W związku z eskalacją konfliktu między Izraelem a Iranem światowe ceny oleju napędowego gwałtownie wzrosły, przy czym ceny tego paliwa w Europie rosną szybciej niż ceny ropy naftowej. Sytuacja zaostrzyła się po rozpoczęciu działań zbrojnych 13 czerwca. Od tego czasu ropa Brent zdrożała o 10%, przekraczając 76 dolarów za baryłkę. Głównym powodem tego wzrostu są obawy inwestorów dotyczące możliwych zakłóceń dostaw przez cieśninę Ormuz, przez którą transportowane jest około 20% światowego eksportu ropy naftowej i produktów ropopochodnych, pisze geopolityka.org powołując się na Reuters.
Niepokój nasila się w związku z dyskusją na temat możliwego udziału USA w działaniach wojennych Izraela przeciwko Iranowi. Doprowadziło to do nowej fali spekulacji na rynkach energetycznych i obaw przed globalnym szokiem energetycznym. W rezultacie notowania ICE Low Sulphur Gasoil wzrosły o prawie 15% w ciągu doby 12 czerwca. Główne czynniki napędzające ten trend to wysokie zapotrzebowanie na paliwo oraz ograniczone zapasy w USA i krajach Unii Europejskiej.
Regionalna zależność Europy od oleju napędowego czyni ją szczególnie podatną na wahania cen. Olej napędowy w Europie jest wykorzystywany nie tylko w transporcie, ale także w przemyśle, stanowiąc około 44% całkowitego zużycia ropy naftowej. W 2024 roku import oleju napędowego do Europy osiągnął 1,2 miliona baryłek dziennie, co stanowi około jednej piątej całkowitego zużycia.
Kraje Bliskiego Wschodu – w szczególności Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska – odgrywają kluczową rolę w światowym eksporcie oleju napędowego. Region eksportuje łącznie około 831 tysięcy baryłek dziennie, czyli 17% globalnego importu morskiego oleju napędowego.
Wzrost cen przyniósł nieoczekiwane zyski europejskim rafineriom. Marża przetwórstwa oleju napędowego wzrosła o ponad 30% od początku konfliktu, osiągając najwyższy poziom od 14 miesięcy. Zwykle wzrost cen surowca prowadzi do spadku rentowności przetwarzania, jednak w tym przypadku olej napędowy drożeje szybciej niż ropa, co sprzyja europejskim producentom.
Po wprowadzeniu zakazu importu rosyjskiej ropy przez Unię Europejską i Wielką Brytanię udział rosyjskiego oleju napędowego w dostawach spadł z 40% do mniej niż 1%. Jednocześnie konsumpcja została uzupełniona importem z Turcji, Indii i krajów Bliskiego Wschodu. Część tego paliwa prawdopodobnie została wyprodukowana z rosyjskiej ropy, co wskazuje na istnienie luki w systemie sankcji. Szczególnie korzystna jest ta sytuacja dla Indii, które kupują rosyjską ropę po obniżonych cenach, przetwarzają ją i eksportują do Europy.
W odpowiedzi na tę sytuację UE planuje wprowadzenie nowych środków, proponując zakaz importu produktów naftowych wytwarzanych z rosyjskiego surowca. Jednak wdrożenie takiego zakazu jest niezwykle trudne, ponieważ rafinerie często używają mieszanek ropy z różnych źródeł, co praktycznie uniemożliwia ustalenie pochodzenia gotowego produktu.
Na tym tle rynek oleju napędowego w Europie pozostaje niestabilny, z potencjalnie wysoką zmiennością cen oraz strategiczną niepewnością w perspektywie krótko- i długoterminowej.
Przeczytaj również: parlament Europejski przedłużył bezwizowy transport dla Ukrainy































