Wydrukuj tę stronę
czwartek, 18 luty 2010 09:07

Łukasz Reszczyński: Terroryzm

Oceń ten artykuł
(1 głos)
alt
Łukasz Reszczyński
Recenzja: W. Dietl, K. Hirschmann, R. Tophoven, Terroryzm, Wydawnictwo PWN, Warszawa 2009, 340 ss.
Zjawisko terroryzmu w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat uległo zaawansowanej ewaluacji, dochodząc do dzisiejszego stanu, w którym określane jest jako największe zagrożenie i wyzwanie dla współczesnego świata. Jedną z najnowszych propozycji Wydawnictwa PWN, można zaliczyć do pierwszych, tak obszernych zbiorów wiedzy na ten temat, dostępnych na polskim rynku wydawniczym.

Zbiorowa praca trzech niemieckich badaczy z prestiżowego Instytutu Badań nad Terroryzmem i Polityką Bezpieczeństwa Uniwersytetu w Bonn jest drugim wydaniem tej książki, która w pierwotnej wersji ukazała się już w 2006 roku. Biorąc jednak pod uwagę rosnące tendencje eskalacji terroryzmu na świecie, badacze dostrzegli potrzebę zaktualizowania prac nad problemem - czego efektem, przy współpracy z Polskim Wydawnictwem Naukowym, jest właśnie ta pozycja.

„Terroryzm" to dość szeroko merytorycznie zakrojona dzieło, głęboko analizujące zagadnienie będące tytułem tej książki na przestrzeni ostatnich lat. Autorzy dokonali rozróżnienia typów tego problemu, zarówno na płaszczyźnie ideologicznej, jak i metodycznej. Stąd też w pracy spotykamy się z metodami i celami działania takich grup terrorystycznych, jak chociażby IRA czy ETA, zaś w dalszej części z ugrupowaniami Międzynarodowego Frontu Islamskiego na rzecz Dżihadu przeciwko Żydom i Krzyżowcom (w tym np. ze słynną Al-Kaidą).

Niemieccy badacze jednoznacznie stwierdzają, że wyróżniony przez nich terroryzm etniczno-narodowcy (IRA, ETA, OWP), a także społeczno-rewolucyjny (chociażby niemiecki RAF) to obecnie już przeszłość. Większość z wymienionych ugrupowań oficjalnie zakończyła swoją działalność zbrojną, lub została rozwiązana. W książce autorzy zwracają uwagę na współczesną odsłonę terroryzmu - w postaci islamskiego fundamentalizmu, który przybrał formą zdecydowanie najgroźniejszą i najbardziej zaawansowaną. Swoistą datą przełomową, dającą sygnał do intensyfikacji tego typu działań były słynne zamachy z 11 września, kiedy to terroryści z Osamą bin Ladenem na czele, rozpoczęli nowy etap w historii światowego bezpieczeństwa.

Autorzy „Terroryzmu" wysnuwają bardzo słuszną tezę o tym, że największą trudnością w walce z dzisiejszym terroryzmem islamskim jest ścisłe połączenie jego ideologii z religią. Al-Kaida to obecnie, obok świetnie prosperującej „firmy terrorystycznej", przede wszystkim pewien prąd umysłowy, utożsamiany przez zindoktrynowanych, młodych muzułmanów z synonimem odwagi, walki w słusznej sprawie i obietnicy raju u boku Allaha. Owa „ideologizacja" Al-Kaidy jest jej największą bronią w walce z Zachodem - jak przekonują autorzy sprzyja to żywotności tego ruchu, który nawet po stracie najwyższych rangą dowódców może bez przeszkód działać dalej. Chodzi wszak przecież o walkę za ideę, a nie przywódców.

Pozycję, poza rozważaniami dotyczącymi podstaw ideologicznych i przesłanek terroryzmu światowego, traktować można również jako swoisty dziennik najważniejszych zamachów terrorystycznych w ostatnich kilkudziesięciu latach. Na tym przykładzie można znakomicie zaobserwować wspomnianą ewolucję tego zjawiska, które obecnie, aby skutecznie zaistnieć, wymaga ogromnych nakładów finansowych oraz znakomitego zaplecza logistyczno-technicznego. Nie dziwi zatem doskonale zorganizowana światowa siatka fanatyków dżihadu, którzy, co jakiś czas, dają o sobie znać.

