Mateusz Piskorski

Porzucone przez kochanka, pogrążone w nieodwzajemnionej patologicznej miłości kochanki zdobywają się na czyny desperackie. Nie lękają się ośmieszenia, nie boją się drwin. Chcą wykrzyczeć swoją miłość i wyartykułować całemu światu spazmy bólu i odtrącenia. Zazwyczaj ten ekshibicjonistyczny akt miłosnego zawodu ma charakter indywidualny. Rzadko zdarza się, by był odruchem zbiorowym. Ale tym razem rzecz dotyczy kochanek wyjątkowo namiętnych, nie skorych do najmniejszego nawet realizmu. Kochanek, które były tanie w utrzymaniu, ale w końcu, z biegiem lat, ich atrakcyjność bezpowrotnie przeminęła. Tym bardziej, że na horyzoncie pojawiły się sprawy dla dobrego Wuja Sama znacznie istotniejsze od miłosnych igraszek z dziewczętami coraz mniej popularnymi nawet we własnej okolicy.

Kim są owe kochanki?

Dział: Komentarze