poniedziałek, 17 styczeń 2011 09:55

Maciej Tomecki: Gianfranco Poggi - Państwo. Jego natura, rozwój i perspektywy

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

poggi

  Maciej Tomecki

Recenzja: Gianfranco Poggi, Państwo, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010, 296 ss.

Mało jest chyba słów tak często używanych w ujęciu życia społecznego jak państwo. Nadaje się temu słowu wszelakie konotacje znaczeniowe, oskarżamy o najgorsze rzeczy lub chwalimy je. Codziennie pada ono w mediach z ust dziennikarzy, polityków, komentatorów. W czym zatem tkwi fenomen państwa, skoro jest ono tematem do tak częstych rozmów, uwag, krytyk? Bardzo szybko można zakończyć dyskusję i zadowolić się powierzchownym stwierdzeniem – to proste, państwo to my – obywatele. Gianfranco Poggi podjął próbę usystematyzowania wiedzy o państwie, pokazania procesu historycznego, który doprowadził do obecnego kształtu państwa, wskazał także najważniejsze zadania państwa w obecnych czasach.

Definicja państwa, rozumianego jako organizacji, która kontroluje populację zajmującą określone terytorium, dopóki jest wyodrębniona spośród innych organizacji działających na tym samym terytorium, będąca do tego scentralizowana i autonomiczna [1] wydaje się trafna, choć niekompletna. Państwo jest organizacją, zatem dysponuje celowo wytworzonymi instytucjami politycznymi, które służą do realizacji jednoczących interesów i celów. Organizacja ta musi być wyodrębniona w stosunku do innych, ponieważ to właśnie w pojęciu państwa skupia się największe natężenie działań politycznych, na które państwo musi mieć wyłączność. Ponadto, państwo kontroluje populację, zatem ma wyłączność na stosowanie przymusu wobec obywateli. Z przedstawionego opisu wypływa także pojęcie suwerenności. Brakującymi elementami definicji państwa jest niewątpliwie pojęcie terytorialności, legitymizacji, biurokratyzacji, narodu oraz obywatelstwa [2]. Pojęcie państwa wiąże się nierozerwalnie z władzą. Najtrafniejszą definicją władzy wydaje się być ta przedstawiona przez Maxa Webbera: władzą jest możliwość wydawania i egzekwowania decyzji.

Już w tym momencie rozważań pojawia się kontrast i sprzeczność. Jedną z cech państwa jest to, że poprzez swoje funkcjonowanie prowadzi do ustabilizowania zachowań społecznych, a poprzez wyłączność w stosowaniu przymusu i przemocy, dąży do wyeliminowania rozwiązywania konfliktów między obywatelami w drodze agresywnej konfrontacji sił. Z drugiej jednak strony, państwo wymaga od obywateli, aby w imię dbałości o interesy państwa na arenie międzynarodowej zademonstrowali dokładnie te cechy wobec wroga zewnętrznego (agresję, wojowniczość, brutalność), których państwo nakazuje wyrzec się obywatelom we wzajemnych kontaktach między sobą. Poggi nie widzi w tym nic dziwnego, co więcej, uważa, że te sprzeczności wynikają z samej natury państwa, ponieważ dąży ono do zrealizowania jednocześnie sprzecznych interesów, działa w imię zasady „zjeść ciastko i mieć ciastko”.

Aby zrozumieć ten, a także wiele innych paradoksów należy pojąć, że tworzenie państwa i przyjęcie obecnej formy państwowości wiąże się z długofalowym, etapowym procesem, który nie przebiegał harmonijnie. Z wiedzy o kolejnych etapach rozwoju państwa (feudalizm, absolutyzm, kapitalizm, państwo nowożytne) można wyciągnąć następujące wnioski:

