poniedziałek, 05 styczeń 2015 05:03

Mateusz Piskorski: Eurazja w ogniu sieciowej ofensywy (recenzja)

Oceń ten artykuł
(9 głosów)

dr Mateusz Piskorski

Recenzja: В. М. Коровин, Третья мировая сетевая война, ИД Питер, Санкт-Петербург 2014, 352 ss.

Kolejna wydana w roku 2014 książka Walerija Korowina nosi katastroficzny tytuł „Trzecia światowa wojna sieciowa” (Коровин В. М., „Третья мировая сетевая война”, pierwsza jego książka wydana kilka miesięcy wcześniej nosiła tytuł „Cios przeciwko Rosji. Geopolityka i przeczucie wojny”, ros. „Удар по России. Геополитика и предчувствие войны”). W. Korowin staje się tym samym od kilku lat jednym z najbardziej widocznych publicznie w Rosji przedstawicieli Międzynarodowego Ruchu Eurazjatyckiego, być może numerem dwa pod tym względem po liderze i założycielu tej struktury prof. Aleksandrze Duginie. Jednocześnie jest osobą aktywnie uczestniczącą w życiu publicznym współczesnej Federacji Rosyjskiej, m.in. czynnie biorąc udział w pracach Klubu Izborskiego, zrzeszającego konserwatywne i narodowe kręgi publicystów i działaczy społecznych pod kierownictwem znanego pisarza Aleksandra Prochanowa, oraz zasiadając w Izbie Społecznej (forum zrzeszającym przedstawicieli organizacji pozarządowych i społeczeństwa obywatelskiego). Powyższe sfery jego działalności wskazują, że bez wątpienia warto zapoznać się z prezentowanym przez niego sposobem interpretacji obecnych zdarzeń na arenie międzynarodowej, traktując je jako stosunkowo reprezentatywne nie tylko dla neoeurazjatów, lecz również dla szerszego środowiska coraz bardziej aktywnego w obliczu kryzysu „obozu patriotycznego”.

Omawiana praca mieści się w kierunku badań prowadzonych przez przedstawicieli środowiska skupionego wokół A. Dugina, od kilku lat koncentrujących się na próbie opisu fenomenu ponowoczesnych, postmodernistycznych wojen sieciowych (problematyką przede wszystkim zajmował się Leonid Sawin, którego teksty publikowaliśmy również na naszym portalu i w publikacjach ECAG), jako instrumentu wykorzystywanego do realizacji planów geopolitycznych Stanów Zjednoczonych. Książka składa się z dwóch części („Geopolityka światowa i wojny sieciowe” oraz „Na polach bitew wojny sieciowej”), podzielonych na pięć rozdziałów. Poprzedzona została słowem wstępnym autorstwa najbardziej znanych członków Klubu Izborskiego – A. Prochanowa i redaktora naczelnego magazynu „Odnako” i jednocześnie rzecznika prasowego i członka zarządu państwowej korporacji Rosnieft Michaiła Leontiewa.

Wprawdzie wojny sieciowe są, zdaniem W. Korowina, prowadzone aktualnie przede wszystkim w interesach USA, jednak stanowią one część technologii, która może być wykorzystywana przez dowolny podmiot na arenie geopolitycznej, w dowolnej części naszego globu. Mogą być zatem z takim samym powodzeniem wykorzystane przeciwko samemu Waszyngtonowi. Próby ich precyzyjnego zdefiniowania nadal są jednak dość trudne: „Głównym celem wojny sieciowej jest przejęcie kontroli nad określonym obszarem, bez używania zwykłych, klasycznych rodzajów broni, a – w miarę możliwości – nawet całkowicie bez użycia agresji wojennej” (s. 22) – pisze autor książki. Prowadzenie wojny sieciowej ma charakter permanentny; „operacja sieciowa to zestaw działań nakierowanych na kształtowanie zachowania podmiotów neutralnych, przeciwników i sojuszników w warunkach pokoju, kryzysu i wojny” (s. 116–117). Dlatego organizacje pozarządowe, realizujące operację funkcjonują we wszystkich krajach, także tych, z którymi USA w danej chwili nie posiadają sprzecznych interesów; są one wszakże instrumentem stałej kontroli, bronią gotową do uruchomienia w razie potrzeby. Wojna sieciowa odbywa się – czasem sekwencyjnie, czasem równolegle – na trzech podstawowych poziomach:

1) informacyjnym, prowadzonym wewnątrz systemu przeciwnika;

2) destrukcyjnym, polegającym na neutralizacji sieci wewnętrznej przeciwnika;

3) konstrukcyjnym, związanym z opleceniem przeciwnika własną, wrogą mu siecią.

