Waszyngtoński Instytut Studiów nad Wojną przeanalizował wypowiedzi byłego prezydenta Federacji Rosyjskiej, zastępcy szefa Rady Bezpieczeństwa Dmitrija Miedwiediewa na temat granic kraju agresora, które „nie kończą się gdziekolwiek.” Analitycy wyjaśnili, co kryje się za wypowiedziami sojusznika Putina na temat celów terytorialnych Kremla.
11 0
Fot. – ria.ru
Były przywódca Rosjan wypowiadał się na forum Światowego Festiwalu Młodzieży w Soczi, wyrażając roszczenia terytorialne Moskwy na Ukrainę. W raporcie ISW zauważono, że podczas swojego wykładu Miedwiediew dał także jasno do zrozumienia, że celem Kremla jest nie tylko przejęcie sąsiedniego państwa, podaje NBN.
Na ekranie za byłym prezydentem Federacji Rosyjskiej uczestnikom forum pokazano hipotetyczną anglojęzyczną mapę Europy Wschodniej, którą wiceszef Rady Bezpieczeństwa po raz pierwszy pokazał na swoim kanale Telegram w lipcu 2022 roku. Przedstawia terytoria zachodniej Ukrainy jako część Polski, Węgier i Rumunii, a państwo ukraińskie istnieje jedynie w obwodzie kijowskim.
W ten sposób Miedwiediew postanowił wzmocnić narrację Kremla, jakoby państwa wschodniego Europa ma roszczenia terytorialne do zachodnich regionów Ukrainy. Jednocześnie amerykańscy analitycy uważają, że wypowiedzi towarzysza broni Putina powinny zaalarmować także kraje położone w pobliżu Rosji.
Skandaliczny polityk zauważył, że granice Federacji Rosyjskiej rzekomo „nie” nigdzie się nie kończą. Możliwe, że Moskwa ma roszczenia terytorialne do części Polski, Mołdawii, Finlandii i Rumunii, które niegdyś były częścią byłego Imperium Rosyjskiego.
Przypomnijmy, że podczas przemówienia były rosyjski przywódca nazwał Ukrainę „ integralna część RF.”






























