środa, 01 sierpień 2012 09:50

Mateusz Piskorski: Granice imperium według Kolerowa

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

predel_imperii


  dr Mateusz Piskorski

Recenzja: Модест Колеров, Предел Империй. Статьи и выступления 2009-2012, Wydawnictwo: REGNUM, Москва 2012, 144 ss.

Dr Modest Kolerow to intelektualista znany nie tylko w rodzimej Rosji, ale też postać identyfikowalna w Polsce, przede wszystkim budząca postrach wśród bijących na alarm w obliczu wyimaginowanego zagrożenia rosyjskiego zwolenników rusofobicznej wizji świata. Kolerow to nie tylko historyk o szerokich horyzontach badawczych, ale także aktywny uczestnik rosyjskiego życia państwowego i publicznego, przez lata szef jednego ze strategicznych wydziałów administracji prezydenta Federacji Rosyjskiej, a następnie inicjator „Międzynarodowej Rosji”, ruchu mającego skupiać przedstawicieli elit rosyjskojęzycznych w krajach postradzieckich. Z tym większą uwagą warto śledzić publicystykę tego autora. W Moskwie właśnie ukazał się kolejny zbiór jego tekstów, publikowanych przede wszystkim na stronie Agencji Informacyjnej Regnum (www.regnum.ru), ale także wygłoszonych w formie wykładów podczas rozmaitych seminariów i konferencji oraz wydrukowanych w szeregu czasopism. Zbiór ten – nad wyraz krytyczny wobec działań rosyjskich władz w ostatnich latach – pokazuje pewien styl myślenia, który sam autor określa mianem imperialnego, opartego na przekonaniu, że Rosja może znów stać się istotnym ośrodkiem siły na przestrzeni eurazjatyckiej.

Duża część zamieszczonych w tym wyborze tekstów poświęcona jest współczesnej polityce historycznej i próbom reinterpretacji ról odgrywanych przez poszczególne państwa w okresie II wojny światowej, który w dalszym ciągu stanowi jeden z zasadniczych punktów odniesienia dla współczesnej tożsamości rosyjskiej. Kolerow dostrzega istnienie dwóch zasadniczo sprzecznych narracji, szczególnie jaskrawo konfrontujących się w krajach Europy Środkowej i Wschodniej; jedna z nich nawiązuje do zmagań z hitleryzmem (narracja antyfaszystowska), druga zaś próbuje usprawiedliwiać współpracę z nim w imię osiągnięcia celów narodowych (narracja kolaboracjonistyczna). O ile w przypadku narodów bałtyckich tendencja kolaboracjonistyczna wydaje się być oczywista (brak innych odniesień mogących stanowić fundamenty ich współczesnej tożsamości), o tyle podobna sytuacja w przypadku Polski budzi głębokie rozczarowanie autora, który stwierdza, że jeśli „antyhitlerowska Polska będzie coraz głębiej pogrążała się w ogólny pronazistowski kolaboracjonizm i rewizjonizm Litwy, Łotwy i Estonii, czczenie ofiar Powstania Warszawskiego będzie coraz bardziej fałszywym” (s. 8-9). Trudno jednak zgodzić się z niektórymi tezami autora, m.in. z poglądem, że Józef Piłsudski i jego ideowi kontynuatorzy lansowali koncepcje „asymilacyjne, kolonizacyjne, nacjonalistyczne i imperialistyczne” wobec narodów Europy Wschodniej (s. 106). Oczywiście, obóz piłsudczykowski był wielobarwnym konglomeratem złożonym z różnych nurtów, jednak to właśnie w jego łonie wypracowywano i propagowano pomysły mające na celu powołanie niezależnych bytów państwowych Ukrainy i Białorusi. Relacje z Litwą wymagałyby zaś odrębnych zastrzeżeń w kontekście bardzo dużego znaczenia zamieszkującej ją mniejszości polskiej.