Podmioty zaangażowane do prowadzenia operacji sieciowej nie otrzymują poleceń od żadnej stojącej wyżej hierarchii, lecz działają zgodnie z zaprogramowaniem. Dlatego żołnierzy i jednostki operacji odnajdujemy w różnych, czasem zaskakujących miejscach; „w wojnie sieciowej oddział składać może się z jednego żołnierza z karabinem, jednego dziennikarza, jednego dyplomaty siedzącego na placówce w jakimś kraju objętym operacją, jednej sekretarki wysoko postawionego dygnitarza, która w odpowiednim momencie powinna wykonać swoje zadanie; jakiegoś mudżahedina z pasem szahida; szalonego naukowca” (s. 323) – pisze W. Korowin. Każdy z uczestników operacji uświadamia sobie jej cele i dostosowuje bieżące działania do potrzeb chwili, starając się w jak najbardziej efektywny sposób zrealizować znajdujące się w zakresie jego kompetencji wynikających z roli społecznej zadanie.

Nieco innym pojęciem, również omawianym, choć nieco krócej na kartach książki W. Korowina, jest termin wojen sieciowo-centrycznych (ang. network-centric warfare), jako taktyki opracowanej w latach 1990’ na zlecenie Pentagonu. Dochodzi w niej do syntezy bezpośrednich działań zbrojnych ze strukturami operacji sieciowych, określonego sprzężenia dwóch różnych poziomów prowadzonego konfliktu. Do arsenału technologicznego tego rodzaju działań wojennych należą m.in. takie wynalazki, jak inteligentny hełm pozwalający na przyjmowanie i transmitowanie danych i obrazów do centrum dowodzenia, które z kolei przekazuje określone obrazy i ilustracje do prowadzących wojnę informacyjną mediów (s. 322–323). Wiele z wykorzystywanych w tym obszarze innowacji opracowywanych jest w ramach projektów finansowanych przez podlegającą Pentagonowi Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (ang. Defense Advanced Research Projects Agency, DARPA).

Działania Stanów Zjednoczonych dyktowane są przede wszystkim logiką konfrontacji geopolitycznej, niegasnącej wojny pomiędzy światowym Lądem (Eurazją) a światowym Oceanem, tellurokracją a talassokracją, która determinuje wszelkie strategie okresowe i taktykę działań bieżących (s. 29–31). Autor omawianej pracy wyznaje determinizm geopolityczny, stwierdzając, że w tym kontekście USA skazane są na konflikt z Federacją Rosyjską, przynajmniej do momentu, gdy ta ostatnia kontrolować będzie znaczną cześć Eurazji (s. 292). Dodatkowym czynnikiem motywującym elity amerykańskie jest wciąż żywy mesjanizm, zakładający, iż Bożym Przeznaczeniem (Manifest Destiny) USA jest przejmowanie kontroli nad kolejnymi terytoriami. Celem ostatecznym Waszyngtonu jest stworzenie imperium globalnego, oplecenie siecią kontrolowanych przezeń powiązań całej planety, zgodnie z teorią zaproponowaną przez Antonio Negriego i Michaela Hardta w ich wydanej w 2000 r. książce „Imperium” (A. Negri, M. Hardt, Empire, Harvard 2000). Pierwsze wersje strategii sieciowej zakładały wprowadzenie do grona elit politycznych osób znajdujących się pod wpływem lub będących integralnymi elementami sieci, np. Michaiła Gorbaczowa w ZSRR czy Borysa Jelcyna w Rosji. Pierwszym zaawansowanym narzędziem w tej sferze stał się przed laty Internet; „dlaczego dokonano otwarcia przeznaczonej początkowo dla amerykańskiego resortu obrony sieci Internet? Dlatego, że likwiduje ona praktycznie całkowicie jakiekolwiek bariery przepływu informacji, tworząc idealne warunki do prowadzenia operacji sieciowych” (s. 272) – pisze W. Korowin. Odstępstwem od zasady sieciowej stosowanej przez USA był okres prezydentury George’a W. Busha (2000–2008), którego administracja stosowała bardziej tradycyjne formy ekspansji utrzymane w duchu neoimperializmu. Popularny na Starym Kontynencie Barack Obama powrócił do metod stosowanych przez swoich poprzedników, przede wszystkim demokratów w rodzaju Billa Clintona. Jego retoryka, pełna humanitaryzmu i praw człowieka, pozwoliła mu na uzyskanie wsparcia większości krajów europejskich, a także europejskiej opinii publicznej. Jednocześnie, co ujawnił opinii publicznej zagranicą m.in. Edward Snowden, amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) zbiera i archiwizuje informacje o tak wielkiej liczbie osób, że w praktyce jest w stanie generować i koordynować pojawianie się całego szeregu tendencji i ruchów społecznych w skali globalnej (s. 47–48). Do prowadzenia działań o charakterze sieciowym, w tym również zbierania informacji o maksymalnie dużej liczbie osób i podmiotów, zaprzężone są ponadto prywatne korporacje działające w sferze technologii informacyjnych i komunikacyjnych, np. firma Apple z jej i-Phone’ami i i-Padami, z wmontowanymi dodatkowymi systemami geolokalizacji. Na tle tych technologii dotychczas wykorzystywane na szeroką skalę media społecznościowe i komunikatory, np. Twitter, stanowią narzędzia poprzedniej, minionej już generacji (s. 128–129).

