sobota, 01 październik 2011 08:14

Luc Michel: Widziane z Algieru

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

PanorAlgier  Luc Michel

Premier Algierii Ahmed Ujahia niedawno bronił decyzji o udzieleniu schronienia bliskim krewnym Muammara Kaddafiego, co wywołało protesty rebeliantów libijskich. Robert Fisk z The Independent podkreślał „...głębsze znaczenie tego honorowego gestu”. „Algieria wysyła Zachodowi wiadomość, udzielając schronienia potomstwu Kaddafiego – rewolucja w Libii uzyskała poparcie Zachodu, ponieważ kraj ten jest bogaty w ropę naftową”.

Udzielenie schronienia żonie libijskiego przywódcy oraz trojgu jej dzieciom jest „sprawą humanitaryzmu, którym kieruje się Algieria także w innych takich przypadkach” – stwierdził algierski premier Ahmed Ujahia przy okazji inauguracyjnej sesji Rady Narodu (the Council of the Nation – Senatu) w Algierze. Według niego „Algierczycy są odpowiedzialni” za rodzinę Kaddafiego, która mieszka teraz w Algierii. „Sami Libijczycy tak powiedzieli i poprosili, byśmy uważali ich za Algierczyków” – podkreślił szef algierskiego rządu, w słowach przytaczanych przez agencję APS. Ujahia stwierdził również, że „przywódcom innych krajów udzielono schronienia bez całej medialnej wrzawy”. Wg niego członkowie rodziny nieżyjącego prezydenta Iraku Saddama Husseina zostali przyjęci przez inne kraje bez takich krzyków oburzenia, jak przy udzielaniu schronienia 14 stycznia obalonemu prezydentowi Ben Alemu i jego rodzinie przez Arabię Saudyjską.

Napięcie między Algierem i NRT

Stosunki między Algierem i Narodową Radą Tymczasową (National Transitional Council), politycznym ramieniem libijskiej rebelii, napięte od początku konfliktu w Libii, pogorszyły się jeszcze bardziej z chwilą ogłoszenia przybycia do Algierii członków rodziny libijskiego przywódcy. Reprezentant Rady Guma Al-Gamaty uznał zachowanie sąsiedniego kraju za „bardzo niemądre”. Wciąż powtarzał oskarżenia, odrzucane nie tylko przez Algier, ale i Waszyngton i Paryż, że Algier posyła najemników w celu udzielenia wsparcia dawnego libijskiego „siłacza” w walce przeciwko rebelii.

Algieria, która posiada długą granicę z Libią, nie uznała NRT i jest mocno z tego powodu krytykowana przez rebeliantów. „Algier odpowie za to przed rewolucjonistami (sic!)” – mówi NRT. Algieria jest również jedynym krajem w Afryce Północnej, który nie uznał dotąd organu przedstawicielskiego rebelii. Oficjalne stanowisko „całkowitej neutralności” Algierii w konflikcie targającym kraj jej sąsiada, stało się szczególnym powodem do oskarżeń o poparcie dla Muammara Kaddafiego. Rzecznik prasowy NRT nazwał nawet przyjęcie bliskich Kaddafiego  w Algierii „aktem agresji wobec Libijczyków” oraz stwierdził, że NRT będzie dążyć do ekstradycji rodziny Kaddafich.

Premier Algierii oficjalnie mówi o „poprawie w stosunkach między Algierią i Libią (NRT)", ale w rzeczywistości spór jest głęboki i zapowiada się, że może się tylko zaostrzyć. Pomimo dyplomatycznej powściągliwości Algieru, kontrastującej z zawoalowanymi groźbami monarchistów islamskich z NRT, konflikt jest całkiem realny. Kilku wpływowych polityków, włączając w to sekretarza generalnego Frontu Wyzwolenia Narodowego (National Liberation Front), jednej z partii koalicyjnych, nie ukrywało bynajmniej swojego krytycznego stosunku do rebeliantów, kiedy ci uzyskali militarne wsparcie z NATO.

