Policja w obwodzie charkowskim poinformowała, że w wyniku sekcji zwłok mężczyzny, który zginął 12 maja w Rejonowym Centrum Uzupełnień i Wsparcia Społecznego w Charkowie, nie stwierdzono żadnych śladów mogących wskazywać na działania przemocowe. Wszystkie obrażenia są zgodne z urazami typowymi dla upadku z wysokości, pisze geopolityka.org, powołując się na komentarz szefa policji obwodu charkowskiego Petra Tokara, udzielony w wywiadzie dla „Suspilne”.
Funkcjonariusze przeanalizowali nagrania z kamer monitoringu wewnątrz budynku centrum. Według Tokara, na materiałach nie ma żadnych dowodów presji ani przemocy, które mogłyby wskazywać na doprowadzenie do samobójstwa.
Oprócz nagrań, śledczy przeanalizowali aktywność zmarłego w mediach społecznościowych. W swoich wpisach mężczyzna wyrażał pacyfistyczne poglądy, zaznaczał, że nie chce brać udziału w działaniach wojennych, nie wspiera wojska finansowo i wielokrotnie wspominał, że woli popełnić samobójstwo niż zostać zmobilizowanym.
Wiadomo, że 39-letniego mężczyznę zatrzymali pracownicy centrum 12 maja w celu sprawdzenia dokumentów. Według oficjalnych informacji nie posiadał on przy sobie dokumentów wojskowych, ale dobrowolnie zgodził się udać do centrum uzupełnień. Przedstawiciele TCU twierdzą, że nie stosowano wobec niego żadnych działań przymusowych.
W mediach społecznościowych podano, że mężczyzna miał na imię Ołeksij, był aktywnym członkiem lokalnej społeczności rowerowej i pasjonował się podróżami. Według niepotwierdzonych informacji, 8 maja był już wcześniej w centrum, gdzie rzekomo grożono mu z powodu jego jawnego sprzeciwu wobec wojny.
Przeczytaj takż: Nawrocki gotowy podpisać antyukraińską deklarację, by wygrać wybory.































