Leonid Sawin

Wojenno-polityczna myśl amerykańska zawiera bardzo dużo teorii. Jedna z nich nazywana jest teorią Rubikonu. Jej sens polega na tym, że osoby, podejmujące decyzje, posiadają określone ograniczenia i  na odwrót – mogą istnieć mentalne orientacje, wywołujące aktywne działanie. Dana teoria będąc nieodłączną częścią wojennej doktryny USA, jest wykładana na uczelniach wojskowych i implementowana do ustaw wojennych. Zadanie osób, poznających tę teorię, polega na lepszym pojmowaniu celów przeciwnika i unikaniu jakichkolwiek prowokacyjnych działań, aby nie wywołać reakcji, po której nastąpiłby nieodwracalny moment.

Dział: Komentarze

Thierry Meyssan

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan w swoich wypowiedziach coraz bardziej oddala się od idei, które uważa się za wartości uniwersalne. Tymczasem Zachód bardzo ostrożnie krytykuje „autorytarne skłonności” Ankary, chociaż w rzeczywistości chodzi o dyktaturę opierającą się na ideologii etnicznej wyższości Turków i na „wartościach islamskich”.

Dział: Komentarze

Thierry Meyssan

W tej chwili nie wiadomo, kto zlecił zamachy w Paryżu i Brukseli. Rozpatruje się kilka śladów. Tymczasem tylko hipoteza o operacji przygotowanej przez Turcję znajduje dziś potwierdzenie. W trójkącie Unia Europejska, Francja i Turcją trwa sekretny konflikt, który od pięciu lat zatruwa stosunki między nimi.

Dział: Komentarze

Mike Whitney

Zeszłotygodniowy, przełomowy triumf w północnej Syrii sprawił, że kierowana przez Rosję koalicja jest o krok od decydującego zwycięstwa w Aleppo. Po przełamaniu 40-miesięcznego oblężenia miast Nubl i Zahra, Syryjska Arabska Armia (SAA) okrążyła centrum przemysłowe kraju i stopniowe zaciska pętlę. Kluczowe linie dostaw na północ zostały odcięte, zamykając sunnickich ekstremistów i antyrządowe milicje w obszernym, miejskim kotle. To tylko kwestia czasu, kiedy ci różnorodni rebelianci zostaną zabici lub zmuszeni do poddania się. Zwycięstwo w Aleppo zmieni losy wojny poprzez przywrócenie kontroli sił rządowych nad gęsto zaludnionym zachodnim korytarzem. Z tego właśnie powodu administracja Baracka Obamy gorączkowo szuka sposobów na spowolnienie lub wykolejenie kierowanej przez Rosję machiny wojennej oraz na uniknięcie nadchodzącej klęski polityki amerykańskiej w Syrii.

Dział: Analizy

Władimir Pastuchow

Recep Tayyip Erdogan wyjechał z Paryża bez mocnego rosyjskiego uścisku ręki. Nota od prezydenta skierowana do rosyjkiego Zgromadzenia Federalnego nie pozostawiła wątpliwości, że wyłącznie taki gest nie rozwiąże sprawy. Moneta konfliktu rosyjsko-tureckiego zawisła w powietrzu. Na razie nie wiadomo, co wypadnie: „orzeł” – lokalny konflikt wojenny w duchu XIX w., czy „reszka” – pozycyjna, ciągnąca się, zimna miniwojna w stylistyce XX wieku. Teoretycznie możliwe są dwa scenariusze pokonania kryzysu w stosunkach rosyjsko-tureckich: pokój „przez zaciśnięte zęby” lub wojna „ząb za ząb”. Rosja żyje przedsmakiem nowego wydania wojen rosyjsko-tureckich (niech będzie na razie informacyjnych, najważniejsze, że nie rosyjsko-japońskich).

Dział: Komentarze

Gilbert Mercier

Zestrzelenie rosyjskiego myśliwca odrzutowego przez tureckie siły zbrojne bez wątpienia było prowokacją. Jak dotąd Rosja zachowuje powściągliwość i unika eskalacji, nie podejmując militarnych kroków odwetowych. Kroki te umożliwiłyby użycie art. 5 traktatu NATO, który przewiduje, że w przypadku napaści na jakiegokolwiek członka organizacji, wszyscy członkowie są zobowiązani do udzielenia mu pomocy. Jednakże napięcie zostało powstrzymane. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan publicznie się skarżył, że nie odpowiedziano na jego próby kontaktu z Kremlem. Fakt pozostawienia RT. Erdogana na lodzie przez Rosję nie powinien być dla niego, ani kogokolwiek innego zaskoczeniem. W pierwszym oświadczeniu po ataku na rosyjski samolot, prezydent Władimir Putin stwierdził, że Rosja otrzymała „cios w plecy” przez administrację tureckiego prezydenta.

Dział: Komentarze

John Wight

Po zestrzeleniu rosyjskiego odrzutowca operującego nad Syrią, bulwersująca rola Turcji w syryjskim konflikcie jeszcze wyraźniej wyszła na światło dzienne. Incydent ten stanowi także poważne oskarżenie intencji Zachodu w zakresie zwalczania ekstremizmu i terroryzmu.

Dział: Komentarze

Konrad Kotlarczyk

Przy bardzo wysokiej frekwencji, wynoszącej 86,63% uprawnionych do glosowania w wyborach do parlamentu Republiki Turcji, próg wyborczy 10% przekroczyły cztery partie: AKP (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju), CHP (Republikańskiej Partii Ludowej), MHP (Partia Ruchu Narodowego) oraz HDP (Demokratyczna Partia Ludów). Mimo, że AKP wybory wygrała po raz kolejny, odnotowała spadek poparcia rzędu 9 punktów procentowych względem poprzednich elekcji. Tym samym potrzebuje koalicjanta do rządzenia.

Dział: Analizy

Paulina Gasmi

Wybory w Turcji były oczekiwane nie tylko przez samych Turków, ale również świat zachodni. Pytanie jest zasadnicze: co będzie teraz z Turcją? Czy prezydent umocni swoją władzę, a AKP będzie dalej prowadzić swoją politykę? Czy jednak dzięki nowej partii kraj Osmanów zmieni kierunek dotychczasowej polityki? Teoretycznie powinno się to rozwiązać po wyborach z 7 czerwca br.

Dział: Komentarze

dr Michaił Bakalinski

Problem bezpieczeństwa energetycznego postawił Ankarę w trudnej sytuacji w kwestii uczestnictwa lub jego braku w kampanii przeciwko ISIS. Początkowo Turcja została oskarżona o nielegalne dostawy kurdyjskiej ropy na rynek międzynarodowy, w szczególności do Izraela. Ostatnio natomiast została oskarżona o tajną współpracę z bojownikami ISIS, dotyczącą odsprzedaży ropy naftowej, produkowanej na obszarach okupowanych w północnym Iraku.

Dział: Analizy
Strona 1 z 3