poniedziałek, 18 maj 2015 07:07

Tomasz Skowronek: Terroryzm chilijski

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Tomasz Skowronek

Recenzja: John Dinges, Czas Kondora. Jak Pinochet i jego sojusznicy zasiali terroryzm na trzech kontynentach, Wydawnictwo Czarne, Warszawa 2015, 416 ss.

W latach 70. i 80. XX wieku, w okresie Zimnej Wojny Ameryka Południowa była jednym z najbardziej niestabilnych regionów świata – tyglem międzynarodowych wojen domowych i zamieszek. W tamtym okresie latynoski kontynent był jak beczka prochu: walki partyzanckie, dyktatury, zamachy stanu, wojny szpiegowskie, cynizm polityków i dyplomatów, polowanie na opozycjonistów, tortury i porwania były na porządku dziennym. Do takiej rzeczywistości politycznej zabiera nas John Dinges w swojej najnowszej książce.

J. Dinges obecnie jest profesorem dziennikarstwa na Uniwersytecie Columbii. W przeszłości jednak był reporterem i korespondentem w krajach latynoamerykańskich. Pracował dla takich pism jak „Times”, „Washington Post” czy dla ABC Radio w Chile i jest autorem trzech książek o Ameryce Łacińskiej.

Jego najnowsza pozycja dotyczy kampanii, przeprowadzonej w latach 1970’ przez junty wojskowe, której celem było gromadzenie informacji dotyczących opozycji politycznej oraz zabijanie jej przedstawicieli. Kampania ta znana jest pod nazwą „Operacja Kondor”. Rządy, wywiady i służby specjalne z Chile, Urugwaju, Boliwii, Argentyny a w późniejszym okresie także Brazylii współpracowały ze sobą w celu eliminacji nie tylko partyzantów, ale również polityków, byłych prezydentów i uchodźców politycznych. Zwłaszcza to ostatnia grupa, jak słusznie zauważa autor, niejednokrotnie stanowiła największą groźbę dla dyktatur, dużo większą niż partyzanci. To uchodźcy bowiem dokumentowali i nagłaśniali łamanie praw człowieka, i apelowali do rządów zachodnich o ingerencję w tych sprawach.

Autor włożył naprawdę wiele wysiłku w powstanie tej książki. Przeprowadził wywiady zarówno z katami, jak i z ofiarami, przebadał tysiące dokumentów i depesz dyplomatów amerykańskich. Wszystko po to, aby jak najdokładniej poznać „podziemny świat” szpiegów, lewicowych partyzantów i polityków. Dzięki takiemu śledztwu książka jest bardzo dokładna i świetnie udokumentowana. Opisuje nie tylko mechanizm działania i historię powstania „Operacji Kondor”, ale jednocześnie próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak wielu morderstw i zbrodni dałoby się uniknąć, gdyby rząd USA bardziej energicznie reagował na łamanie praw człowieka przez wojskowe junty.

Akcja książki zaczyna się 11 września 1973 roku w Chile, kiedy to obalono pokojową socjalistyczną rewolucję Salvadora Allende. Władzę wtedy objął generał Augusto Pinochet. Według autora pucz był kluczowym momentem dla całej Ameryki Łacińskiej, ponieważ zapoczątkował wojnę totalną pomiędzy dyktaturami a partyzantkami i opozycjonistami.

J. Dinges w swojej książce najwięcej uwagi skupia właśnie na Chile i A. Pinochecie. Opisuje powstanie DINA – chilijskiej tajnej policji, oraz działania jej szefa Manuela Contrerasa, który będąc prawą ręką dyktatora był odpowiedzialny za zabójstwa polityczne. Żurnalista odsłania także kulisy zabójstwa chilijskiego generała Carlosa Pratsa oraz szanowanego polityka, mającego szerokie znajomości wśród zachodnich dyplomatów i polityków – Orlando Leteliera. Czytając o kulisach i wątkach zamachów na tych polityków ma się wrażenie trzymania przed oczyma dobrej, trzymającej w napięciu powieści szpiegowskiej. Sęk jednak w tym że zdarzenia te zdarzyły się naprawdę. Obaj wspomniani politycy niestety ponieśli śmierć na emigracji. Pierwszy zginął w Buenos Aires, drugi w Waszyngtonie, co wywołało szok i wściekłość pośród amerykańskich elit rządzących. Mimo, że autor koncentruje się na chilijskiej dyktaturze to innym wątkom i krajom również poświęca wystarczająco dużo uwagi. Rozdział 3. opisuje aresztowanie i próby osądzenia A. Pinocheta. Rozdziały 5., 9. i 12. przenoszą nas do Argentyny. Kraj ten, zanim wpadł w sidła dyktatury, był główną enklawą i azylem dla wielu uchodźców politycznych. Jednakże po dojściu do władzy wojskowych, to latynoskie państwo stało się jednym wielkim teatrem okrucieństwa i skrytobójstw.