Modest Kolerow od lat prezentuje oryginalną wizję potencjalnej współpracy Moskwy z Warszawą, wychodząc ponad problemy dnia codziennego i funkcjonujące po obu stronach stereotypy. Usiłując krótko scharakteryzować jego tok myślenia, należy przede wszystkim zaznaczyć, że w jego przekonaniu nie funkcjonują obiektywne przeszkody, które mogłyby stać na drodze do porozumienia obu państw i narodów. Polska jest przez niego postrzegana, obok Turcji, jako państwo szczególnie predestynowane do dialogu z Rosją, bowiem oba kraje posiadają swoje tradycje imperialne, co umożliwia im myślenie w kategoriach innych niż etnonacjonalistyczne. „Realnym partnerem do rozmów są te kraje, które świadome są swego indywidualnego, metropolitalnego, imperialnego doświadczenia – Polska i Turcja. Jednak podczas gdy Turcja bliska jest uświadomieniu sobie swej imperialnej przeszłości, Polska rozdarta jest pomiędzy dwoma sprzecznymi elementami swej tożsamości, przedstawiając się jednocześnie jako ofiara obcych imperiów i metropolia dla własnych Kresów. W miarę jak w Polsce rosnąć będzie świadomość odpowiedzialności za Kresy, nasz dialog z nią będzie stawał się łatwiejszy. Dopóki Polacy postrzegają się w kategorii ofiar rosyjskiego reżimu etnokratycznego, choć sami nazywają go też sowieckim, nie będziemy w stanie się z nimi porozumieć…” (s. 62) – stwierdza Kolerow. Współpraca z Polską jest zatem potencjalnie czymś wyobrażalnym, zaś jej istotę zakreśla autor w bardzo interesującym wykładzie wygłoszonym w Petersburgu w listopadzie 2010 roku, zatytułowanym „Polska polityka wschodnia Polski a Rosja: historyczne ramy pojednania”, którego pełny tekst zamieszczamy na portalu Geopolityka.org.

Zdawać by się mogło, że ostatnie lata przyniosły powstanie struktur mających na celu prowadzenie świadomej polityki historycznej w Rosji, jak choćby komisji ds. przeciwdziałania próbom falsyfikacji historii przy prezydencie Federacji Rosyjskiej. Skala problemu jest bowiem, jak podkreśla Kolerow, ogromna, a jego źródła tkwią jeszcze w okresie lat dziewięćdziesiątych, gdy nikt w Rosji nie zdawał sobie sprawy ze znaczenia nauk historycznych. „W początkach lat 90. w Rosji za środki przeróżnych zachodnich fundacji wydawano najbardziej szokujące podręczniki dla szkół i materiały pomocnicze dla nauczycieli, w których wykorzystano stare antyimperialne i rusofobiczne wzorce: wszystko, co związane z wpływami katolickimi, zachodnimi i liberalnymi jest dobre; wszystko, co związane z prawosławiem, państwowością i tradycyjnymi wartościami – złe” (s. 23) – pisze autor. Organy mające w zamyśle dokonać rewizji skutków braku polityki historycznej w pierwszych latach po upadku ZSRR, według Modesta Kolerowa, zajmują się nierzadko powielaniem szkodliwych stereotypów, czego przykładem może być działalność Nikołaja Swanidze, domagającego się publicznie uznania okupacji Pribałtiki przez Związek Radziecki. Wielu z czołowych i odgrywających w tych gremiach znaczącą rolę historyków zachowuje się przy tym w sposób nie tylko skrajnie koniunkturalny (np. zmieniając diametralnie swoją ocenę czasów radzieckich), ale również nieodpowiedzialny, nie zdając sobie zapewne sprawy z politycznych i prawnych konsekwencji projektu destalinizacji czy uznania totalitaryzmu radzieckiego za równie przestępczy, co totalitaryzm nazistowski. Kolejne deklaracje w tym zakresie współgrają z ocenami formułowanymi w Parlamencie Europejskim i kręgach politycznych Zachodu. Rezultatem podobnego klimatu może stać się postulat Norymbergi II, tym razem sądzącej Rosję i jej państwowość, w tym w jej radzieckim wydaniu.

