W piątkowy poranek, w okresie zmasowanego ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych RP otrzymano informację, że niezidentyfikowany obiekt powietrzny „wleciał” w przestrzeń powietrzną Ukrainy tego kraju, w wyniku czego Prezydent Andrzej Duda zwołał nadzwyczajne spotkanie z dowództwem wojskowym.
Zdjęcie – zrzut ekranu z filmu na YouTube.
O tym, że podobne spadki rakiet, czyli „Shahedów” na terytoria sąsiadujących państw, w wyniku rosyjskich uderzeń na Ukrainę, notowano już nie raz, a zdarzenia te powinny stanowić dla krajów partnerskich kolejne przypomnienie o konieczności podjęcia bardziej znaczącego rozbudowy naszej obrony powietrznej – pisze „NBN”, odnosząc się do wyjaśnień marszałka Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy pułkownika Jurija Ignata, które zabrzmiały w ogólnokrajowym teletonie na kanale YouTube TSN.
Według Ignata podczas zakrojonych na szeroką skalę rosyjskich ataków na Ukrainę, zarówno w Polsce, jak i w Rumunii, regularnie „latają” rakiety i drony kamikaze armii Putina, ponieważ wrogowie uderzają w nasze terytoria przygraniczne, w tym w rejony zachodnie – Lwów , Iwano-Frankowsk, Tarnopol i inne regiony, a zatem „jest to możliwe”.
Marszałek Sił Powietrznych podkreślił, że wszystkie opisane powyżej zdarzenia są dodatkowym sygnałem dla naszych sojuszników – konieczne jest wzmocnienie Ukrainy tak szybko, jak to możliwe, niezbędną liczbę systemów obrony powietrznej, „abyśmy stali się tarczą między agresorem a Europą, chronili siebie i chronili je”.
Wcześniej pisaliśmy o tym Prokurator Generalny podał łączną liczbę zgonów i rannych w wyniku połączonego ataku Rosji na Ukrainę 29 grudnia.