Instrumentarium operacji sieciowych odnawiane jest i modernizowane wyjątkowo dynamicznie, i stąd potrzeba ciągłego badania i nadążania za pojawiającymi się innowacjami. Jedną z nich jest szerokie stosowanie memów i wirusów informacyjnych (kategorię memów opisywał po raz pierwszy znany etolog prof. Richard Dawkins). W dalszym ciągu jednym z najistotniejszych narzędzi struktury sieciowej podtrzymywanej przez USA na kontynencie eurazjatyckim są niezliczone organizacje pozarządowe, które poprzez systemy grantowe są w stanie kontrolować całe segmenty najbardziej aktywnych środowisk społecznych (s. 80–84). Istota sieci polega bowiem właśnie na rozproszonych, pozbawionych hierarchicznej struktury elementach, z których każdy posiada zakodowane wewnętrznie zadania i nie wymaga bieżącej koordynacji. „Sieć to ogromna liczba samosterujących się węzłów, działających na zasadzie samodzielnej synchronizacji z wykreowanymi uprzednio paradygmatami światopoglądowymi” (s. 89) – pisze W. Korowin.

Strategię sieciową USA wspomagają ponadto struktury młodszych i mniejszych partnerów Waszyngtonu, w rodzaju Unii Europejskiej czy państw Zatoki Perskiej, które są już – w odróżnieniu od struktur pozarządowych – świadomymi wykonawcami wspomagającymi politykę amerykańską (s. 90). Te podmioty stosunków międzynarodowych wychodzą zazwyczaj z założenia, że spełnianie roli proxy / wykonawców planów Białego Domu w określonej mierze koresponduje z ich własnymi interesami. Zasadniczym celem prowadzonych kampanii jest doprowadzenie do osłabienia, a następnie wyeliminowania z areny dziejowej rosyjskiego ośrodka siły. Stąd rozkład geograficzny poszczególnych działań, akcentowanie konieczności okrążenia Federacji Rosyjskiej jako metody jej odizolowania od otoczenia i zaplecza zewnętrznego. Przykładem znaczenia geopolityki w planowaniu operacji sieciowych była wyjątkowa aktywność USA i ich sojuszników na Kaukazie, poprzez odcięcie którego Moskwa traci potencjał zawiązania sojuszu z Iranem, dającego jej dostęp do ciepłych mórz południowych. Inną ilustracją jest rozpętanie przez Tbilisi wojny w Osetii Południowej w 2008 r., które miało doprowadzić do stałej obecności floty wojennej Stanów Zjednoczonych w basenie Morza Czarnego.