Innym istotnym zagadnieniem poruszanym w publicystyce Modesta Kolerowa jest sytuacja języka rosyjskiego i mniejszości rosyjskojęzycznej w poszczególnych krajach byłego Związku Radzieckiego. Rosyjski historyk dostrzega coraz więcej rażących błędów w polityce prowadzonej przez oficjalną Moskwę w tej dziedzinie, wskazując na cały szereg przykładów świadczących, jego zdaniem, o rezygnacji przez Rosję z podejmowania jakichkolwiek działań na rzecz obrony rosyjskiego dziedzictwa kulturowego, językowego i narodowego w sąsiednich krajach. Dodajmy, jest w tej dziedzinie ekspertem, bowiem przez lata zajmował się tymi zagadnieniami jako jeden z kluczowych urzędników i doradców administracji prezydenta Władimira Putina. Język rosyjski, jak zauważa, wypierany jest nie tylko z nazewnictwa miast i obiektów fizjograficznych państw Pribałtiki, ale również słowiańskiej Ukrainy i Białorusi, przy czym dzieje się to za przyzwoleniem najwyższych władz Rosji, przede wszystkim w okresie prezydentury Dmitrija Miedwiediewa. Podobnie wygląda sprawa z polityką wobec mniejszości rosyjskiej – autor uważa, że kolejne regulacje ustawowe dotyczące pomocy dla niej oraz możliwości uzyskania przez jej przedstawicieli obywatelstwa rosyjskiego zmierzają raczej w kierunku piętrzenia kolejnych barier i trudności, niż wykorzystania jej znacznego potencjału na rzecz wzmacniania pozycji Rosji. Utrudnienie procedur i biurokratyzacja postępowań powoduje, że pojawia się kategoria „zawodowych Rosjan”, czyli tych przedstawicieli mniejszości, którzy uzyskali – dzięki swym kontaktom z rosyjskimi placówkami konsularnymi – monopol na reprezentowanie tej grupy w poszczególnych krajach. Powoduje to zjawisko wykluczenia znaczącej części Rosjan i osób związanych z rosyjską tożsamością kulturową oraz pozbawienia ich jakiegokolwiek dostępu do świadczonej przez państwo rosyjskie pomocy. Proces akceptacji nacjonalizmów państw byłego imperium rosyjskiego i ZSRR, a nawet ich cichego wspierania, prowadzi również do niebezpiecznych zjawisk wewnętrznych w samej Rosji. Pojawia się bowiem pytanie o zasięg etniczny Rosji i rosyjskości, „jaką odpowiedź na przypadki ‘historycznej’ agresji etnonacjonalizmów proponuje tępy, rosyjski, biurokratyczny nacjonalizm, stojący w jawnej sprzeczności do Konstytucji Rosji, usiłujący za wszelką cenę wykreować listę ‘narodów historycznych Rosji’, by móc odkrawać kolejne kawałki, redukując historyczną Rosję do Placu Smoleńskiego, a co najwyżej Sadowego Kolca Moskwy?” (s. 46).

Modest Kolerow próbuje na kartach swej publicystyki zdefiniować swoje rozumienie imperium, choć – jak sam przyznaje – wypracowanie takiej definicji nie jest przedsięwzięciem łatwym. Wskazuje przy tym na niemal całkowity upadek odniesień do tego pojęcia w ostatnich latach istnienia ZSRR i tuż po jego upadku. Znamienne, że w tym okresie przedłużającej się smuty terminem tym operowały zaledwie dwa środowiska: narodowi bolszewicy próbujący przeciwstawiać się narodowym komunistom z republik związkowych forsującym tendencje odśrodkowe, a nawet nacjonalistyczne; oraz marginalne środowiska rosyjskich monarchistów. Krach myślenia w kategoriach imperium i przejście na poziom dyskursu etnonacjonalistycznego współgrały z geopolitycznymi planami Waszyngtonu, dążącego do bałkanizacji całego regionu, która zapobiegłaby jakimkolwiek próbom odradzania projektów imperialnych na przestrzeni eurazjatyckiej. Zjawisko to dotyczyło wszakże nie tylko Rosji i jej tradycji, ale również imperialnych tradycji innych narodów Europy – Modest Kolerow wspomina nawet o swoistych „lokalnych imperiach” takich, jakie niegdyś stanowiła Jugosławia na części obszaru bałkańskiego. Współczesna Federacja Rosyjska jest dla autora podmiotem postimperialnym, bowiem status imperium zakłada konieczność świadomości bycia nim, co najmniej wśród elit politycznych. Imperium posiada również określoną misję, wykraczającą poza zachowanie swego panowania i trwanie. Posiada też strukturę wewnętrzną i ustrojową pozwalającą na zachowanie różnorodności poszczególnym podmiotom w jego skład wchodzącym, przy jednoczesnym utrzymaniu kontroli centrum nad całością jego obszaru; w tym kontekście rosyjski uczony zauważa pozytywne zmiany we współczesnej Rosji, których przykładem może być powołanie okręgów federalnych i stojących na ich czele przedstawicieli prezydenta.

W jednym z nielicznych w zbiorze tekstów politologicznych Modest Kolerow prezentuje swoje poglądy metodologiczne na politykę. Uznaje w nim, że kluczowym potencjałem w zarządzaniu strukturami państwowymi jest dziś szeroka wiedza na temat społeczeństwa i umiejętność podejmowania decyzji zgodnych z faktycznym stanem rzeczywistości, a nie od tej rzeczywistości oderwanych. Racjonalistyczne ujęcie polityki zbliża autora raczej do obozu umiarkowanych konserwatystów, z rezerwą odnoszących się do wszelkich projektów wielkiej inżynierii społecznej.

