poniedziałek, 05 grudzień 2016 15:41

Arkadiusz Miksa: Przemysław Grudziński, Państwo inteligentne. Polska w poszukiwaniu międzynarodowej roli (recenzja)

Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Arkadiusz Miksa

Przemysław Grudziński, Państwo inteligentne. Polska w poszukiwaniu międzynarodowej roli, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2008, 179 ss.

Przemysław Grudziński historyk, dyplomata (ambasador Polski w USA w latach 2000–2005) i twórca Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu RP, stara się w swojej publikacji zarówno zdefiniować aktualną pozycję Polski na międzynarodowej szachownicy jak i odpowiedzieć na pytanie w jakim kierunku powinna zmierzać polska polityka zagraniczna przez kolejne dekady. Autor już we wstępie nie ukrywa iż punktem odniesienia do jego dywagacji będzie subiektywne postrzeganie świata z punktu widzenia realizmu, liberalizmu i konstruktywizmu.

Publikacja składa się z trzech rozdziałów, z czego mam wrażenie, iż w dwóch piewrszych autor jest realistą i konstruktywistą, a w ostatnim liberałem. Dopóki autor przemawia oczyma racjonalisty i konstruktywisty jest naprawdę ciekawie. P. Grudziński rozpoczyna swoje dywagacje od definicji funkcji państwa oraz trójpodziału państw na małe, średnie i duże. Zwraca uwagę, iż często poełnianym grzechem jest szacowanie wielkosci państwa za pośrednictwem takich składowych jak liczba ludności, powierzchnia, zasoby surowców naturalnych, czy potencjał militarny, a dopiero gdzieś w tle pojawia się myślenie o postrzeganiu wielkości państwa przez pryzmat jego wpływów na inne państwa. Grzechem państw Europy Środokowo-Wchodniej jest wg autora przecenianie własnej roli i możliwości. Zamiast próby realizacji własnych planów w ramach pewnej większej geopolitycznej całości, w której uwzględniane są potrzeby wszystkich stron, jest próba egoistycznego dążenia do załatwienia swoich potrzeb bez zastanowienia się jakie skutki przyniesie to chociażby dla reszty państw regionu.

Wg tego dyplomaty rolą państw średnich jest: "łagodzenie krawędzi konfliktów między wielkimi mocarstwami". Powinny być więc one stablizatorami w systemie międzynarodowym, współkształtując i umacniając normy ograniczające samowolę głównych graczy. Nie powinny i nie muszą pełnić roli jedynie przedmiotu w rozgrywkach wielkich tego świata, a stanowią integralny element geopolitycznej szachownicy.

Mocną stroną publikacji jest ciekawa analiza omawianej problematyki w ujęciu historycznym. Autor zwraca uwagę, iż pojęcie średniego państwa pojawia się w historiografii w okresie Renesansu. I mniej więcej od tego czasu powszechnie uznawano zę małe państwa skazane są na ochronę i poparcie ze strony innych, natomiast państwa średnie to te, które choć nie posiadają pozycji mocarstwowej, to są wstanie dzięki swojej sile i autorytetowi polegać same na sobie.

W niektórych regionach świata wytwarzają się specyficzne regionalne podsystemy które są lokalną kalką światowych uwarunkowań. Takimi lokalnymi mocarstwami jest np. Egipt czy Brazylia, które to państwa choć na poziomie światowym są tylko państwami średnimi to na gruncie lokalnym stanowią punkty odniesienia, z własną siecią państw średnich i małych.

Na przykładzie Polski, P. Grudziński zwraca uwagę jak ważną rolę odgrywają dla światowego pokoju i równowagi państwa średnie albo jak mówią inni średnie potęgi. Ilekroć z europejskiej mapy ginęła Polska lub posiadała jedynie status atrapy państwa, wczesniej czy później prowadziło to do poważnych konfliktów między europejskimi mocarstwami. Paradoksalnie więc, to średnie państwa stają się gwarantami europejskiego czy światowego pokoju pełniąc rolę buforową. Muszą posiadać jednak również znaczną dozę odporności po to, żeby nie ulegać presji jaką w sposób naturalny lub wymuszony oddziałowują na nie mocarstwa.

