Ministerstwo Cyfryzacji zamierza jeszcze przed końcem lipca opublikować projekt ustawy wprowadzającej w Polsce podatek cyfrowy. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski potwierdził, że prace nad rozwiązaniem są kontynuowane mimo zastrzeżeń zgłaszanych przez część rządu oraz przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, pisze geopolityka.org, powołując się na interia.
Założenia nowych regulacji były już wcześniej prezentowane. Najbliższym etapem ma być oficjalne przedstawienie projektu, który następnie trafi do konsultacji i dalszych prac legislacyjnych.
Podatek cyfrowy miałby wynosić 3 proc.
Zgodnie z zapowiedziami podstawowa stawka podatku cyfrowego ma wynieść 3 proc. Danina obejmowałaby największe platformy internetowe osiągające przychody dzięki działalności prowadzonej na polskim rynku i korzystaniu z usług przez polskich użytkowników.
Gawkowski podkreślił w rozmowie z RMF FM, że chciałby możliwie szybkiego wejścia nowych przepisów w życie.
„Podatek cyfrowy wszedłby jutro, gdybym mógł sam to przeprowadzić, a Lewica miałaby większość rządową i parlamentarną” – powiedział minister.
Według niego projekt nie jest skierowany przeciwko konkretnemu państwu ani wyłącznie przeciwko amerykańskim koncernom. Ma przede wszystkim wyrównać warunki działalności firm na polskim rynku.
Inwestycje w Polsce pozwolą obniżyć podatek
Projekt przewiduje mechanizm ulg dla przedsiębiorstw, które poniosą w Polsce określone wydatki inwestycyjne. Firmy mogłyby zmniejszyć należną kwotę podatku, jeżeli przeznaczą środki między innymi na:
- rozwój nowych technologii;
- podnoszenie kompetencji cyfrowych;
- projekty edukacyjne i wsparcie szkół;
- budowę zakładów produkcyjnych;
- tworzenie nowych miejsc pracy;
- inne inwestycje wspierające polską gospodarkę.
Minister zaznaczył, że preferencje mają być dostępne dla podmiotów realizujących rzeczywiste projekty, a nie ograniczających się do deklaracji dotyczących przyszłych inwestycji.
„Jeżeli przychodzi ktoś i w Polsce płaci dodatkowe pieniądze na inwestycję, inwestuje w kompetencje cyfrowe, szkoły, nowe fabryki, tworzy 5 tys. miejsc pracy, to mówię: no nareszcie” – stwierdził Gawkowski.
Tak skonstruowany system miałby jednocześnie pobierać daninę od firm osiągających wysokie przychody na polskim rynku oraz zachęcać je do lokowania kapitału w kraju.
Minister mówi o wyrównaniu warunków konkurencji
Gawkowski argumentował, że przedsiębiorstwa płacące podatki w Polsce nie powinny znajdować się w gorszej sytuacji niż międzynarodowe koncerny wykorzystujące zagraniczne struktury podatkowe.
Zdaniem ministra nowe przepisy mają ograniczyć różnice między lokalnymi podmiotami a największymi platformami cyfrowymi. Podatek miałby obejmować firmy, które uzyskują korzyści z polskiego rynku, ale znaczną część zobowiązań podatkowych rozliczają poza krajem.
Wicepremier porównał część proponowanych mechanizmów do polityki gospodarczej prowadzonej przez Donalda Trumpa. Wskazał, że skoro Stany Zjednoczone zachęcają koncerny do inwestowania na swoim terytorium, Polska również powinna oczekiwać od dużych przedsiębiorstw wkładu w rozwój krajowej gospodarki.
Spór z USA wokół podatku cyfrowego
Planowane regulacje spotkały się z krytyką ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa oraz ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce Toma Rose’a. Amerykańscy przedstawiciele obawiają się, że podatek będzie dotyczył przede wszystkim firm technologicznych z USA.
Gawkowski zapowiedział, że nie zamierza rezygnować z projektu.
„Stanęli naprzeciwko odważnego Gawkowskiego, który w tej sprawie zdania nie zmieni” – odpowiedział minister na pytanie o sprzeciw amerykańskich władz.
Wicepremier poinformował również, że 23 lipca ma spotkać się z ambasadorem USA. Podczas rozmowy prawdopodobnie zostaną poruszone założenia podatku oraz jego możliwy wpływ na zagraniczne przedsiębiorstwa.
Według Gawkowskiego twierdzenie, że nowe przepisy uderzą głównie w amerykańskie koncerny, nie odpowiada założeniom projektu. Minister ocenił, że większa część wpływów może pochodzić od przedsiębiorstw mających siedziby w Azji.
Część ministrów obawia się pogorszenia relacji z USA
Projekt podatku cyfrowego budzi zastrzeżenia także wewnątrz koalicji rządowej. Gawkowski przyznał, że kilku ministrów obawia się negatywnego wpływu regulacji na stosunki Polski ze Stanami Zjednoczonymi.
W rozmowie pojawiło się również pytanie o ewentualny wybór między przyjęciem podatku a utworzeniem w Polsce stałej amerykańskiej bazy wojskowej. Minister odpowiedział, że popiera rozwijanie współpracy militarnej z USA oraz powstanie takiej bazy, jednak obecnie oba zagadnienia nie są przedmiotem bezpośredniej alternatywy.
Pieniądze mają trafić na startupy i cyberbezpieczeństwo
Ministerstwo Cyfryzacji rozważa przeznaczenie wpływów z nowej daniny między innymi na finansowanie polskich startupów i poprawę cyberbezpieczeństwa państwa.
Gawkowski podkreślił, że obciążenia związane z funkcjonowaniem rynku cyfrowego nie powinny spoczywać wyłącznie na obywatelach i krajowych przedsiębiorstwach.
„Polscy obywatele nie są gorsi. Mają prawo do swoich podatków, żeby płaciły je instytucje i korporacje, a nie obywatele” – zaznaczył wicepremier.
Po opublikowaniu projektu znane mają być szczegółowe kryteria dotyczące podmiotów objętych podatkiem, sposobu obliczania należności oraz zasad korzystania z ulg inwestycyjnych.
Przeczytaj także: Ogólnopolska Karta Seniora obniża ceny zakupów i usług. Jak ją otrzymać po 60. roku życia?