Władza i państwo wiążą się nieustannie z konfliktem oraz wojną. Dlatego, te pojęcia są ze sobą ściśle skorelowane. Początków instytucji politycznych, kształtowania się władzy można szukać już w starożytności, gdzie władzę, początkowo na czas wojny, powierzano osobie, która w najbardziej brawurowy sposób potrafiła dowodzić i zabijać wroga. Również zmiany w formie państwa są zależne od metody prowadzenia wojny.
Koncepcji racji stanu (ratio status, rasion d'etat) nadano jednostronnie negatywną konotację. Pojęcie to nie wiąże się wyłącznie z realizowaniem wyznaczonych celów, nawet poza granicami prawa i moralności. Oznacza to przede wszystkim, że władca jest zwalniany z wymogu moralności swoich decyzji, przymusza go to równocześnie do nakierowania swojej władzy na nadrzędne, wyjątkowe cele, które są korzystne dla państwa. Tylko poprzez publiczny charakter władzy, jego supremację oraz utożsamianie się władcy z państwem, może otrzymać upoważnienie do naruszania moralnych zakazów mających zastosowanie dla innego człowieka. Absolutyzm ma bowiem na celu gromadzenie konkretnych zadań, narzędzi politycznych w rękach władcy i całego aparatu państwowego. Nie wolno utożsamiać go jednak z despotyzmem lub totalitaryzmem. Ponadto, negowanie i kategoryczne odrzucanie absolutyzmu jest błędem, ponieważ współczesne państwo właśnie dzięki absolutyzmowi zawdzięcza wyłączność przymusu. Absolutyzm odebrał obywatelom prawa do prywatnej wojny poprzez przejęcie całego aparatu przymusu państwowego [3]. Także dzięki absolutyzmowi administracja i biurokratyzacja wkroczyła w inny etap rozwoju. Błędem jest również nadawanie negatywnego znaczenia pojęciu „państwa policyjnego” (Polizeystaat). W tym duchu szczególnie pruski absolutyzm wyrażał zobowiązanie do rozwoju zasobów państwowych i wzrostu dobrobytu mieszkańców. Z pojęciem państwa policyjnego wiąże się jedno z najistotniejszych zjawisk w ewolucji pojęcia państwa - poprzez większy nadzór, zbieranie informacji o obywatelach, ich zasobach i możliwościach władcy uświadomili sobie związek między tradycyjnymi zadaniami państwa (skarbowość, administracja, wojskowość) a społecznymi, gospodarczymi i kulturowymi warunkami życia ludności. Dzięki posiadaniu świetnego aparatu administracyjnego, policyjnego, a także informacji, państwo mogło wyznaczać cele, dzięki którym zasoby ludzkie mogły być lepiej wykorzystane.

Absolutyzm, poprzez wyłączność władzy publicznej dla króla pozbawiał możliwości autonomicznych działań w sferze publicznej dla jednostek, implikując w ten sposób większe zaangażowanie w życie gospodarcze, a przez to wzrost zamożności obywateli. Rodziło to ciekawe zjawisko, gdzie władca legitymując swoją absolutną władzę troską o rozwój i pomyślność mieszkańców (jak robili to Hohenzollernowie i Habsburgowie) swoimi działaniami wzmacniał państwo, a jednocześnie długofalowo je osłabiał, ponieważ coraz większa część ludności, bogacąc się, śmielej żądała dostępu do praw politycznych (petit bourgeois). Doświadczenia XVIII wieku pokazują, że to właśnie burżuazja była warstwą społeczną, która stoczyła zwycięski bój z absolutyzmem o to, skąd pochodzi i kto tworzy prawo.

Innym fascynującym wnioskiem wynikającym z analizy Poggiego jest to, że upowszechnienie wyborów pośrednich nie było wcale zmianą absolutyzmu na system konstytucyjno-liberalny, lecz tylko alternatywą i tak absolutnej władzy czy to króla czy parlamentu. Fundamentalna różnica polega jednak na tym, że reprezentant nie uosabia już sługi lecz władcę [4].