Istotnym punktem w historii postrzegania roli i znaczenia średnich państw był koniec II wojnej światowej, kiedy to kanadyjskie władze w trosce o grożący światu kolejny konflikt światowy uznały i oznajmiły światu, iż każde państwo w zależności od swojego potencjału i możliwości powinno ponosić odpowiedzialność za kwestię pokojowego współżycia państw na świecie. Istotnym elementem dla oceny oddziaływania miałbyć nie tylko klasyczny już podział na państwa duże i małe ale również funcjonalności czy może jak powiedzielibyśmy dzisiaj specjalizacji poszczególnych państw. W efekcie w niektórych istotnych kwestiach dla polityki międzynarodowej państwa mniejsze mogłyby pełnić rolę pierwszą planową dzięki wyspecjalizowaniu się w załatwianiu pewnych spraw istotnych dla całego regionu, kontynentu czy całego globu. Jak podkreśla autor pomimo tego, iż koncepcję tę poparły kolejne państwa Brazylia, Australia, Jugosławia czy Polska to postulat ten nie znalazł usankcjonowania w strukturze Narodów Zjednoczonych. Kontynuacją tej myśli był rozwój państw w w ramach ruchu państw niezaangażowanych.

Co do roli Polski, polski dyplomata zwraca uwagę, iż pomimo mocarstwowych ambicji sanacji Polska była przed II wojną krajem średnim, w 1979 roku biorąc pod uwagę PKB Polska zajmowała wysokie 8 miejsce. Od lat osiemdziesiątych jednak znaczenie Polski systematycznie spada. W skali europejskiej autor rozprawy kwalifikuje Polskę jako państwo średnie natomiast w ujęciu światowym zalicza Polskę do roli państw małych. W okresie PRL-u Polska chcąc być głównym startegicznym partnerem ZSRR w Bloku Wschodnim sama ograniczyła sobie swobodę działania taką jaką miała Jugosławia czy nawet Rumunia. Po roku 1989 kolejne ekipy rządzace Polską sytuowały Polskę w gronie państw średnich, małych, najrzadziej dużych. Tą ostatnią ocenę wiąże autor z rozpoczęciem koalicyjnego rządu PiS. Wg nie pojawiły się wówczas żadne przesłanki do tego, żeby uznać Polskę za państwo duże natomiast na pewno rządy PiSu doprowadziły do osłabienia roli i pozycji Polski na geopolitycznej mapie Europie. I tu przy ocenie wartości tej publikacji pojawia się pierwszy zgrzyt bo oceniać trzeba publikację polskiego dyplomaty odwołanego ze sprawowanego stanowiska właśnie w okresie rzadów PiS. P. Grudziński zaczyna więc dawać upust swojej niechęci wobec polityki zagranicznej formacji, która go zdymisjonowała. Swoją niechęć popiera jedynie cytując wypowiedzi i komentarze polityków czy publicystów skrajnie niechętnych rządom koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Ówczesną Polskę porównuje do faszystowskich Włoch Mussoliniego, które to Włochy próbowały za wszelką cenę stać się pierwszoplanowym mocarstwem światowym co zakończyło się, jak przypomina P. Grudziński, katastrofą dla tego kraju. Takie porównanie należy uznać za mocno naciągane i kontrowersyjne. Co ciekawe autor powołuje się sam na rozmowe którą przeprowadził z Condolizą Rice w 2005 roku wg. której USA byłby w stanie zrobić z Polski lokalnego namiestnika USA, tylko obawia się jak taką rolę dla Polski w amerykańskim systemie przyjęłyby polskie elity (sic).

Rodział II pt. "Praktyka Polski w systemie międzynarodowym od XVIII wieku", potwierdza tylko w mojej opinii to, iż P. Grudziński jest znacznie lepszym historykiem niż dyplomatą. Potrafi bowiem łączyć fakty, budować ciągi przyczynowo-skutkowe, cytować ciekawe, acz brutalne opinie jakie o upadającej Polsce w XVIII wieku, miał chociażby Clausewitz. Jednocześnie odnieść można wrażenie, że w ostatecznym rozrachunku dla autora miejsce Polski jest i być powinno u boku USA. Na szczęście w drodze do przyjaźni z USA, autor "Państwa inteligentnego", zwraca uwagę na "wrogą robotę" wobec odradzającego się państwa polskiego jaką prowadziła wobec nas Wielka Brytania czy też dokonuje obiektywnej wizji miejsca i roli Polski wEuropie i świecie widzianej oczyma Dmowskiego i Piłsudskiego. Mniej znanym a przybliżonym aspektem w międzywojennej polityce zagranicznej Polski jest jej starcie na forum międzynarodowym ze Szwecją. Podłożem starcia była walka polityczna Polski na rzecz osłabienia roli Niemiec w ramach Ligi Narodów i wsparcie jakiego udzielała Niemcom ówczesna Szwecja.