Jednym z poważnych mankamentów pracy jest brak przypisów w tekście. Mimo bogatego zbioru literatury, będącej bazą źródłową tej pracy, trudno zinterpretować wiarygodność niektórych informacji. Na obronę można stwierdzić, iż spora liczba szczegółowych informacji może wskazywać na dostęp do danych wywiadowczych (bardzo szczegółowe opisy wybranych zamachów, a także sylwetek zamachowców), których źródeł ujawnić rzecz jasna nie sposób.

W tekście pojawia się również sporo błędów stylistycznych, której jednak należy wybaczyć tłumaczom ze względu na dość specyficzny język samego opracowania. Utrudnia to jednak wychwycenie kilku szczegółów, które tym samym podważają nieco autorytet autorów i wprowadzają czytelnika w dezorientację. Mowa tutaj chociażby o informacji, zgodnie z którą wojna domowa w Bośni i Hercegowinie wybuchła w kwietniu 2002 roku (traktować można to jako klasyczną wpadkę lub błąd stylistyczny wynikający z translacji).

Kolejną zauważoną nieścisłością jest fragment dotyczący zamachów w Bombaju z listopada 2008 roku. W jednym z akapitów autorzy stwierdzają, że „tym razem był to atak masowy, jednak niezbyt wymagający logistycznie i możliwy do przeprowadzenia bez potrzeby wielomiesięcznego przygotowania i planowania" by w następnym dodać: „w obliczu tak dokładnie przygotowanych zamachów terrorystycznych w Bombaju...". Czytelnik może poczuć się również zdezorientowany w przypadku postaci Abu Musaba al Zarqawiego, przywódcy Al-Kaidy w Iraku, który w tekście raz ujmowany jest jako Al-Zarqawi, a raz jako Zarkawi. W pewnej sprzeczności do ogólnej tezy pracy stoi również użyte przez autorów określenie „partyzanci Al-Kaidy".

Kolejną wartą odnotowania kwestią dyskusyjną jest naukowy (czy też dziennikarski) obiektywizm opracowania. Z drugiej strony wypadałoby postawić sobie pytanie, czy w przypadku problematyki terroryzmu, można w ogóle wyodrębnić jego uzasadnione, moralne przesłanki. Autorzy dość stanowczo wyrażają swoje zdanie o ludziach zajmującym się terroryzmem, czego swoistą puentą jest zdanie dotyczące przywódców tego typu ugrupowań: „w istocie chodzi wyłącznie o propagandę i indoktrynację zwyczajnych rekrutów dżihadu, ponieważ sami przywódcy nie chcą umierać. Przeciwnie: oni po części żebrzą o swoje życie jak namiestnik Al-Kaidy w Jemenie podczas jego aresztowania".

Dość nierealistycznie i naiwnie brzmią również „rady" opisywane przez autorów wobec świata zachodniego, których celem miałoby być zahamowanie fundamentalistycznego terroryzmu. Proponowana „polityka zasad" miałaby zastąpić dotychczasową „politykę interesów" wobec państw islamskich, który ma główny wpływ na budowanie nienawiści do świata zachodniego. Autorzy zgodnie stwierdzają, że jednym z największych winowajców obecnego stanu rzeczy jest były prezydent USA - George W. Bush i jego „wojna z terroryzmem". Trudno się nie zgodzić, że „doktryna Busha" była jednym z najgorszych możliwych posunięć jakich mógł się dopuścić świat zachodni. Należy także zgodzić się z autorami pracy, że wobec konfliktu asymetrycznego, tradycyjne formy nacisku i walki tracą na wartości.

Mimo tych kilku uwag książka jest z pewnością wartą lektury pozycją. Jak już wspomniano stanowi ona ciekawy zbiór wiedzy na temat jednego z największych współczesnych problemów - terroryzmu. Mimo bogactwa zbioru, wiele kwestii poruszanych jest w sposób dość ogólnikowy, co może stanowić bardzo dobry wstęp do dalszych dociekań. Niewątpliwie więc jest to lektura warta zainteresowania i polecenia,  szczególnie dla osób zajmujących się bezpieczeństwem międzynarodowym i geopolityką.
Czytany 5685 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Przeczytaj teksty o podobnej tematyce.