poniedziałek, 18 lipiec 2011 08:45

Robert Kobryński: Geopolityka rurociągowa

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

georur


  Robert Kobryński

Recenzja: E. Wyciszkiewicz (red.), Geopolityka rurociągów. Współzależność energetyczna a stosunki międzypaństwowe na obszarze postsowieckim, Wydawnictwo: Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Warszawa 2008, 186 ss.

Bezpieczeństwo nie jest wszystkim, ale bez bezpieczeństwa wszystko jest niczym – mawiał K. Nauman, b. generalny inspektor Bundeswehry, a także b. przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO. Z pewnością w tym stwierdzeniu znajdziemy wiele racji, tym bardziej, im bliżej przyjrzymy się ekonomii, która we współczesnym świecie odgrywa pierwszoplanową rolę. To właśnie ekonomia niejednokrotnie bywa także elementem gry (geo)politycznej, skutkując w wielu przypadkach większą siłę przebicia niż inne zabiegi stosowane przez państwo, począwszy na dyplomatycznych a na militarnych skończywszy. Mówiąc o ekonomii bardzo istotną rolę odgrywa energetyka, a więc bezpieczeństwo energetyczne rozumiane, jako bezproblemowe pokrycie bieżących wymagań, jak i perspektywistyczne możliwości dostarczenia niezbędnych do funkcjonowania gospodarki paliw i energii. W książce „Geopolityka rurociągów” mamy poruszaną kwestię tego rodzaju bezpieczeństwa w odniesieniu do Rosji i obszaru postradzieckiego. Choć sam tytuł może nieco przerażać czytelników „niewtajemniczonych” w te obszary badań, to jednak czyta się ją bardzo lekko.

„Geopolityka rurociągów” jest tytułem, na który warto zwrócić szczególnie z dwóch względów. Po pierwsze, jest to pierwsze na polskim rynku dzieło traktujące o tej tematyce. Po drugie – nasz kraj jest uzależniony od dostaw rosyjskiego gazu i ropy. „Zakręcenie” kurka z gazem możemy więc odczuć my – zwykli obywatele, zwłaszcza, że już w 2005 r. Polska została uznana przez dziennik "Niezawisimaja Gazieta" za jeden z „naftowo-gazowych satelitów” Rosji.

Książka składa się z czterech rozdziałów, w której autorzy szczegółowo analizują kwestię posługiwania się „bronią” energetyczną w relacjach w Ukrainą, Białorusią a także na obszarze basenu Morza Kaspijskiego.

W pierwszym rozdziale, zatytułowanym Rosyjski sektor naftowo-gazowy – uwarunkowania wewnętrzne i perspektywy rozwoju, autor Ernest Wyciszkewicz opisuje strukturę i potencjał zarówno sektora gazowego jak i naftowego. Przedstawione są początki Gazpromu, jego rozwój, przejmowanie kontroli nad innymi przedsiębiorstwami zajmującymi się wydobyciem gazu. Autor stwierdza, iż jest rzeczą oczywistą, że Gazprom stanowi instrument polityki państwa służący wzmacnianiu jego politycznej pozycji na obszarze WNP i UE, ale równie prawdziwy wydaje się pogląd, że państwo stało się w pewnym sensie zakładnikiem siły Gazpromu, przeistaczającego się w gigantycznego molocha aspirującego nie tylko do utrzymania dominacji w sektorze gazowym, ale rozszerzającego działalność na inne sektory gospodarki, od naftowego i elektroenergetycznego, przez atomowy, maszynowy i chemiczny, a kończąc na medialnym. To zdanie zdaje się w 100 procentach odzwierciedlać istotę działalności tego molocha, pozostającego w symbiozie z państwem, jak to dalej ujął Wyciszkiewicz.

Bardzo ciekawymi wydają się rozważania autora o Rosji, jako o petrostate. Oczywiste pozostaje, iż Rosja jest mocarstwem sektorowym, w tym wypadku mocarstwem surowcowym o wielkich zasobach strategicznych surowców energetycznych, ważnych dla rozwoju gospodarczego każdego kraju na świecie. Tak pożądany stan możliwie, że jeszcze będzie mógł trwać najbliższy czas tj. 30-40 lat. Obecnie nie ma wątpliwości, że dzięki dobrej koniunkturze surowców Rosja próbuje odbudować swoją mocarstwowość. Potwierdza to m.in. Strategia bezpieczeństwa energetycznego Rosji do roku 2020 r. oraz wypowiedź prezydenta Putina z 2005 r., który widziałby swój kraj, jako „energetyczne mocarstwo”. Drugim czynnikiem świadczącym o zakwalifikowaniu państwa jako petrostate jest znaczący udział sektora energetycznego w PKB. W Rosji kształtuje się on na poziomie 20% według Banku Światowego (Rosstat-Rosyjski Urząd Statystyczny stwierdził, że jest to 7-8% PKB w latach 2001-2004). Dane, które są bardziej wiarygodne, a więc pochodzące z Banku Światowego wskazują jasno, iż udział omawianego sektora jest wysoki. Z drugiej strony ciężko jest porównywać Rosję z takimi krajami jak Wenezuela czy też Wenezuela, a więc z typowymi krajami petrostate.