Niejednoznaczne są formułowane w ostatnim okresie oceny roli prezydenta Władimira Putina przez środowisko neoeurazjatów. Z jednej strony pojawiał się w ostatnich latach pewien sceptycyzm związany z brakiem konsekwencji obecnej głowy państwa, szczególnie, gdy najwyższy urząd sprawował oceniany jednoznacznie krytycznie Dmitrij Miedwiediew, będący – według neoeurazjatów – marionetką przeciwników geopolitycznych Rosji (s. 306). Z drugiej jednak, co najmniej od marca 2014 r., W. Putin uznawany jest za polityka, któremu udało się – czego symbolem jest przyłączenie Krymu do Federacji Rosyjskiej – odwrócić niekorzystny trend geopolityczny dominujący od rozpadu Związku Radzieckiego. Zdaniem W. Korowina, rosyjski prezydent dokonał przejścia do stadium geopolitycznego, czyli istotnego przełomu we współczesnej Rosji (s. 27–28). Wpływ prozachodnich liberałów na W. Putina ulega stopniowej redukcji, czego dowodem i ilustracją są najbardziej przełomowe i najgłośniejsze wystąpienia rosyjskiego przywódcy: na Monachijskiej Konferencji Polityki Bezpieczeństwa w 2007 r. i na spotkaniu Klubu Wajdałskiego w 2014 r. Ewolucja polityki władz rosyjskich wywołuje wzrost aktywności struktur sieciowych przeciwnika działających na terenie tego kraju. Zagrożenia nie mogą do końca zneutralizować bariery administracyjno-prawne wprowadzane przez władze rosyjskie względem finansowanych z zewnątrz organizacji pozarządowych; jak się okazuje, niektóre z nich unikając określenia „agent zagraniczny” wprowadzonego przez rosyjskie prawodawstwo, podejmują próby funkcjonowania w ramach immunitetu dyplomatycznego, czego przykładem sprzed kilkunastu miesięcy była działalność British Council na terenie placówek konsularnych Zjednoczonego Królestwa. System grantów, może w sposób bardziej zakamuflowany niż miało to miejsce do tej pory, nadal jest istotnym narzędziem utrzymywania sieci. W. Korowin ilustruje to zjawisko przykładem programów badawczych realizowanych przez zespół prof. Walerija Tiszkowa z Instytutu Antropologii Rosyjskiej Akademii Nauk. Grupa kierowanych przez niego naukowców opracowywała przez lata atlas miejsc konfliktogennych na Kaukazie Północnym, zdaniem W. Korowina, wykorzystywanych następnie przez struktury operacyjne przeciwnika (s. 97–99).

Struktury sieciowe działające w Rosji zajmują się następnie wspieraniem określonych tendencji politycznych i nurtów ideologicznych w tym kraju, przy czym niekoniecznie tych reprezentujących tradycyjnie prozachodnią orientację liberalną, lecz przede wszystkim takich, których działalność wzmacnia prądy odśrodkowe i separatystyczne, a zatem również nacjonalistycznych. Nacjonaliści w krajach europejskich stanowią element protestu przeciwko ładowi liberalnemu i globalistycznemu, gdy tymczasem w Rosji odgrywają rolę całkowicie odmienną; „co dobre dla Europy, dla Rosjanina oznacza śmierć. Rosja to nie państwo narodowe, dlatego nie przystaje do niej europejski nacjonalizm, jako określony system – nie ta skala, nie te warunki etnosocjalne” (s. 100) – pisze W. Korowin. Operacja bazująca na takich prądach realizowana była, wprawdzie bez bezpośredniego udziału Stanów Zjednoczonych, w Czeczenii (s. 113). Szczególną aktywnością na tym obszarze wykazywały się Polska, kraje bałtyckie, Turcja, Arabia Saudyjska oraz Wielka Brytania. „Polacy uczestniczyli w wojnie informacyjnej, organizując w Europie szeroką kampanię przeciwko Rosji” (s. 211) – pisze autor. Brytyjczycy z kolei zmotywowani zostali do udziału w całej operacji obietnicami możliwości wydobycia ropy naftowej ze złóż kaukaskich. Secesja Czeczenii miała stanowić pierwszy krok na drodze do dekompozycji terytorialnej całego państwa rosyjskiego, czemu zresztą sprzyjały w ostatniej dekadzie XX w. deklaracje brzmiące w stołecznej Moskwie, w tym słynne jelcynowskie „bierzcie tyle suwerenności, ile udźwigniecie” (s. 218). Dodatkowym błędem władz centralnych, w przypadku problemu czeczeńskiego, było zlekceważenie tradycjonalizmu tamtejszego społeczeństwa i postawienie na zeświecczone elity regionalne, co spowodowało jeszcze większą podatność regionu na próby destabilizacji z zewnątrz. W. Korowin uważa, że północny Kaukaz nadal jest obszarem trudnym i podatnym na operacje sieciowe; postuluje zwrócenie na ten region szczególnej uwagi i podejmowanie działań prewencyjnych już teraz, m.in. poprzez tworzenie i inspirowanie aktywności blogerskiej i innych form działalności w Internecie.