Poggi pokazuje również, że pokłosiem przejścia z absolutyzmu do państwa konstytucyjno-liberalnego jest pojęcie klasowości, czego emanacją było pojawienie się ruchów komunistycznych. Państwo konstytucyjno-liberalne z założenia dążyło do równości obywateli wobec prawa, a co za tym idzie, do likwidacji cenzusu majątkowego jeśli chodzi o prawa publiczne. Przez to zostały zatarte jakościowe różnice między dostępem do władzy elit, a klasy robotniczej. Dążono do utworzenia społeczeństwa jednoklasowego, co mimo stopniowego zrównywania dostępu do praw wyborczych nie miało szans powodzenia, dało jednak asumpt do początków ruchów robotniczych i walki o prawa socjalne, gdyż robotnicy uzyskali możliwość publicznej walki o swoje prawa. Wiązało się to jednoznacznie z umasowieniem polityki i utworzeniem wielomilionowych ruchów politycznych, co mimo początkowych pozytywnych rezultatów przyniosło negatywne skutki. Poggi w tym momencie analizy rozwoju państwa zadaje fundamentalne pytanie: Dlaczego możemy mówić o liberalizacji państwa i polityki, skoro każda masowa grupa dążyła nie do tego aby zaufać „niewidzialnej ręce rynku” lecz aby państwo ponownie zaczęło ingerować w gospodarkę, niwelując w ten sposób narastające nierówności społeczno-ekonomiczne?

Zdaniem Poggiego społeczeństwo zaakceptowało nierówności społeczne płynące z kapitalizmu i skupiało się raczej na pomocy słabszym, niż ingerencji w rynek.

Jedna z głównych tez Poggiego dotyczy silnej korelacji między wojną a rozwojem państwa. Według autora obecnie państwa wyrzekły się swej władzy na polu ekonomicznym, poprzez stopniowe deregulacje, zapewniając prym własności prywatnej na rynku. Jednak w zamian za to, państwo stopniowo rozbudowywało swój system fiskalny, nakładając na obywateli stałe podatki o niespotykanej w historii wysokości. Wiąże się to nierozerwalnie z coraz większymi kosztami prowadzenia operacji militarnych. Jednak ma to również inne skutki5. Państwo straciło w ten sposób możliwość wymierzania najdotkliwszych sankcji – przejmowania majątków poddanych. Komercjalizacja ekonomii umożliwiła lokowanie kapitału już nie w nieruchomościach, lecz w małych, ale bardzo cennych przedmiotach lub w środkach płatniczych uznawanych przez międzynarodowe banki. Jednym słowem – państwo straciło kontrolę nad przepływem kapitału w zamian za większe przychody na prowadzenie wojny.

Jednocześnie obywatele potrzebowali coraz lepiej zorganizowanego państwa, które będzie w stanie zapanować nad coraz bardziej skomplikowanym systemem kapitalistycznym, a przede wszystkim- zabezpieczyć bezpieczeństwo obywateli. Prowadziło to ponownie do sytuacji, w której państwo chciało mieć i zjeść ciastko, ponieważ miało przybrać maksymalistyczny kształt w coraz bardziej minimalistycznej formie.

Obecna forma państwa jest ograniczana przez prawa obywatelskie, rynek, walkę na arenie międzynarodowej. Państwo ma przede wszystkim skupić się na zajmowaniu sprawami społecznymi, absorpcji wielkich ilości zasobów społecznych i zarządzaniu nimi, oraz odpowiadaniu na wiele rozmaitych żądań.

Poggi wskazuje kilka najważniejszych wyzwań dla współczesnego państwa. Jednym z najważniejszych jest niewątpliwie zmiana postrzegania wojny. Wojna stanowiła ostateczny sposób rozstrzygania sporów między suwerennymi państwami o interesy. Interesy te dotychczas były tak istotne, że w drodze nacjonalistycznej kalkulacji sensowniejsze wydawało się doprowadzenie do wojny i podjęcie ryzyka klęski militarnej. Obecnie, mając w pamięci wojnę totalną oraz widmo wojny nuklearnej, nacjonalistyczna kalkulacja przebiega inaczej: ryzyko zostaje zastąpione przez pewność. Skutki wojny totalnej czy nuklearnej są natomiast takie, że potencjalne korzyści w żaden sposób nie są w stanie wyrównać ogromu strat. Każda strona będzie stroną przegraną [6].

