niedziela, 16 marzec 2014 13:42

Magdalena Zygmunt: Sport jak najbardziej polityczny (recenzja)

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

sport_w_sluzbie_polityki

  Magdalena Zygmunt

Recenzja: Jakub Ferenc, Sport w służbie polityki. Wyścig Pokoju 1948-1989, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2008, 240 ss.

 

Dla wielu osób sport i polityka to przeciwieństwa, które tak mocno się odpychają, iż nie mogą mieć ze sobą nic wspólnego. Nic bardziej mylnego, ponieważ to dwie sfery, które wzajemnie na siebie oddziałują i w dużej mierze od siebie zależą. W Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej politycy w bardzo starannie, przemyślany sposób potrafili wykorzystywać siłę sportowych wydarzeń, by osiągnąć własne, konkretne cele. Taki właśnie stan rzeczy w książce „Sport w służbie polityki. Wyścig Pokoju 1948–1989” opisuje jej autor Jakub Ferenc.

W PRL władza podporządkowywała sobie wszystko, dlatego wykorzystywanie sportu do własnych celów nikogo dziwić nie powinno. Autor w bardzo przemyślany sposób wprowadza czytelnika w polityczne uwarunkowania Wyścigu Pokoju, który stał się swego rodzaju narzędziem politycznym władzy. Wyścig Pokoju, za sprawą umiejętnie działającej machiny propagandy politycznej PRL, stał się wówczas najważniejszą z imprez sportowych w naszym kraju.

Książka składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy traktuje o sporcie i polityce na przestrzeni lat. Autor pokazuje, że sport i polityka są ze sobą powiązane od wielu wieków. Podawane przykłady, to m.in. Igrzyska Olimpijskie w starożytnej Grecji, które kreowały ze zwykłych ludzi wielkich bohaterów na wielką skalę, Igrzyska Olimpijskie w Berlinie 1936 r. – naziści z Adolfem Hitlerem na czele chcieli wykorzystać wydarzenie sportowe, by pokazać światu potęgę i moc Niemiec, sprawa prześladowań katalońskiego klubu piłkarskiego FC Barcelona przez służby gen. Francisco Franco, nawiązanie stosunków dyplomatycznych Chin ze Stanami Zjednoczonymi w trakcie rozgrywanych meczów pingpongowych czy bojkoty wydarzeń sportowych np. Igrzysk Olimpijskich w Moskwie 1980 r. ze względu na interwencje ZSRR w Afganistanie. Kolejne podrozdziały skupiają się na przykładach wykorzystywania sportu w polityce II RP, kiedy to za sprawą zaangażowania władz centralnych następuje rozwój kolarstwa, klubów sportowych, eksploatacja sportu przez państwową machinę propagandy. Autor nie zapomina, iż czasy II wojny światowej były tragiczne dla wielu polskich sportowców, którzy stracili życie ginąc z rąk hitlerowców oraz komunistów. Sport w PRL, to głównie „opieka” państwa nad sportem i kulturą fizyczna, tworzenie Ludowych Związków Sportowych, chęć wykorzystania sportu jako kanału informacyjnego o socjalistycznej polityce państwa.

Drugi rozdział w całości wprowadza w tajniki Wyścigu Pokoju. Czytelnik ma okazje zagłębić się w historie jego powstania, informacje podstawowe oraz etapy szybkiego rozwoju – zwiększająca się liczba uczestników, coraz dłuższe trasy. Władzy zależało na skupieniu uwagi oraz rozgłosie, dlatego promowano Wyścig Pokoju jako największą imprezę kolarską świata, ważniejszą od samego Tour de France, Giro d’Italia lub Vuelta a Espana. „Już w 1951 r. w pierwszym punkcie regulaminu III Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Warszawa - Praga jako cel określono zadokumentowanie i podkreślenie historycznych dni majowych: 1-ego – Międzynarodowe Święto Pracy, 5-ego – Rocznica Rewolucji Praskiej, 9-go – Święto Zwycięstwa Demokracji nad faszyzmem i hitleryzmem”.

Trzeci rozdział zawiera cele Wyścigu, szczegółowe przykłady upolitycznienia największej imprezy sportowej PRL. Kolarstwo było traktowane prze władzę w sposób szczególny, miało pokazać, że sport amatorski do tej pory utożsamiany z klasą robotniczą, ludem, może być lepszy od zawodowego. „Miał być pokazem umiłowania pokoju i przyjaźni międzynarodowej propagowanej przez władze socjalistyczne. Miał wreszcie prezentować zalety kolektywnego wysiłku sportowego i równocześnie zachęcać do większych poświęceń dla budowy socjalistycznego ustroju robotników i chłopów”. Impreza tego rodzaju miała na celu poprawianie stosunków Polski z innymi państwami, np.: Czechosłowacja – sprawa Zaolzia, później interwencja wojsk Układu Warszawskiego, Francja – zainteresowanie władzy polonią francuska. W tej całej otoczce „przyjaźni” nie obce były również przypadki zakazu uczestnictwa chociażby dla zawodników z Jugosławii – Josipa Tito nie chciał być poddanym ZSRR, więc Moskwa w ten sposób próbowała się odegrać. Nowością dla wielu były czasy zabiegania o sportowców z Afryki, a wszystko po to by w czasach dekolonizacji zaszczepić w ich nowopowstałych państwach ziarno socjalizmu. Powszechną sytuacją było natomiast zmuszanie polskich kolarzy do udziału w styczniowym wyścigu dookoła Egiptu, bo liczył się wizerunek polityków, a nie forma i zdrowie sportowców. W 1986 roku Wyścig Pokoju ruszał z Kijowa, gdzie kilka dni wcześniej doszło do awarii elektrowni w Czarnobylu. W latach 50-tych przy naciskach ZSRR włączono do tej imprezy NRD, by pokazać, że organizatorzy przeciwdziałają uprzedzeniom i doświadczeniom historycznym.

