sobota, 11 lipiec 2009 11:47

Mateusz Piskorski: Panorama polskiego konserwatyzmu od środka

Oceń ten artykuł
(0 głosów)


Mateusz Piskorski

Recenzja: Rafał Matyja, Konserwatyzm po komunizmie, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009, ss. 388.

Rafał Matyja jest jednym z niewielu polskich politologów, którzy obok pracy naukowej z dużym powodzeniem uprawiają także działalność publicystyczną. Co więcej, ów pracownik nowosądeckiej Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University może być także uznany za jednego z współtwórców współczesnej polskiej myśli konserwatywnej. Dlatego też jego książka „Konserwatyzm po komunizmie” stanowi przykład pracy powstałej z wykorzystaniem metody obserwacji uczestniczącej.

Panorama myśli politycznej polskiego konserwatyzmu wyszła spod pióra człowieka, który doskonale zna meandry politycznych sporów w tym środowisku, orientuje się w personalnych i światopoglądowych niuansach i wreszcie czuje znakomicie atmosferę panującą w tych kręgach na przestrzeni ostatnich dwóch dekad.

Praca Matyji przedstawia kompletny przegląd środowisk konserwatywnych i prezentowanych przez nie opinii, poczynając od opozycji lat osiemdziesiątych, a kończąc na ostatnich latach, zwieńczonych rządami Prawa i Sprawiedliwości do roku 2007. Przyznać trzeba, jest to obraz ze wszech miar interesujący. Bogactwo intelektualne polskiego konserwatyzmu kontrastowało wyraźnie z ubóstwem politycznej reprezentacji owego nurtu, właściwie nieobecnego na gruncie polskiego systemu partyjnego (za wyjątkiem kilku formacji o bardziej jednoznacznym profilu ideowym, jak Partia Konserwatywna, Koalicja Konserwatywna czy – choć to rzecz sporna – Unia Polityki Realnej). Liczne pisma, uznani publicyści i pisarze polityczni nie byli zatem w stanie zapłodnić intelektualnie polityków, funkcjonowali z reguły na obrzeżach głównego nurtu polskiej debaty publicznej, choć w pewnych momentach osiągali na poziomie nadbudowy (czy raczej metapolityki) pozycję znaczącą.

Z punktu widzenia geopolityki znaczenie polskiej współczesnej myśli konserwatywnej nie stało się przedmiotem szerszych rozważań w omawianej rozprawie. Warto wszakże odnotować dwa ważne momenty prezentowanych rozważań. Pierwszy z nich dotyczy kondycji państwa polskiego po rozpoczęciu transformacji systemowej i w dużej mierze obrazuje poglądy i oceny samego Matyji na ten temat. „W pracy państwowej dominowała wówczas, po pierwsze ‘agenda zewnętrzna’ wynikająca z konieczności dostosowania najpierw gospodarki, a potem innych sfer życia publicznego do oczekiwań instytucji międzynarodowych – Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), Banku Światowego, a z czasem Unii Europejskiej i NATO. Po drugie, o ‘agendzie wewnętrznej’ decydowały silne ośrodki presji – związki zawodowe, hierarchia kościelna, dawna nomenklatura oraz tworząca się po 1989 roku nowa elita gospodarcza i medialna” („Konserwatyzm…”, s. 197) – pisze autor „Konserwatyzmu po komunizmie”. Są to uwagi niezwykle trafne, faktycznie – jak głosił konserwatywny pogląd – odzwierciedlające problemy z budową silnej państwowości polskiej w nowych warunkach. Wzmiankowana przez Matyję ‘agenda zewnętrzna’ stanowiła element podporządkowania Rzeczypospolitej i jej państwowości wielkiemu kapitałowi korporacyjnemu, nierzadko spekulacyjnemu, a zatem faktycznemu zanikowi władztwa politycznego. W ramach ‘agendy wewnętrznej’ po upadku wpływów nomenklatury, istotnie silnych mniej więcej do połowy lat dziewięćdziesiątych decydującymi graczami pozostały media (godzi się przypomnieć, że w dużej mierze znajdujące się pod kontrolą ośrodków kapitałowych zewnętrznych) oraz Kościół rzymskokatolicki (z natury rzeczy realizujący interes ośrodka zewnętrznego jako instytucja posiadającej własną raison d’etat). W tych warunkach zdefiniowanie polskiego interesu narodowego w oparciu o powszechnie obowiązujące w innych państwach kryteria okazywało się trudne, jeśli nie niemożliwe. Środowiska konserwatywne zdawały sobie z owych trudności sprawę, co prowadziło je na pozycje kulturowego pesymizmu bądź prób dostosowania do istniejących warunków (to drugie rozwiązanie stanowi charakterystyczny rys konserwatyzmu ewolucyjnego, w sferze taktyki zbliżonego do neokonserwatyzmu, który zyskał w ostatnich latach duży wpływ w środowiskach polskiej prawicy). Wartościowe spostrzeżenia polskich konserwatystów na temat państwowości i warunków jej umocnienia nie znalazły jednak nigdy ujścia w postaci realizacji programu politycznego, lub choćby podjęcia takiej próby.

