Amerykański aktor Tom Cruise ustanowił nowy rekord świata, który został oficjalnie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Podczas kręcenia ósmej części serii filmowej „Mission: Impossible” wykonał 16 skoków spadochronowych, z których każdy był śmiertelnie niebezpieczny. Akrobacja polegała na tym, że aktor skakał z helikoptera ze spadochronem nasączonym paliwem i podpalonym tuż przed skokiem. W powietrzu musiał błyskawicznie odczepić płonącą czaszę, zanim otworzył zapasowy spadochron. Na wszystko miał nie więcej niż trzy sekundy – tyle trwało, zanim ogień doszczętnie zniszczył główny spadochron, pisze geopolityka.org, powołując się na stronę Księgi Rekordów Guinnessa.
Cruise wykonał wszystkie 16 skoków samodzielnie, dążąc do idealnego ujęcia. W kilku dubelach miał dodatkowe obciążenie w postaci kamery o wadze 20 kilogramów przymocowanej do ciała. Pozwoliło to uchwycić jego upadek w zbliżeniu, bezpośrednio podczas akrobacji. Żaden inny aktor ani kaskader nie zbliżył się do takiego poziomu ryzyka w przemyśle filmowym.
Sceny były kręcone w Górach Smoczych w południowej Afryce, a film „Mission: Impossible – Dead Reckoning” trafił do kin w maju. Tom Cruise od dawna posiada licencję spadochroniarza i wykonał setki skoków w ramach przygotowań. Ten wyczyn był jednym z najtrudniejszych w jego karierze, ale nie pierwszym, który przyciągnął uwagę Księgi Rekordów Guinnessa. Już w 2018 roku aktor jako pierwszy wykonał skok HALO – wysokościowy skok spadochronowy typowy dla jednostek wojskowych.
Aby zrealizować pomysł, twórcy filmu zastosowali prawdziwe techniki wywiadowcze: Cruise był wynoszony na wysokość 25 tysięcy stóp, a następnie spadał z prędkością dochodzącą do 200 mil na godzinę. Spadochron otwierał się dopiero kilkaset metrów nad ziemią, co czyniło akrobację szczególnie niebezpieczną i precyzyjną.
Przeczytaj także, że Akcje Tesli gwałtownie spadły — Elon Musk pokłócił się z Trumpem.