Czwarty rozdział stanowi zbiór metod wykorzystywanych przez aparat propagandy państwowej, opisuje rolę prasy i cenzury. W tej części autor wymienia cztery główne okresy wykorzystywania propagandy.

1948–56 – agresywna i ostra propaganda, brutalność, walka z przeciwnikami władzy, sztuczny język, nowomowa, nachalna i wszechobecna propaganda, schematyczne komunikaty, prostota, plakaty, audycje radiowe;

1956–70 – odwilż propagandowa z momentami brutalności i agresji, wyważony język, mniej bezpośrednich ataków, postawiono na współpracę, a nie konflikt, pierwsze zalążki propagandy sukcesu, coraz większa rola radia i telewizji;

1970–80 – moment odprężenia, zwycięstwo propagandy sukcesu (sport i gospodarka), nacisk na pracę zespołową, zwrot ku sportom wyczynowym, a nie masowym, propaganda w telewizji;

1980–89 – powrót agresji i brutalności, aluzje i niedopowiedzenia, napięcie;

„Po 1986 r. siła komunistycznej propagandy słabnie, jej język ponownie łagodnieje, aż wreszcie odchodzi w niepamięć”.

Wykorzystywanie środków masowego przekazu stało się poważnym narzędziem w rękach propagandy, która nie wahała się go używać: hasła, zdjęcia, plakaty, pokazy, mecze towarzyskie, gwiazdy sporu, koncerty, broszury, audycje. Specjalnie do tego celu szkolono młodych aktywistów, by w pełni tworzyli wymaganą przez władze atmosferę.

Piąty i zarazem ostatni rozdział zatytułowano Opór. Wyścig Pokoju budził ogromne zainteresowanie społeczeństwa, które jednak wbrew wszechogarniającym zabiegom propagandowym władzy było inaczej nastawione do tego wydarzenia. „Ludzie nie dali się do końca zmanipulować, wiedzieli co robi władza. Ich uwaga była skupiona na rywalizacji sportowej, nie była aprobatą dla polityki władz socjalistycznych. […] wśród kolarzy szeroko rozsławiona przez propagandę atmosfera przyjaźni i zdrowej rywalizacji pojawiała się rzadko. Najostrzejsza rywalizacja toczyła się między „bratnimi” ekipami Związku Radzieckiego, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Czechosłowacji i Polski.”

Niezwykle ważnym atutem opracowania jest wnikliwa analiza i wykorzystanie przez autora ciekawych materiałów źródłowych z kronik filmowych, tekstów prasowych, badań psychologiczno-socjologicznych czy zbiorów muzealnych. Całość w jeszcze większym stopniu uwiarygodniła treść książki i dodała jej kolorytu. Dzięki dodatkowym relacjom uczestników, osób odpowiadających za organizację czy sprawozdawców książka staje się bardziej atrakcyjna i jednocześnie intrygująca dla czytelników.

Pieniądze od państwa na organizacje zawodów, wpływ rządzących na datę rozegrania zawodów (zawsze w święta państwowe), ingerencja w to, kto może wziąć udział w wyścigu, a kto jest niewygodny, przemycanie socjalistycznego ducha zdrowego współzawodnictwa i współpracy, zmuszenie w 1986 roku zawodników do startu z Kijowa mimo, iż stanowiło to ogromne zagrożenie dla ich zdrowia po wybuchu w Czarnobylu. To tylko nieliczne wątki podejmowane przez autora. Dla władzy nie liczył się wynik sportowy, ani dobro zawodników, tylko to, by w jak najlepszym świetle móc zaprezentować Polskę i jej przyjaźń do „bratnich narodów”.

Warto sięgnąć po książkę „Sport w służbie polityki. Wyścig Pokoju 1948–1989”, by przenieść się w czasy, które chociaż minęły w dalszym ciągu budzą w Polakach przeróżne emocje. To pozycja dla każdego, kto chce zajrzeć w machinę propagandy, która karmiła się takimi wydarzeniami, dzięki nim tak naprawdę mogła egzystować. To jedna z nielicznych publikacji traktująca o tej jakże interesującej i często zapomnianej tematyce, dlatego warto po nią sięgnąć. Polecam i zachęcam do przeczytania.

Pozycja do nabycia w księgarni internetowej.

Czytany 4243 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04