Pasażerowie podróżujący pociągami PKP Intercity między Warszawą a Poznaniem coraz częściej skarżą się na przepełnione składy i brak dostępnych biletów. Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, miejsca na popularnych połączeniach znikają nawet kilka dni przed odjazdem, a część podróżnych jedzie na stojąco, pisze geopolityka.org, powołując się na onet.
Brak miejsc w pociągach Warszawa–Poznań
W piątkowe popołudnia, między godz. 14.00 a 18.00, z Warszawy do Poznania kursuje siedem pociągów PKP Intercity. Pięć z nich to droższe połączenia komercyjne jadące dalej do Berlina lub Szczecina. Bilet kosztuje 149 zł, a w przypadku Pendolino 169 zł. Czas przejazdu wynosi około 2 godz. 20 min.
Pozostałe dwa połączenia są dotowane przez państwo. Bilet kosztuje 69 zł, ale podróż trwa około godziny dłużej z powodu częstszych postojów.
Według „Gazety Wyborczej” na 2–3 dni przed odjazdem w żadnym z tych pociągów nie ma już wolnych miejsc. Podobne problemy występują także w innych dniach tygodnia oraz na trasach z Poznania do Trójmiasta, Wrocławia i Krakowa.
„Jeżdżę tym pociągiem kilka razy w miesiącu i to w obu kierunkach. Prawie zawsze ludzie stoją na korytarzach albo w przedsionkach, bo wszystkie miejsca są zajęte” — mówi „GW” Marek Kaczmarczyk, pasażer regularnie podróżujący między Poznaniem a Krakowem.
Ekspert: PKP Intercity ma za mało składów
Dr Michał Beim, ekspert ds. transportu z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i były członek zarządu PKP SA, wskazuje, że PKP Intercity nie dysponuje wystarczającą liczbą wagonów, aby obsłużyć rosnący popyt.
„Nie dokona cudów, bo tych wagonów po prostu nie ma. Szybkiej poprawy nie będzie” — ocenia w rozmowie z dziennikiem.
Ekspert przypomina, że w 2025 roku pociągami PKP Intercity podróżowało 90 mln osób. Jego zdaniem przewoźnik nie jest obecnie w stanie zapewnić odpowiedniej liczby miejsc przy tak dużym zainteresowaniu koleją.
Na problemy wpływają również opóźnienia w dostawach zamówionych wagonów, m.in. z Fabryki Pojazdów Szynowych, oraz błędne oszacowanie zapotrzebowania na wybranych trasach.
Poznań potrzebuje większej konkurencji kolejowej
Dr Beim zwraca uwagę, że sytuację mogłyby poprawić dodatkowe połączenia regionalne i międzywojewódzkie. Na trasie Poznań–Wrocław alternatywą mogłyby być szybkie pociągi Polregio lub przewoźników regionalnych, które jechałyby niewiele dłużej niż składy dalekobieżne, oferując nowoczesny tabor i większą dostępność miejsc.
Koleje Dolnośląskie rozważały wcześniej uruchomienie połączeń z Wrocławia przez Poznań do Warszawy, jednak zrezygnowały z tego pomysłu. Koleje Wielkopolskie obsługują natomiast takie trasy jedynie sezonowo.
W praktyce jednym z nielicznych konkurentów PKP Intercity pozostaje LeoExpress, kursujący z Warszawy do Katowic, Krakowa i dalej do Pragi. Polregio oferuje dwa połączenia dziennie z Poznania przez Kalisz i Łódź do Warszawy, ale są one skierowane głównie do pasażerów z mniejszych miejscowości. Pociągi zatrzymują się na każdej stacji, a przejazd trwa prawie sześć godzin.
PKP Intercity zapowiada wzmacnianie składów
„Gazeta Wyborcza” zapytała PKP Intercity o przepełnione pociągi. Spółka zapewnia, że monitoruje obłożenie składów i wzmacnia najpopularniejsze połączenia.
W weekendy i święta przewoźnik dokłada dodatkowe wagony, a część tras obsługują połączone zestawy pojazdów, m.in. Dart, Flirt i Pendolino.
W ostatni weekend PKP Intercity dołożyło 292 wagony do 196 pociągów w całej Polsce. Na połączenia przez Poznań trafiło 106 dodatkowych wagonów. Kolejne wzmocnienia zaplanowano na nadchodzący weekend.
Przeczytaj także: Hantawirus na statku wycieczkowym. Trzy osoby zmarły po rejsie po Atlantyku.































