Stany Zjednoczone rozpoczęły szeroko zakrojoną operację wojskową u wybrzeży Wenezueli, oficjalnie ogłaszając ją walką z handlem narkotykami. Minister obrony Pete Hegset poinformował, że operacja jest prowadzona pod dowództwem Zjednoczonej Grupy Operacyjnej „Southern Spear” oraz Dowództwa Południowego USA (Southcom), pisze geopolityka.org powołując się na Pete’a Hegseta w serwisie X.
Hegset oświadczył:
„Prezydent Trump wydał polecenie działania – a Departament Obrony je realizuje. Pod dowództwem Zjednoczonej Grupy Operacyjnej 'Southern Spear’ oraz Dowództwa Południowego misja ta chroni naszą Ojczyznę, usuwa narkoterrorystów z naszej półkuli i zabezpiecza naszą Ojczyznę przed narkotykami, które zabijają naszych obywateli. Zachodnia półkula jest naszym domem i będziemy go chronić„.
President Trump ordered action — and the Department of War is delivering.
— Secretary of War Pete Hegseth (@SecWar) 13 listopada 2025
Today, I’m announcing Operation SOUTHERN SPEAR.
Led by Joint Task Force Southern Spear and @SOUTHCOM, this mission defends our Homeland, removes narco-terrorists from our Hemisphere, and secures our…
Decyzja o operacji została podjęta po naradzie w Białym Domu 11 listopada, podczas której szef Połączonego Komitetu Szefów Sztabów, Dan Kane, oraz inni wysokiej rangi dowódcy wojskowi przedstawili prezydentowi Donaldowi Trumpowi różne warianty działań w regionie, w tym możliwe uderzenia naziemne na Wenezuelę.
Do regionu wysłano grupę uderzeniową z lotniskowcem USS Gerald R. Ford na czele, a także okręty wojenne, myśliwce F-35, samoloty rozpoznawcze oraz skrzydło lotnicze z F/A-18 Super Hornets i pociskami manewrującymi Tomahawk. Na pokładzie lotniskowca znajduje się do pięciu tysięcy żołnierzy.
Początek operacji zbiega się z doniesieniami o aktywnych atakach na statki rzekomo związane z handlem narkotykami. Według danych The Hill, 10 listopada amerykańskie siły wojskowe przeprowadziły dwudziesty atak na taki statek, w wyniku czego zginęły cztery osoby. Od września podczas kampanii na Morzu Karaibskim zginęło co najmniej 80 osób, przy czym nie przedstawiono dowodów ich powiązań z działalnością przestępczą.
Rozmieszczenie sił wojskowych USA jest również postrzegane jako element wywierania presji na prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, którego Waszyngton określa jako „nielegalnego przywódcę”.
Przeczytaj także: Trump podpisał ustawę i zakończył najdłuższy w historii shutdown w USA.