Rozdział 6. został poświęcony Paragwajowi i rządom Alfreda Stroessnera. W niektórych miejscach możemy przeczytać o Urugwaju – niegdyś wzorowym modelu demokracji dla wielu państw regionu. Niestety to państwo również wpadło w sidła dyktatury i „Operacji Kondor”.

Przez cały czas, w różnych częściach pozycji poruszane są wątki powstania i działalność partyzantek (argentyńskiej EPR, chilijskiej MIR, boliwijskiej ELN i urugwajskiej Tupamaros). Te cztery guerille nawiązały między sobą sojusz, przyjmując nazwę Junta Koordynacji Rewolucyjnej (JCR), mającej na celu stworzenie infrastruktury, baz, siatek zwiadowczych, aby zapewnić logistyczne i militarne wsparcie ruchom oporu. Swoje bazy miała nawet w Europie i posiadała specjalny fundusz, który przeznaczał tysiące a nawet miliony dolarów dla różnych organizacji bądź partyzantek, nie tylko latynoskich, ale także europejskich. Oprócz tego, w publikacji ukazana jest także dwuznaczna rola Stanów Zjednoczonych wobec zbrodni dokonywanych przez junty. W Departamencie Stanu czy w innych amerykańskich instytucjach pojawiali się politycy, którzy chcieli zapobiec morderstwom, naciskając na dyktatury, aby zaprzestały politycznych zabójstw. Niestety jednak, częściej do głosu dochodzili amerykańscy urzędnicy, którzy dawali zielone światło reżimowi bądź przymykali oczy na łamanie przez nich praw człowieka .

Rozdział 13. opowiada o amerykańskim polityku Edzie Kochu, który nagłaśniał nadużycia i tortury, dokonywanych przez junty wojskowe, skupiając się głównie na dyktaturze urugwajskiej, przez co tajne służby tego państwa miały zamiar dokonać na niego zamachu. Część ta też jest poświęcona „Operacji Kondor” na starym kontynencie. Co ciekawe, do skrytobójstw często zatrudniani byli emigranci kubańscy oraz Włosi o poglądach neofaszystowskich. Na celowniku mieli nie tylko uchodźców politycznych z Chile, Urugwaju czy Argentyny, ale również takie lewackie grupy jak np. niemiecki RAF bądź baskijska ETA, a nawet jednego z najsłynniejszych terrorystów na świecie – Wenezuelczyka Carlosa (Ilicha Ramíreza Sáncheza).

W ostatnim 14. rozdziale, zatytułowanym „Walka o sprawiedliwość i odpowiedzialność Stanów Zjednoczonych”, J. Dinges dokonuje podsumowania „Operacji Kondor”, stanowisk Waszyngtonu i Henry’ego Kissingera wobec politycznych zabójstw dokonywanych przez władze wojskowe. Omówione zostały tu także procesy przechodzenia od dyktatury do demokracji państw latynoamerykańskich i próby rozliczenia z ponurą przeszłością.

Podsumowując, książka J. Dingesa jest lekturą bardzo dobrą i dokładnie udokumentowaną. Napisana rzeczowym i przystępnym językiem. Jednocześnie praca jest ubarwiona różnymi ciekawostkami i informacjami, które nie są łatwo dostępne zwłaszcza w wersji polskojęzycznej. Jest warta polecenia szczególnie osobom, które interesują się nie tylko sprawami latynoskimi i polityką amerykańską, ale także historią, zwłaszcza okresem zimnowojennym. Niewątpliwie pozycja „Czas Kondora” jest bardzo istotnym wkładem do poznania historii zarówno kontynentu latynoamerykańskiego, jak i drugiej połowy XX w.

Pozycja do nabycia m.in. w księgarni internetowej Wydawnictwa Czarne.

Czytany 3599 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 17 maj 2015 17:14