Rozdział drugi traktuje o stosunkach energetycznych pomiędzy Białorusią a Federacją Rosyjską. Wschodni sąsiad jest głównym dostawcą Białorusi nie tylko ropy i gazu, ale również węgla kamiennego i energii elektrycznej. Jest więc on w pełni zdany na łaskę włodarzy z Kremla. Białoruś początkowo po odzyskaniu niepodległości nie myślała o dywersyfikacji surowców, przemawiała raczej polityka integracji z Rosją. Dopiero w roku 2002 oraz w 2004 zaczęto na poważnie analizować możliwości dywersyfikacji surowców. Okazało się jednak, że plany Mińska (sprowadzenie gazu z Turkmenistanu czy ropy z Kazachstanu) mają mało wspólnego z rzeczywistością. Asymetria stosunków w sektorze energetycznym miała małe przełożenie na rzeczywiste kontakty w tej sferze, pierwszorzędną rolę odgrywała polityka. Białoruś przez długi okres kupowała surowce po zaniżonych cenach, dopiero w roku 2007 zostały wymuszone podwyżki rozłożone w czasie. Był to więc punkt zwrotny, Moskwa zaczęła inaczej traktować Białoruś. Jakie będę tego efekty? Z pewnością aktywniejszy udział kapitału rosyjskiego w sferze energetycznej Białorusi.

Rozdział trzeci tyczy się relacji pomiędzy Federacją Rosyjską a Ukrainą w sektorze gazowym. Istotnym faktem jest to, iż przez terytorium Ukrainy Rosja transportuje największe ilości gazu do Europy. Ta sytuacja z pewnością się zmieni po wybudowaniu rurociągów North Stream i South Stream. Jednakże obecny stan daje Ukrainie pewne udogodnienia w rozmowach z Kremlem ze względu na tranzyt rosyjskiego surowca. Ukraina dosyć często oskarżana jest przez Moskwę o kradzież gazu, zaś kryzys z 2006 r. jasno pokazał, iż odcięcie kurka z gazem może przynieść również negatywne konsekwencje Rosji. Nie są więc to relacje łatwo, tym bardziej, iż Moskwa chciałaby podporządkować sobie system gazowy Ukrainy, na co sami zainteresowani kategorycznie nie wyrażają zgody. Niekorzystnie dla Ukrainy prezentuje się również fakt dywersyfikacji zasobów. Ukraina nie ma możliwości uniezależniania się od rosyjskich dostaw musi więc efektywniej wykorzystywać zasoby, również własne oraz m.in. zmniejszyć energochłonność gospodarki.

Ostatni rozdział napisany również przez Ernesta Wyciszkiewicza nosi tytuł Rosyjska polityka energetyczna w basenie Morza Kaspijskiego. Chociaż cele w tym regionie były podobne jak w odniesieniu do innych państw postradzieckich to jednak metody ich realizacji przybierały już inne formy. Występuje to mnoga liczba podmiotów (zarówno państwowe jak i korporacje transnarodowe). Ernest Wyciszkiewicz wymienia następujące strategiczne cele kaspijskiej polityki energetycznej Federacji Rosyjskiej: powstrzymanie erozji wpływów politycznych na tym obszarze oraz dążenie do zwiększenia obecności za pomocą instrumentów gospodarczych, czyli swoiście pojmowanej reintegracji. Z pewnością pożądane by było przez władze w Moskwie kontroli nad tranzytem surowców z tego rejonu do państw trzecich. Surowce kaspijskie są również ważne dla Gazpromu, który kupuje surowce aby wywiązać się z podpisanych kontraktów. Dosyć ciekawym pomysłem Moskwy jest stworzenie sojuszu gazowego, gdzie Rosja oczywiście grała by główną rolą wraz z podporządkowanymi jej krajami.

„Geopolityka rurociągów” jest z pewnością publikacją ważną, opisującą istotne kwestie dla gospodarki każdego kraju. Bo przecież, które państwo mogłoby obyć się bez takich surowców, jak ropa i gaz. Pozwala ona nam po części zrozumieć współczesną Rosję, sposób jej działania. Ropa i gaz są i prawdopodobnie przez najbliższy czas pozostaną najważniejszymi surowcami energetycznymi, a kraje posiadające znaczne zasoby tych surowców będą mogły czerpać z ich sprzedaży znaczne zyski oraz stosować (umiejętnie!) owe zasoby do realizacji własnych celów nie będących stricte ekonomicznymi. Myślenie w kwestiach bezpieczeństwa dostaw surowców energetycznych, a więc bezpieczeństwa ekonomicznego jest myśleniem długoterminowym oraz wieloaspektowym. Zresztą sami będziemy mogli przekonać się na przykładzie naszego kraju. Budowa portu w Świnoujściu (brak pełnych kontraktów na dostawy), Nord Stream, nieumiejętne próby dywersyfikacji surowców energetycznych wystawią na próbę nasz kraj. Czy podoła gierkom (geo)polityki energetycznej, będziemy mogli przekonać się za parę lat.


Książka do nabycia w księgarni internetowej PISM.

Czytany 9814 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04