Ideologiczne podstawy konfliktu między Algierem i NRT

Zapowiedzi NRT, że Algieria będzie musiała „odpowiedzieć”, mocno zraziły algierską opinię publiczną, włącznie z tymi, którzy popierają libijską rebelię i z radością witają upadek Trypolisu. Jak analizuje portal „Slate Africque” Algier "potrzebuje jakiegoś ważnego powodu, aby odsunąć od siebie zagrożenie «Algierskiej Jesieni»”, ale również może to być „strategiczny błąd NRT”. W samej rzeczy „atakowanie rządu Algierii to prowokowanie systemu, w którym armia okrzepła przez 20 lat walki z islamską guerrillą, a służby wywiadowcze pokazały na co je stać, gdy pojawi się zagrożenie destabilizacją”…

Stosunki miedzy stronami pogorszyły się bezpowrotnie, „szczególnie, że Algierczycy z powodu swojej burzliwej historii są wrogo nastawieni do jakiejkolwiek interwencji Zachodu. Mają też negatywne wyobrażenia o NRT, która została ustanowiona 27 lutego w Benghazi, słusznie widząc w niej kopię irackiei NRT – małej grupy kierowanej przez CIA, która wprowadziła zorganizowany chaos w starożytnej Mezopotamii” - pisze „Slate Africque”. W opozycji do tego negatywnego wizerunku, kreowanego przez NATO, istnieją ideologiczne podobieństwa pomiędzy Algierem a Kaddafim.

Wspólne podstawy ideologiczne Algierii i dżamahiriji Kaddafiego

● Panarabizm w Algierze i Trypolisie

W kontraście do negatywnego wizerunku NRT, istnieje nadzwyczaj pozytywne wyobrażenie o Kaddafim i jego rewolucyjnej ideologii, panarabizmie i panafrykanizmie. „Baathizm jest jednym z filarów systemu politycznego Algierii (…) Algierczycy są bardziej arabscy niż Arabowie [mieszkający na Bliskim Wschodzie – przyp. tłum] - pisze Kamel Daoud w „Slate Africque”. „Jesteśmy Arabami, jesteśmy Arabami, jesteśmy Arabami” – powtarzał były prezydent Algierii Ahmed Ben Bella w pierwszych dniach niepodległości w 1962 r.

● Antykolonializm i niezaangażowanie

„Arabski nacjonalizm to nie jedyna zbieżność między Algierem i socjalizmem dżamahiriji” – pisze dalej ten sam autor. Niezaangażowanie i antykolonializm - to co Zachód nazwał ideologią trzeciej drogi – są wspólną podstawą ideologiczną tych dwóch systemów. Pomimo czasem trudnych relacji między Algierem i dżamahiriją w przeszłości „jeśli chodzi o usposobienie modernistycznych rewolucjonistów panarabskich lat 60 i 70-tych, którzy znieśli reżimy feudalne w mniejszym lub większym stopniu umiejscowione przez Zachód w przywództwie krajów arabskich i afrykańskich, [algierski prezydent Abdelazizi] Bouteflika zachował pewien szacunek dla Kaddafiego.” Dodajmy, że neokolonialna inwazja NATO i rola odegrana przez Francję wywołują nadal złe wspomnienia w Algierii.

„Od lat Algierczycy popierają politykę niezależności prowadzoną przez Kaddafiego, ponieważ ich własna historia nauczyła ich, żeby nigdy nie akceptować rozkazów z zagranicy” – konkluduje Robert Fisk. „W chwili, gdy Francuzi-okupanci, kolonizatorzy i prześladowcy Algierii przez 132 lata - zbombardowali Libię, walka reżimu Kaddafiego o przetrwanie odtworzyła batalię o wolność algierskiego FLN z rządami Francuzów w latach 1954- 62 (…) Fazzan, kamieniste pustynie i góry na południe od wielkich miast wybrzeża, okupowane były (do 1951 r. przyp. tłum.) przez oddziały francuskie długo po zakończeniu II wojny światowej w celu obrony granicy z Algierią - wtedy jeszcze części francuskiego imperium”.

„Rzeczywiście, typowym dla ministra spraw zagranicznych Algierii było oznajmienie przybycia rodziny Kaddafiego na ziemię algierską. Algierczycy chcą pokazać Zachodowi - a szczególnie Francuzom – że są wolni, że święta wiara Algierczyków w swój status wolnego narodu, osłabiona przez powstanie islamskie 1990-98, nie będzie przedmiotem handlu z Zachodem” – pisze na koniec brytyjski dziennikarz.