Nowe technologie sieciowe stosowane w ostatnich latach na terytorium Rosji dały o sobie znać przede wszystkim w czasie ostatniego cyklu wyborczego (wybory parlamentarne i prezydenckie, 2011 i 2012 roku). Stosowano m.in. memy, czego najlepszym przykładem było używane przez opozycję z Placu Błotnego w Moskwie hasło „partia żuli i złodziei” w odniesieniu do proprezydenckiej „Jednej Rosji” (s. 145–146). Wykorzystano również metodę znaną jako sock puppet revolution, polegającą na mnożeniu jednostek wirtualnych w Internecie, ustanawianiu tzw. botów, wspomagających kampanię w sieci (s. 155–156). W wyniku tego rodzaju działań sieć uzyskuje wpływ na poglądy relatywnie niewielkiej liczby najbardziej aktywnych internautów; okazuje się jednak, że zaledwie 2% użytkowników sieci wytwarza ponad 60% zawartości (s. 172). Projekt polegał na wylansowaniu w charakterze lidera opozycji antysystemowej Aleksieja Nawalnego. Nauczone wcześniejszymi doświadczeniami władze rosyjskie, stosowały jednak w tej sytuacji określone metody przeciwdziałania wystarczające do zredukowania poziomu zagrożenia. Uaktywnieni zostali blogerzy, komentatorzy i internauci prowadzący profile w sieciach społecznościowych, których zadaniem było przyćmienie innych, niepożądanych treści w Internecie (s. 162). W. Korowin uważa za wyjątkowo niebezpieczny brak bieżących badań nad technologiami wojen sieciowych w Federacji Rosyjskiej, a także na poziomie gremiów eksperckich Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ).

Znacznie słabiej przygotowane do odpierania wrogich operacji sieciowych są inne państwa obszaru poradzieckiego. To właśnie na ich przykładach W. Korowin omawia przypadki zastosowania opisywanych przez niego technologii wykorzystywanych przez USA. Nie wszystkie próby kończyły się powodzeniem (Ukraina, Gruzja, Mołdawia), a niektóre miały miejsce nawet na terenach uznawanych tradycyjnie za raczej sprzyjające lub nawet blisko związane z Moskwą, jak np. próba destabilizacji podjęta w interesach Waszyngtonu, przeprowadzona w 2006 r. w Naddniestrzu pod kierownictwem jednego z rosyjskich tzw. polittechnologów Stanisława Biełkowskiego (s. 194–195). Operacje sieciowe prowadzone są również w krajach bardziej odległych, lecz potencjalnie sojuszniczych z punktu widzenia Federacji Rosyjskiej. Przykładem z ostatnich lat jest konflikt syryjski. Co ciekawe, autor książki analizuje działania podejmowane przez władze w Damaszku, uznając je za nie do końca profesjonalną próbę odpowiedzi na wojnę sieciową i informacyjną prowadzoną przeciwko nim. Odniosła ona pewien sukces wśród odbiorców krajowych, przede wszystkim dzięki memom o wymowie patriotycznej. Można było jednak, zdaniem W. Korowina, osiągnąć dużo więcej, m.in. poprzez szersze działania w przestrzeni wirtualnej i informacyjnej Europy i obszaru poradzieckiego. Według rosyjskiego autora, mogłoby to pomóc w wykreowaniu atmosfery sprzyjającej podejmowaniu działań bezpośrednich, np. organizowania protestów ludności arabskiej we Francji, radykalnych wystąpień i zamieszek organizowanych przez imigranckich kibiców piłkarskich i chuliganów w tym kraju.

Sposoby przeciwdziałania operacjom sieciowym na terenie Europy mogłyby doprowadzić do pojawienia się określonego wizerunku Stanów Zjednoczonych; organizowane napady na obywateli USA sprawiałyby, że nie czuliby się oni bezpiecznie na Starym Kontynencie (s. 254). Panaceum dostrzega W. Korowin również w restytucji struktur społecznych o charakterze tradycyjnym, zauważając, iż im więcej elementów archaicznych w danej społeczności, tym bardziej jest ona odporna na prowadzone przez przeciwnika operacje sieciowe. M.in. tym właśnie zresztą tłumaczy on umiarkowane powodzenie działań znanych jako Arabska wiosna. Większość tamtejszych społeczeństw żyła bowiem w warunkach nowoczesnej demokracji wyłącznie na poziomie instytucjonalnym, zaś pod cienką warstwą owych instytucji skopiowanych z rozwiązań europejskich nadal zachowały się tradycyjne, klanowe sieci powiązań i struktury społeczne (funkcjonujące na zasadach podobnych do opisywanego przez Alaina de Benoist modelu demokracji braterskiej), jak się okazało stosunkowo odporne na działania sieciowe. Dodatkowym zabezpieczeniem, postulowanym zresztą przez W. Korowina, jest stworzenie krajowych segmentów Internetu, niekontrolowanych przez Stany Zjednoczone; przykładem możliwości przeprowadzenia takiej operacji odgradzającej i nacjonalizującej przestrzeń wirtualną są przede wszystkim Chiny.

