sobota, 26 luty 2011 05:48

Piotr A. Maciążek: O konflikcie na dachu świata

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

kaszmirkniga


  Piotr A. Maciążek

Recenzja: Agnieszka Kuszewska, Indyjsko-pakistański konflikt o Kaszmir, Wydawnictwo PWN 2010, 339 ss.

Pozycja Agnieszki Kuszewskiej to ewenement na polskim rynku księgarskim. Porusza ona temat – z krajowego punktu widzenia niszowy. Tymczasem ze względu na atomizację konfliktu o Kaszmir, jest bardzo ważny dla społeczności międzynarodowej. Spora doza egzotyki otacza czytelnika już na progu opowieści, traktującej o subkontynencie indyjskim. Spotykamy więc maharadżów lub angielskich, lordów by już po chwili pogrążyć się w piekle II Wojny Światowej. Im bliżej jej kresu, tym bardziej wzrastają nasze emocje związane z muzułmańsko-hinduskim napięciem religijno-etnicznym. Całość została okraszona autorskimi tłumaczeniami (!) korespondencji dyplomatycznej okresu kolonialnego, dokumentów międzypaństwowych, czy bogatymi wstawkami prasowymi.

 

Książka Kuszewskiej to nie tylko doskonały podręcznik akademicki. Narracja chronologiczna, przedstawienie najpopularniejszych tez historiograficznych, specjalnie oznaczony dział zwierający mapy, tłumaczenia, słowniczek głównych postaci występujących w książce to w sumie jedynie fasada… Prawdziwą wartość pozycji odnajdziemy w przystępnym języku autorki, która pomimo egzotyki tematu, sprawnie prowadzi czytelnika w odmęty „zamorskiej historii”. Dla Europejczyka opisywana rzeczywistość to novum - tutaj wszystko jest inne. Granice państwowe wiją się jak węże, wraz ze zmieniającymi się korytami Gangesu. Wojny wybuchają o zasoby wodne rzek, które potrafią niszczyć i karmić tutejszych mieszkańców (jak bogini Kali?). Zresztą to jeden z najważniejszych powodów, dla których walka o Kaszmir trwa już tak długo - to tutaj przecież znajdują się górne biegi wielu kluczowych rzek, zasilających pakistańskie rolnictwo. Kaszmir i jego „błękitne wstęgi” karmią Pakistańczyków, ale odpowiednia polityka wodna Indii może zdusić gospodarczo Islamabad. Ba! - może unicestwić jego armię! Podczas konfliktu z Indiami w latach sześćdziesiątych spiętrzone morze, uwolnione z wysadzanych tam, uwięziło 150 pakistańskich czołgów w pułapce, kończąc w zasadzie działania wojenne.

Wraz z Agnieszką Kuszewską podążamy w niezwykłą podróż. Spoglądamy na kradzież włosa z brody proroka Mahometa w Śrinagarze w 1963 roku. Zdumiewamy się, obserwując wytężone działania mieszkańców Kaszmiru i indyjskiego wywiadu, gorączkowo przeszukującego cały kraj, dom po domu, by zapobiec tragedii i pakistańskim prowokacjom. Zadajemy sobie niewygodne pytania o naszą przyszłość, przesiąkając krwią i pyłem umęczonej kaszmirskiej ziemi, rozdzieranej na kawałki przez ościenne, atomowe mocarstwa. Pakistański Azad Kaszmir, zrujnowany przez trzęsienie ziemi w 2005 roku, nadal szkoli terrorystów. Indyjskie Dżammu i Dolina Kaszmiru odpoczywają po powstaniu z końca minionego wieku, w chińsko-indyjskim terytorium spornym „Aksai” nadal tkwi konfliktogenny potencjał. Czarę geopolitycznej goryczy przelewa Lodowiec Sjaczen, który nie został podzielony pomiędzy walczące strony w trakcie rozpadu subkontynentu ze względu na barierę technologiczną.

Zresztą kwestie geopolityczne i technologiczne stanowią imperatyw politycznych przeobrażeń Pakistanu i Indii. Ich pragenezą było nieodpowiedzialne zachowanie Brytyjczyków, którzy nie doprecyzowali warunków podziału subkontynentu. Rząd Jej Królewskiej Mości zrzekł się z zwierzchności nad Indiami i równolegle prowadził – w osobie lorda Mountbattena - grę dyplomatyczną z maharadżą kaszmirskim Singhiem. Samostanowienie narodów z jednej strony (Kaszmirczycy to w większości muzułmanie) i prywatna decyzja maharadży Singha (Hindusa) o akcesji do Indii była kamieniem węgielnym sporu.

Kolejne wojny (np. pakistański projekt Gibraltar), zimnowojenna gra mocarstw (klarowanie się systemu Pakistan-USA i Indie-ZSRR) czy powstanie Bangladeszu (Pakistan Wschodni) dopełniły obrazu, jaki dziś możemy obserwować w tej części świata. Sprawę skomplikowała „pierwsza islamska bomba atomowa” i projekt „śmiejący się Budda”. Atomizacja bilateralnych relacji spowodowała, że często marginalizowany konflikt stał się problemem o globalnym znaczeniu. Lektura książki Kuszewskiej zwraca nam uwagę na najistotniejsze problemy subkontynentu (świata?) takie, jak niewydolność ONZ, wzrost fundamentalizmu islamskiego i nacjonalizmu hinduskiego, bieda, upośledzenie mas ludności pozbawionych praw wyborczych i szans na lepsze życie. Dowiadujemy się także o istotnej przyczynie obecnego status quo - tzn. kilkumilionowych rzesz uchodźców, którzy pojawiają się wraz z konfliktem konwencjonalnym. Koszt ich utrzymania przez Indie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku wynosił 1 mln dolarów dziennie! Jaki byłby dziś?

Wrażenia estetyczne, przemyślenia i kalkulacje, jakich dokonujemy w czasie lektury, wspomagane są licznymi tabelami i wykresami umieszczonymi wewnątrz tekstu (brawo!). Bardzo dobrze wygląda także bibliografia, w której dokumenty i opracowania uzupełniono i artykułami lokalnej prasy i stronami internetowymi. Znajdziemy w niej Foreign Policy, Foreign Affairs, Newsweek, ale także Pakistan Times czy Hindustan Times. Przypisy są obfite i nie ograniczają się do noty biograficznej. Często tłumaczą nieścisłości lub rozwijają wątek narracyjny. Rozdziały są krótkie i dotyczą określonej problematyki, dzięki czemu łatwo do nich wrócić. Od strony technicznej książka prezentuje się nienagannie choć jest czarnobiała. W zasadzie tylko jedna z map z powodu zastosowanej palety odcieni czerni jest słabo czytelna.

Podsumowując - „Indyjsko- pakistański konflikt o Kaszmir” to pozycja godna polecenia, innowacyjna na polskim rynku księgarskim. Dla miłośników Azji to lektura obowiązkowa, która dostarcza rozrywki intelektualnej, podnosi poziom naszej eurocentrycznej wiedzy historyczno-politycznej i bawi. Przyznam, że czytając Kuszewską czułem się po trochu jak „mały odkrywca”… To dobrze!

Książka do nabycia w księgarni internetowej PWN.

Czytany 5393 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04