● Naftowy nacjonalizm 

Podstawa, oznaczająca, że ropa naftowa, jako bogactwo narodowe, nie może być w posiadaniu cudzoziemców, tym bardziej imperialistycznych krajów Zachodu, jest najwidoczniej wspólną bazą ideologiczną wszystkich rewolucyjnych rządów nacjonalistycznych. Baathizm syryjski i iracki, nasseryzm czy dżamahirijski socjalizm Kaddafiego - wszystkie systemy uznają kontrolę nad złożami ropy naftowej za narodowy priorytet.

W agresywnym artykule belgijskiego dziennika De Tijd z 27 sierpnia 2011 r. skierowanym przeciwko Kaddafiemu, autor twierdzi, że „dzięki bogatym złożom ropy naftowej Kaddafi zapewniał tani chleb, szkoły, elektryczność, mieszkania i szpitale, tak więc uczynił z Libii najbardziej rozwinięty kraj Afryki, według ONZ”, zwłaszcza, że zgodnie z oenzetowską oceną, Libia na początku ery Kaddafiego była jednym z najbiedniejszych krajów świata. Gazeta kontynuuje: „Pod rządami Kaddafiego trudno było zrobić interes. Zachodnie koncerny naftowe w Libii wciąż musiały znosić bezczelny wzrost podatków lub stawiać czoła groźbie nacjonalizacji.”

Nie dziwi więc, że Algier ze złością i niepokojem przygląda się gorączce libijskiego złota - ropy. Nie zapomina, że interesy państwowego koncernu naftowego Sonatrach stają się bezpośrednio zagrożone w obliczu zwycięstwa NRT.

Dyplomacja algierska przeciw tzw. „Arabskiej Wiośnie”

Algierski minister spraw zagranicznych Mourad Medelci usiłował wyjaśnić stanowisko Algierii wobec rewolucji w Tunezji i Egipcie w wywiadzie opublikowanym przez „Le Monde” na początku marca 2011 r. Żargon dyplomatyczny ledwie skrywa tu fundamentalną wrogość Algieru wobec wyczynów Zachodu, w tzw. „Arabskiej Wiośnie”.

Stanowisko dyplomacji Algierii jest zatem całkowicie zrozumiałe w świetle reakcji na kryzys libijski. Algieria jest jednym z nielicznych krajów Ligi Arabskiej, które odrzuciły decyzję o ustanowieniu strefy zakazu lotów w Libii. Dla Mourada Medelci nie chodzi o „wojnę Kaddafiego z jego narodem”, a raczej o „zbrojną opozycję części ludności wobec innej jej części”, wojnę domową, jak wynika z naszej własnej analizy, prowadzonej od lutego [1]. Algierski minister spraw zagranicznych, który wiąże sytuację w Libii z sytuacją na Wybrzeżu Kości Słoniowej, sam przyłącza się do argumentów libijskiego przywódcy, który „wymachiwał” groźbą terroryzmu, zaniepokojony, że groźba ta pojawiła się "po drugiej stronie granicy”. Głęboki spór może się tylko zaostrzyć…

Główne punkty sporne między Algierem i NRT

● Sojusz między NRT i dżihadystami z AKIM (Al-Kaida Islamskiego Maghrebu), działający przy wsparciu NATO.

AKIM, sojusznik NRT i wróg generałów w Algierze, jest rzeczywiście wyjątkowo bliska dżihadystom, którzy kierują milicjami i bojówkami NRT. AKIM już przyznała się, oznajmiając niedawno o podwójnym ataku samobójczym w Algierii, w którym zginęło 18 ludzi, a 26 zostało rannych, obwiniając szczególnie Algier za jego „poparcie dla reżimu Kaddafiego”. Fakt, że NRT (autonomia kolaborantów w Benghazi wobec USA i NATO, które stworzyły ją od zera, nie istnieje!) i NATO – pozwoliły na te oskarżenia lub nawet zachęciły do ostrzeżenia Algierii, jest czymś więcej niż przestępstwem. To błąd!