W zbiorze poruszono także szereg innych kwestii, komentując bieżące wydarzenia i procesy polityczne. Modest Kolerow pisze o zbieżności interesów Rosji i Węgier na Bałkanach Wschodnich, o problemach w realizacji koncepcji integracji eurazjatyckiej, o wahaniach tożsamości geopolitycznej Armenii. Całość ma wydźwięk raczej pesymistyczny; polityka Kremla poddawana jest bezwzględnej i surowej analizie. W ostatnim z zamieszczonych w zbiorze tekstów Kolerow dostrzega jednak nadzieję w postaci zapowiadanych przez wybranego 4 marca 2012 roku na kolejną kadencję prezydenta Władimira Putina priorytetów polityki zagranicznej. Warto zacytować w tym miejscu in extenso najważniejsze jej elementy wraz z komentarzami rosyjskiego analityka.

„1. Putin zamierza ‘zwiększać udział Federacji Rosyjskiej w operacjach pokojowych ONZ’, co oznacza zapowiedź geograficznego poszerzenia działalności Rosji w charakterze pośrednika i związanej z tym rosyjskiej obecności militarnej.

2. Putin przywraca rangę pierwszego z priorytetów polityce Rosji wobec państw ‘bliskiej zagranicy’ – ‘relacjom z państwami członkowskimi WNP’, niezależnym od stosunków z zewnętrznymi ośrodkami siły, to znaczy nieobciążonym niejednokrotnie zakończonymi fiaskiem układami z USA i ich satelitami, dotyczącymi losów graniczących z Rosją państw, a zatem i losów jej samej.

3. Putin dostrzega celowość ‘zróżnicowanych form współpracy z krajami członkowskimi WNP’ w różnych sferach, poza sferą polityczną, uznając za zasadnicze zadanie Rosji w WNP doprowadzenie do wejścia w życie Traktatu o strefie wolnego handlu z 18 listopada 2011 r. Oznacza to, że WNP nie ma już żadnych perspektyw politycznych i pozostanie w najlepszym razie klubem mającym na celu dyskusję o interesach ekonomicznych.

4. Putin przyznaje maksymalnie duże znaczenie Państwu Związkowemu Białorusi i Rosji w swym programie polityki zagranicznej. Ma ono rangę wyższą od jakichkolwiek innych relacji bilateralnych, a brak uszczegółowienia jego charakteru oznacza, że możliwe jest wszystko, jeśli tylko zapadną takie decyzje.

5. Putin potwierdza strategiczny kurs Rosji na ‘integrację eurazjatycką w ramach Związku Celnego i Jednolitej Przestrzeni Ekonomicznej Federacji Rosyjskiej, Republiki Białoruś i Republiki Kazachstan, oraz powołanie do 1 stycznia 2015 r. Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej’, uzupełniając ją postulatem ‘wzmocnienia’ Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i zwiększenia poziomu koordynacji polityki zagranicznej państw członkowskich, co brzmi jak postulat powołania nadbudowy militarno-politycznej nad Unią.

6. Putin umiejętnie łączy w formule uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego pojęcie ‘specjalnego statusu Naddniestrza’ i ‘integralności terytorialnej’ Mołdawii, z pojęciem mołdawskiej ‘suwerenności’ i ‘neutralności’. Oznacza to, że wraz z utratą przez Mołdawię jej suwerenności i neutralności Rosja może zrezygnować ze swego zobowiązania poszanowania jej integralności terytorialnej. Krótko mówiąc, można to ująć następująco: integracja Mołdawii z Rumunią i włączenie jej w ten sposób do NATO, oznacza niepodległość Naddniestrza (ów jego specjalny status).

7. Putin nie składa żadnych nowych deklaracji w sprawie Nagornego Karabachu, co pozwala wszystkim zainteresowanym poglądem Rosji w tej sprawie, uznać status quo za stan, który w bliższej perspektywie nie ulegnie zmianie. Putin nie wspomina ani o Armenii, ani o Azerbejdżanie (podobnie jak o państwach Pribałtiki). Powinno to stać się dla wielu bodźcem do przeanalizowania na nowo własnych perspektyw.

8. Putin oddzielnie wspomina o odpowiedzialności Rosji za ‘wspieranie Republiki Abchazja i Republiki Południowa Osetia jako nowoczesnych państw demokratycznych’, co powinno wszystkim dać jasno do zrozumienia: żadnej rewizji uznania ich niezależności od Gruzji nie będzie, żadnego oderwania od rzeczywistości w ocenie ich funkcjonowania – także nie.