W. Korowin konstatuje, iż „praprzyczyną wszelkich rewolucji jest strategia Stanów Zjednoczonych zmierzająca do ustanowienia ich własnego, wyłącznego panowania w skali globalnej, do realizacji której wykorzystują one wszystkie dostępne środki i siły, łącznie z przestępczością” (s. 189). Warto w tym miejscu pokusić się o kilka słów polemiki. W większości przypadków analizowanych przez nas w ostatnich latach przewrotów, ruchów rewolucyjnych a nawet zwykłych, nieco bardziej znaczących niepokojów i protestów społecznych, występował ewidentny czynnik wewnętrzny. Były to albo niewydolność i skorumpowanie istniejącego systemu politycznego i / lub społeczno-gospodarczego, albo chęć przeprowadzenia dyktowanych przez przeciwnika neoliberalnych i monetarystycznych reform, albo połączenie tych dwóch okoliczności. Nie można mówić o kolorowej rewolucji czy krwawym przewrocie pozbawionych całkowicie gruntu wewnętrznego. Lepiej zatem mówić o pewnym sprzężeniu zwrotnym, jak zresztą w jednym miejscu swej książki W. Korowin zauważa; opisane przez Johna Perkinsa (J. Perkins, Confessions of an Economic Hit Man, San Francisco 2004) instrumenty nacisku finansowego i nałożenia na gospodarkę określonego kraju pętli zadłużeniowej doprowadzają do zaistnienia sytuacji protestu, która z kolei wykorzystywana jest przez uprzednio przygotowane struktury sieciowe, gotowe do nadania protestom określonego kierunku, wpisanego w ich matrycę światopoglądową i ideologiczną.

Dyskusyjne jest także osobliwe potraktowanie przez autora użycie przez USA teorii i metody kontrolowanego chaosu. Otóż twierdzi on, iż ten chaos wyjść może w którymś momencie spod kontroli jego architektów i objąć swym oddziaływaniem same Stany Zjednoczone. Do tej pory jednak nie widać dowodów na potwierdzenie takiej prognozy, choćby z uwagi na fakt, iż Waszyngton dokonał po 11 września 2001 r. immunizacji na tego rodzaju zagrożenie poprzez wprowadzenie całego szeregu daleko idących środków bezpieczeństwa. Konsekwentnie realizuje politykę imperialną (nie imperialistyczną, w tradycyjnym tego słowa rozumieniu), umożliwiającą opanowanym przez imperium sieciowe narodom życie w przekonaniu o osiągnięciu całkowitej wolności.

Książka W. Korowina, poza częścią opisową i eksplanacyjną, zawiera jeszcze cały szereg zaleceń i propozycji kontrstrategii – sposobów przeciwdziałania amerykańskiej agresji sieciowej. Jednym z nich miałoby być stosowanie analogicznych do tych używanych przez przeciwnika technologii. O to właśnie apeluje i to stara się wprowadzać w życie ruch neoeurazjatycki, budując globalną sieć ruchów występujących przeciwko hegemonii Waszyngtonu, które w odpowiednim momencie mogą stworzyć alternatywne wobec stworzonego w ramach matrycy liberalnej społeczeństwo obywatelskie (s. 286). Takie postępowanie uchronić może, według W. Korowina, zagrożoną całkowitym zniszczeniem cywilizację eurazjatycką. Jej odpowiedź, czyli imperium sieciowe, musi jednocześnie opierać się na innych podstawach światopoglądowych od handlowej, talassokratycznej cywilizacji amerykańskiej.

Praca W. Korowina ma charakter publicystyczny – warto byłoby pokusić się o analizę naukową wielu z omawianych zagadnień. W wielu miejscach stanowi również przykład propagowania określonej wizji rozwoju świata wielobiegunowego, regularnie uciekając się do zabiegów wartościujących. Niemniej jednak, warto po nią sięgnąć, gdyż ilustruje sposób interpretacji wielu współczesnych zjawisk przez liczącą się w dzisiejszej Rosji szkołę myślenia geopolitycznego.

Pozycja do nabycia w księgarni internetowej.

Czytany 7701 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 04 styczeń 2015 15:39