● Antyalgierskie prowokacje NRT

„Przy poparciu darowanym przez NATO (które nie zawsze będzie obecne) i zdobyciu Trypolisu, co musiało rebeliantom uderzyć do głowy, bitwa z algierskim sąsiadem wydaje się kusić libijskich rewolucjonistów” – rozważa „Slate Afrique”. Te dążenia obrazuje m.in. chęć zmiany nazwy placu „Algierskiej rewolucji” w Trypolisie na inną. To również bardzo wiele mówi o ideologii islamskich monarchistów z NRT, którzy atakują także wielki symbol rewolucyjnego nacjonalizmu arabskiego i wojen o wyzwolenie spod kolonializmu. Dodać do tego należy grabież i plądrowanie ambasady Algierii w Trypolisie (równocześnie z ambasadą Wenezueli – bliskiego sojusznika Kaddafiego). Faktem jest, że w poniedziałek 22 sierpnia, rebelianci zaatakowali przedstawiciela Algierii, której flaga była kilka razy widziana podczas pro-Kaddafistowskich wystąpień w Libii.

● Problem ropy naftowej i interesów ekonomicznych Algierii w Libii

Niewątpliwie jednym z najbardziej drażliwych zagadnień jest ekonomiczny sojusz z Kaddafim. „Niczym narzeczona, która właśnie straciła przyszłego męża, Algieria przegra gospodarczo” – pisze Le Soir d'Algérie. „Po skolonizowaniu Libii przez NATO i USA za pośrednictwem marionetek z NRT, Sonatrach, algierski koncern – gigant, który zarządza węglowodorami, utraci swoje interesy w Libii na rzecz francuskich, zachodnich przyczółków ofensywy przeciwko Kaddafiemu, z powodu wrogości NRT wobec Algierii, Sonatrach utraci swoja pozycję w Libii.”

● Kwestia geopolityczna i jej implikacje dla bezpieczeństwa Algierii

Kolejnym problemem o znaczeniu fundamentalnym jest „bezpośredni wpływ na Algierię; tysiące żołnierzy algierskich przerzucono zachodniej granicy z Marokiem na wschód, aby monitorować pustynną granicę z Libią, która ciągnie się przez blisko 1000 km, aby zapobiec infiltracji uzbrojonych po zęby grup terrorystycznych, które mogą wykorzystać nieobecność żołnierzy” – podaje algierski dziennik.

„Od miesięcy algierskie media donoszą o przenikaniu broni z Libii do Al-Kaidy w Islamskim Maghrebie, która ma bazę w Algierii. Algieria zwiększyła środki bezpieczeństwa wzdłuż granicy z Libią, gdy pojawiły się wieści o przybyciu rodziny Kaddafich” – donosi BBC. Algierska gazeta „El Watan” również potwierdza, fakt że „rząd zamknął granicę”. „Algieria wciąż stoi w obliczu zagrożenia buntem, któremu otwarto drogę w 1992 r., gdy armia odwołała wybory w momencie, gdy partia islamistów przygotowywała się do zwycięstwa w wyborach. Jednak wówczas rząd algierski uzyskał legitymację, którą był sukces w sprostaniu temu wyzwaniu”.

Warto zauważyć, że ten „oficjalny wróg”, Maroko, jest bezpośrednio zaangażowany w agresję NATO na Libię. Jego wojska i siły powietrzne weszły w skład korpusów ekspedycyjnych Kataru. Ten fakt jest bardzo starannie ukrywany przed marokańską opinią publiczną. Parlament Maroka, pod koniec 2010 r., poświęcił jedno z seminariów tematyce potencjału militarnego Algierii. „Wszystkiego można się spodziewać na Saharze, największej pustyni na świecie, gdzie nawet Sahel zostanie zrekonfigurowany. Będzie to następny skutek upadku Kaddafiego...” – twierdzi Zoubir Arous, profesor Uniwersytetu w Algierze, w wywiadzie dla BBC. Dodaje również, że „algierskie władze boją się gruntownej i niekontrolowanej zmiany w Libii (…). Jest to postrzegane jako ryzyko dla całego regionu.”

Algieria – następny cel agresji Zachodu

Prócz samej kwestii przetrwania systemu algierskiego, nowego celu agresji Zachodu po Libii i Syrii, „Slate Afrique” pyta „Kto następny”? „Algieria ma już dwóch sąsiadów, którzy ulegli rewolucji”, czyli Tunezję i Libię. „To tak naprawdę dziś jedyny kraj arabski w regionie.”

