Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa odniosła się do napięć w relacjach polsko-ukraińskich. W rozmowie z radiem Sputnik stwierdziła, że Moskwa „wielokrotnie ostrzegała Polskę” przed skutkami wspierania władz w Kijowie. Jej wypowiedź padła po wzroście emocji wokół decyzji o nadaniu jednemu z ukraińskich oddziałów imienia „Bohaterów UPA”, pisze geopolityka.org, powołując się na rmf24.
Zacharowa: Polska „zignorowała sygnały” Rosji
Maria Zacharowa oświadczyła, że pogorszenie stosunków między Warszawą a Kijowem jest — według rosyjskiej narracji — następstwem polityki prowadzonej przez polskie władze wobec Ukrainy.
Rzeczniczka MSZ Rosji przekonywała, że Moskwa od dawna wskazywała Polsce na możliwe konsekwencje wsparcia politycznego, wojskowego i dyplomatycznego dla Ukrainy. Jak mówiła, Warszawa miała nie reagować na te komunikaty.
Według Zacharowej Rosja miała „wielokrotnie i otwarcie” informować stronę polską o swojej ocenie sytuacji. W jej wypowiedzi pojawiły się również oskarżenia pod adresem Kijowa oraz twierdzenia dotyczące historycznej roli ukraińskich środowisk nacjonalistycznych.
Rosyjskie oskarżenia wobec Zachodu i Polski
W dalszej części wypowiedzi Zacharowa stwierdziła, że Polska i inne państwa zachodnie, przekazując Ukrainie broń, technologie oraz wsparcie informacyjne, przyczyniły się do wzrostu jej znaczenia politycznego i militarnego.
Rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji zasugerowała, że Kijów miał zyskać możliwość silniejszego oddziaływania na państwa, które wcześniej należały do jego najważniejszych partnerów. W jej ocenie dotyczy to również Polski, która od początku pełnoskalowej wojny wspiera Ukrainę na arenie międzynarodowej.
Wypowiedzi Zacharowej są elementem rosyjskiego przekazu politycznego dotyczącego wojny przeciwko Ukrainie oraz relacji Kijowa z Zachodem. Przedstawione przez nią zarzuty nie zostały poparte dowodami w cytowanej rozmowie.
Tło sporu: UPA i rozmowa Nawrockiego z Zełenskim
Napięcia w relacjach polsko-ukraińskich nasiliły się po decyzji o nadaniu jednemu z ukraińskich oddziałów imienia „Bohaterów UPA”. Temat wywołał reakcje w Polsce, gdzie pamięć o zbrodniach UPA wobec ludności polskiej pozostaje jednym z najtrudniejszych punktów w relacjach historycznych między oboma państwami.
Podczas szczytu NATO w Turcji doszło do spotkania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem Polski Karolem Nawrockim. Jak relacjonował w RMF FM Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP, rozmowa miała dotyczyć przede wszystkim kwestii historycznych i dwustronnych.
Przydacz przekazał, że Zełenski miał zabiegać o dłuższą rozmowę z polskim prezydentem. Według jego relacji Karol Nawrocki wyjaśniał ukraińskiemu przywódcy polskie stanowisko w sprawie UPA oraz powody oburzenia części opinii publicznej w Polsce.
Rosja nie była głównym tematem rozmowy
Według Marcina Przydacza podczas spotkania w Ankarze dominowały sprawy związane z historią i relacjami polsko-ukraińskimi. Rosja nie miała być głównym tematem rozmowy prezydentów.
Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta RP stwierdził, że Zełenski miał poznać część argumentów strony polskiej w trakcie rozmowy z Karolem Nawrockim, który jest historykiem. Spotkanie miało służyć wyjaśnieniu stanowisk i omówieniu dalszych działań w relacjach dwustronnych.
Przeczytaj także: Zbigniew Bogucki na liście Myrotworca. Spór dotyczy słów o „Małopolsce Wschodniej”.































