Korea Północna wystąpiła z ostrym oświadczeniem dotyczącym wspólnych ćwiczeń wojskowych USA i Korei Południowej. Pjongjang nazwał manewry „próbą okupacji” Półwyspu Koreańskiego oraz wywieraniem presji na sąsiednie państwa, pisze geopolityka.org, powołując się na Reuters.
Według pierwszego zastępcy szefa Sztabu Generalnego Koreańskiej Armii Ludowej Kim Yong Boka, kontynuacja takich ćwiczeń „nieuchronnie doprowadzi do niepożądanych konsekwencji”. Ostrzegł również, że sojusznicy „zapłacą wysoką cenę” za przeprowadzanie manewrów.
USA i Korea Południowa podkreślają, że ich ćwiczenia mają wyłącznie charakter obronny. Pjongjang natomiast tradycyjnie postrzega je jako przygotowanie do możliwej inwazji i zaostrza retorykę w odpowiedzi.
Na tle eskalacji prezydent USA Donald Trump 25 sierpnia ogłosił gotowość do spotkania z przywódcą KRLD Kim Dzong Unem. Według niego, Pjongjang wyraził zainteresowanie negocjacjami, a Waszyngton oczekuje dialogu.
Biały Dom wcześniej potwierdzał gotowość do wznowienia kontaktów z KRLD. Sam Trump w styczniu mówił także o zamiarze rozwijania współpracy z Kim Dzong Unem, z którym miał bezpośrednie spotkania podczas swojej prezydentury.
W ostatnich latach napięcie na Półwyspie Koreańskim utrzymuje się na wysokim poziomie. Każde zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia USA i Korei Południowej są komentowane ostrymi oświadczeniami Pjongjangu oraz demonstracyjnymi próbami rakietowymi.
Przeczytaj także o tym, że USA zatwierdziły dostawę na Ukrainę rakiet lotniczych ERAM: co o nich wiadomo i ile zostanie przekazanych.