W odniesieniu do sytuacji geopolitycznej w Europie Środowko-Wschodniej z pierwszej dekady XXI wieku, autor zauważa, iż Klaus, Fico, Mecziar oraz bracia Kaczyńscy pchali tę część Europy w kierunku państw narodowych, które wg niego "historycznie źle się sprawdzały". Przypomnę tylko, iż publikacja została wydana w 2008 roku i można się tylko przypuszczać, że ze względu na wzmocnienie się w Europie Środkowo-Wschodniej tendencji narodowych, które blisko dekadę wcześniej Grudziński uznał za szkodliwe teraz tym bardziej by go uwierały. Ukute wówczas pojęcie potrzeby budowy IV RP, mimo skrajnej już wówczas wrogości PiS wobec Rosji autor porównuje właśnie do rządów Putina i jego ekipy w Rosji. I co ciekawe autor choć sam uważa, że miejsce Polski jest u boku USA jako jego szeryf w tej częsci Europy, przyrównuje ówczesną Polskę do Rosji, która przecież w przeciwieństwie do Polski prowadzi niezależną i samodzielną politykę bedąc za rządów duetu Putin-Miedwiediew podmiotem a nie przedmiotem światowej polityki. Autor nie byłby więc sobą gdyby nie wychwalał Polski władz za udział w ukraińskiej "pomarańczowej reolucji" zapominając, że przecież sam sugeruje iż w takich konfliktach Polska powinna pełnić rolę mediatora a nie opowiadać się jednoznacznie po jednej ze stron konfliktu zwłaszcza jeśli popierana strona odwołuje się do wrogiego Polsce ukraińskiego nacjonalizmu, dla którego to nacjonalizmu Polska i Rosja to śmiertelni wrogowie Ukrainy. Rozdział ten kończą zarzuty pod adresem polityki zagranicznej PiS w dobie budowy IV RP. I tu znów opinie tego byłego polskiego dyplomaty i ambasadora budzić mogą zaskoczenie. Polska za rządów koalicyjnych PiS-Samoobrony i LPR to Polska bedąca rzecznikiem "heroicznej suwerenności i Europy anachronicznej – Europy państw i narodów" oraz to Polska która próbowała kwestionować pozycję Niemiec w UE i szukająca antagonizmów na odcinku niemieckim.

Rozdział III pt. Konkluzje startegiczne to podsumowanie poprzednich rozdziałów. Jest to najmniej obiektywny rozdział nacechowany wg liberalnym i proamerykańskim światopoglądem autora. W rozdziale tym na uwagę zasługuje ciekawe zestawienie startegii w ich relacjach z mocarstwami, jakimi dysponować mogą w swoim arsenale państwa średnie. Ponadto poza podejściem w stylu power politics, Grudzińsdki przedstawia również podejście poza tym stylem, określane mianem "przezwyciężania" transcending a mnie osobiście kojarzące się z elementami składowymi walki informacyjnej, czy jej wyższą formą definiowaną przez jej rosyjskich specjalistów jako zarządzanie refleksyjne. Ciekawe jest również zestawienie dziesięciu operacyjnych zasad polityki zagranicznej. Można odnieść wrażenie, że Grudziński potrafi doskonale analizować, zestawiać i łączyć pewne cenne paradygmaty, których nie stosuje zupełnie w praktyce jako dyplomata a często występuje wbrew nim.

Podsumowując książka Przemysława Grudzińskiego to publikacja godna odnotowania i zapoznania się pomimo upływu blisko dekady od jej wydania. To pozycja, która może być atrakcyjna, zarówno dla polskich dyplomatów, polityków, ekspertów w dziedzinie bezpieczeństwa, studentów politologii czy stosunków międzynarodowych. Historyczny warsztat, zwięzłość, racjonalizm i niechęć do romantycznych wizji Polski to atuty tej książki. Na drugim biegunie mamy jednak brak obiektywizmu i co najmniej kontrowersyjną wizję polskiej polityki zagranicznej. Jest więc publikacja dla ludzi oczytanych, świadomych i potrafiących wyciągać wnioski. Mnie osobiście po zapoznaniu się z tą wizją, polskiego byłego ambasadora w USA, nie dziwi już dlaczego przez to ćwierćwiecze właśnie tak a nie inaczej wygląda polska polityka zagraniczna i dlaczego jest ona tak szkodliwa dla naszego kraju. Decydują bowiem o niej ludzie, którzy jak widać po treści tej publikacji, choć świadomi sytuacji w jakiej znajdowała się przez wieki i znajduje aktualnie Polska, to pchają ją w jednym upatrzonym kierunku.

Publikacja do zakupu na stronie internetowej wydawnictwa.

 

Czytany 8350 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 06 grudzień 2016 10:59