Rafał Matyja niezbyt wiele miejsca poświęca na omówienie konserwatywnej refleksji na temat międzynarodowej roli Polski. Wspomina jednak o dwóch ważnych występujących w ramach tego nurtu tendencjach. Po pierwsze, nieco wbrew tradycji konserwatywnego przywiązania do Realpolitik, silna w Polsce opcja tradycjonalistyczna wykazywała tendencję do oceniania udziału Polski w strukturach integracyjnych (przede wszystkim w Unii Europejskiej) przez pryzmat aksjologii i przekonania o szczególnej roli naszego kraju w realizacji interesów Kościoła rzymskokatolickiego na Starym Kontynencie. Po drugie, interesującą koncepcję głosiło środowisko krakowskiego dwumiesięcznika Arcana z jego redaktorem naczelnym prof. Andrzejem Nowakiem na czele. Otóż, jak pisze Matyja, „rozwija on wizję Polski jako czynnika antyimperialnego” (s. 349). Ów antyimperializm miałby się przejawiać w tendencji do poświęceń i walki „za wolność naszą i waszą”. Nowak przekonuje, że właśnie odwołanie do tego rodzaju spuścizny stanowi o sile i atrakcyjności Polski. Pozornie wydawać by się mogło, że jest to stanowisko przeciwskutecznego romantyzmu. Ale, jeśli zastanowić się głębiej, być może warto spojrzeć na ów polski antyimperializm z nieco innej strony. Otóż przekonanie o szlachetności postaw i motywów decyzji politycznych zapadających nad Wisłą może u małych ościennych narodów budzić uznanie i ufność, pozwalającą Rzeczypospolitej na prowadzenie miękkiej ekspansji i rozszerzania strefy wpływów za pomocą owego niewidzialnego oręża idealizmu. Propozycja taka nie jest jednak formułowana przez współczesnych krakowskich konserwatystów, którzy zapewne uznaliby ją za przejaw cynizmu.

Praca Rafała Matyji pozostawia pewien niedosyt pod względem naukowym. W wielu jej miejscach autor – obserwator uczestniczący nie stroni od manifestowania swoich poglądów i ocen rzeczywistości polskiej po 1989 roku. Po drugie zabrakło wystarczających przypisów; często obszerne cytaty nie opatrzone są wystarczającym przywołaniem źródeł. Z całą pewnością wynika to nie tyle z niedbalstwa, co z formuły omawianej pracy, która przecież w dużej mierze stanowi coś więcej niż rozprawę naukową. Przyznać muszę, że lektura „Konserwatyzmu po komunizmie” jest zajęciem wciągającym i fascynującym, być może także dzięki rezygnacji z naukowego aparatu pojęciowego i przystępności przekazu. Dla każdego, kto chce zapoznać się ze zrębami ważnego współczesnego polskiego prądu intelektualnego jest to więc lektura nie tylko obowiązkowa, ale także wyjątkowo przyjemna.


Czytany 8323 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04