W niedawnej wypowiedzi na temat bieżących wydarzeń w Libii turecki minister spraw zagranicznych stwierdził to „lekcja dla przywódców w tym regionie”, która „pokazuje, że ci, którzy nie słuchają swoich narodów nie mogą pozostać u władzy”, co należy odnieść bezpośrednio do władzy prezydenta Boutefliki. To ostrzeżenie, którego nie należy lekceważyć. Przeciwko libijskiej dżamahirii, baathistowskiej Syrii; tureccy islamiści z AKP, najlepszego sojusznika USA na Bliskim Wschodzie, pozostają na czele politycznych i dyplomatycznych wysiłków wspierających agresję USA i NATO. Dodajmy, że turecki reżim islamski spod znaku AKP jest ideologicznym modelem proamerykańskich rządów islamistów, jakie Waszyngton od czasów Busha chce implementować w całym regionie w ramach „Wielkiego Bliskiego Wschodu”.

W Algierii siatka mogąca destabilizować to państwo powstaje od końca 2010 r. Swoją aktywność pokazała już w styczniu 2011. „Algieria widziała protesty na początku roku, które powstrzymywane były przez władzę, za pomocą wzmożonej policyjnej aktywności, stosowano również taktykę dzielenia opozycji” – komentuje BBC.

Kryzys w Libii i nowy atak na Syrię wprawiły w ruch całą machinę, która ma na celu dokonanie prozachodniego zamachu. Tę siatkę tworzą arabscy aktywiści, wyszkoleni w Belgradzie i USA przez OTPOR (serbski ruch młodzieżowy, który odegrał znaczącą rolę w obaleniu prezydenta Milosevicia przyp. tłum) i CANVAS (Centrum Stosowania Akcji i Strategii bez Przemocy, ang. Centre for Applied Non-Violent Actions and Strategies, przyp. tłum), szkołach działalności wywrotowej finansowanych przez CIA. Generałowie algierscy „wiedzą, że są następni na liście tzw. «Arabskiej Wiosny»” – powiedział Mohamed Larbi Zitout, były dyplomata algierski w Libii i członek ruchu opozycyjnego Rachad.

Stanom Zjednoczonym brakuje wyobraźni i często przyjmują one błędną perspektywę. Kaddafi, który miał zostać obalony w ciągu dwóch tygodni po zamachu 15 lutego [2] wciąż walczy, a libijska guerrilla, która wkrótce się zorganizuje [3], co generalnie może okazać się krwawą pułapką dla NATO. Syria też stawia opór. Grając według wciąż tego samego scenariusza, neokolonialiści z Zachodu drogo w końcu zapłacą za swoje błędne analizy. Generałowie w Algierze i silna władza utworzona z FLN - która „nie jest poza tym partią, a aparatem – systemem” – jak precyzuje „Slate Afrique” - prawdopodobnie będą nawet jeszcze trudniejszymi przeciwnikami niż mała dżamahirija ze swoimi sześcioma milionami mieszkańców, armią złożoną z ludowej milicji, zdecentralizowanym rządem i swoim samobójczym rozbrojeniem z 2003 r.

Materiał został przygotowany w ramach programu analitycznego ECAG – Libia 2011.

Tłum. Maria Walczak
Fot. Panorama Algieru, Wikipedia/Creative Commons

________________________________________________________________________

(1) http://www.elac-committees.org/2011/08/03/l%e2%80%99interview-tres-polemique-de-luc-michel-par-street-press-fevrier-2011-%c2%ab-la-libye-n%e2%80%99est-pas-du-tout-un-etat-repressif-%c2%bb/

(2) http://www.elac-committees.org/2011/08/03/6-fevrier-2011-luc-michel-annonce-depuis-tripoli-l%e2%80%99agression-occidentale-contre-la-libye-et-la-syrie/

(3) http://www.elac-committees.org/2011/09/03/luc-michel-le-leadership-libyen-organise-la-resistance-et-la-guerilla-urbaine-a-tripoli-good-morning-libya/

Czytany 25115 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04