. Później uniwersytet zdementował tę informację. Następnie dyrektor FBI Kash Patel oświadczył, że podejrzany został zatrzymany, ale jego nazwisko nie jest ujawniane. Wkrótce poinformowano, że po przesłuchaniu został zwolniony. Dochodzenie trwa.
Gubernator Utah Spencer Cox potwierdził, że obecnie nie ma dowodów na udział innych osób w przestępstwie.
Śmierć Charliego Kirka wywołała szeroki rezonans. Przedsiębiorca Elon Musk w mediach społecznościowych oskarżył amerykańską lewicę o „terror polityczny”. Wiceprezydent USA J. D. Vance zamieścił krótką wiadomość: „Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie”. Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że rozmawiał z aktywistą zaledwie dwa tygodnie temu i zaprosił go do Izraela. Według premiera, Kirka zabito z powodu jego publicznej postawy.
Przeczytaj także: Trump przypomniał Chinom o roli USA w II wojnie światowej i oskarżył Rosję, Chiny oraz KRLD o spisek.