9. Putin powtarza warunki współpracy celowej pomiędzy Rosją a Unią Europejską, które przez UE zostały już wielokrotnie odrzucone: wprowadzenie ruchu bezwizowego dla odbywających wizyty krótkoterminowe, równe prawa w nowym porozumieniu bazowym i partnerstwie energetycznym zmierzającym do powołania wspólnego kompleksu energetycznego dla Europy. Oznacza to, że nie będzie więcej żadnych nierównych targów z UE w imię mitycznych korzyści. Wydaje się, że UE nie jest gotowa, by zrozumieć te proste okoliczności.

10. Putin podporządkowuje politykę Rosji w regionie Azji – Pacyfiku ‘przyspieszonemu rozwojowi społeczno-ekonomicznemu regionów Syberii Wschodniej i Dalekiego Wschodu’ Rosji. W tym celu należy jedynie wyraźniej zaznaczać suwerenność Rosji nad tymi terytoriami w obliczu zagrożenia ich surowcową i właścicielską inkorporacją przez kraje sąsiednie, z której koncepcjami występowali już przedstawiciele liberałów ekonomicznych w rządzie Putina.

11. Putin, jak już mówiono w okresie jego kampanii wyborczej, ostatecznie złożył do grobu nie mający nigdy pokrycia w rzeczywistości reset stosunków z USA, przypominając Stanom Zjednoczonym o bezprawnym charakterze ich ingerencji w sprawy wewnętrzne, respektowaniu wzajemnych interesów, niedopuszczalności ‘jednostronnych, eksterytorialnych amerykańskich sankcji wobec rosyjskich osób fizycznych i prawnych’, o braku zgody na proponowany obecnie format systemu obrony przeciwrakietowej.

12. Putin pamięta o Ameryce Łacińskiej i krajach basenu Morza Karaibskiego i ich rosnących rynkach, miękko apelując do nich o solidarność, nie tylko rynkową (nie zadowalając się taką solidarnością jedynie z Brazylią w ramach BRICS).

13. Putin – zapewne mając na myśli w równym stopniu program jądrowy Iranu i broń atomową Izraela – opowiada się za ‘powstaniem na Bliskim Wschodzie strefy wolnej od broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia’, co oczywiście wygląda niezbyt realistycznie, jednak obniża skuteczność nacisków Zachodu na Iran.

14. Putin pamięta o doniosłości obrony szelfu kontynentalnego i wód morskich Rosji, w szczególności w Arktyce. Będziemy mieć nadzieję, że całkowite wycofywanie się Rosji z ‘walki o Arktykę’ w zakresie infrastruktury i bezpieczeństwa zostanie co najmniej powstrzymane.

15. Putin bez ogródek wyznacza granicę pomiędzy ‘obroną praw człowieka’ a ‘wykorzystywaniem koncepcji praw człowieka jako instrumentu nacisku politycznego i ingerencji w sprawy wewnętrzne państw’.

16. Putin, na szczęście, słyszy brzmiący od dwudziestu lat alarm w związku z problemami w działalności konsularnej Rosji poza granicami i ogłasza zadanie ‘rozszerzenia placówek konsularnych’ oraz rozwoju ‘sieci rosyjskich ośrodków nauki i kultury’. Z nieznanych przyczyn jednak, pośród instrumentów wsparcia dla rodaków zagranicą wymienia Fundację Wsparcia i Obrony Praw Rodaków Żyjących Zagranicą i Fundację Wsparcia Dyplomacji Publicznej im. A.M. Gorczakowa, których największym sukcesem są do tej pory okresy, kiedy nie pisano o nich nic złego, nie wymieniając Fundacji ‘Rosyjski Świat’” (s. 139-143).

Widać wyraźnie, że Modest Kolerow wraz z początkiem kolejnej kadencji Władimira Putina widzi szanse na zmiany rosyjskiej polityki zewnętrznej, którą w ostatnim okresie poddawał druzgocącej krytyce. Interesujące będzie w najbliższych miesiącach prześledzenie tego, na ile ten utalentowany analityk i doradca miał rację.

„Granica Imperium” to pozycja bardzo istotna dla zrozumienia toczących się we współczesnej Rosji debat, nie tylko na temat roli Moskwy na arenie międzynarodowej. Jej znaczenie potęguje fakt, że nie jest to praca autorstwa zwykłego publicysty, a zbiór przemyśleń człowieka, który wywierał i wywiera określony wpływ na decyzje polityczne zapadające na Kremlu.

Pozycję można pobrać i przeczytać w języku rosyjskim TUTAJ.


Czytany 5254 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04