Kolejnym wyzwaniem dla współczesnego państwa jest kryzys terytorialności związany ze zjawiskiem globalizacji oraz terroryzmu. Globalizacja jest zespołem struktur i procesów kulturowych, gospodarczych, technologicznych, których efekty rozprzestrzeniają się na cały świat lub przynajmniej ich zasięg działania przekracza granice państwa. Największymi graczami współczesnej globalnej gospodarki są międzynarodowe korporacje, działające na skalę światową. Ich struktura i sposób działania uniemożliwia właściwie jakąkolwiek kontrolę lub regulację ze strony państw. Ponadto ogromny przepływ kapitału, informacji między korporacjami powoduje istotne zmiany w gospodarkach narodowych. Największym jednakże paradoksem współczesnej formy państwa jest fakt, że z jednej strony wymienione problemy niosą zagrożenia dla instytucjonalnej tożsamości państwa, to z drugiej strony, niemal równocześnie, państwo stale poszerza zakres swoich działań, starając się jak najlepiej dostosować do rzeczywistości.

Słabość obecnego państwa wynika właśnie z nieustannego rozrostu i marnotrawstwa zasobów jakimi dysponuje [7].

Jednak czy obecnie możliwe jest wycofanie władzy politycznej, wstrzymanie rozwoju państwa? Chyba nie, ponieważ miejsca państwa nie zajmą wcale obywatele, władza społeczna, lecz międzynarodowe korporacje, władza ekonomiczna, gdyż najzwyczajniej w świecie dysponują większą siłą niż władza społeczna.

Poggi już w 1989 r., pisząc swoje dzieło, postulował większą aktywność państwa w gospodarce. Zagrożeniem dla gospodarki oraz obywateli są międzynarodowe korporacje, które nie są związane żadnymi regulacjami ani cenami, często są w stanie stymulować podaż lub popyt. Tylko państwo (choć już nie zawsze) ma siłę aby przeciwstawić się monopolistycznym zapędom wielkich korporacji. I tutaj znów paradoks - gwarantem wolności gospodarczej i dobrze funkcjonującego rynku ma być właśnie większa aktywność państwa.

Należy zatem postawić sobie pytanie: Czy państwo jest koniecznością, jedyną dobrą formą sprawowania władzy politycznej, czy może jest najlepszym, choć nie idealnym wyborem?

Odpowiedź nigdy nie będzie jednoznaczna i zupełna. Jednak dzięki „Państwu” Poggiego, stanie się przynajmniej zrozumiała.

Książka do nabycia w księgarni internetowej PWN.

_______________________________
[1] Ch. Tilly, Reflections on the History of European State Making w: The Formation of National States in Western Europe, red. idem, Princton University Press, Princton, NY 1975, s.70
[2] Gianfranco Poggi, Istota współczesnego państwa w: Państwo, jego natura, rozwój i perspektywy, PWN, Warszawa 2010
[3] Przykładowo we Francji wprowadzono zakaz pojedynkowania się, czyli wymierzania sprawiedliwości „ na własną rękę”
[4] M. Webber. Gospodarka i społeczeństwo. Zarys socjologii rozumiejącej, tłum. D. Lachowska, WN PWN Warszawa 2002, s.223
[5] A.O. Hirschman, Polityka i interesy, Znak, Kraków, 1997.
[6] Doktryna „ wzajemnego gwarantowanego zniszczenia” (mutal assured destruction) z wiele mówiącym akronimem MAD, doskonale oddaje charakter wojny nuklearnej)
[7] Poggi problem słabości państwa widzi w coraz większym rozdziale państwa i polityki, a raczej neutralizacji polityki demokratycznej na rzecz polityki biurokratycznej, neokorporacjonistycznej.

Czytany 8588 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04