czwartek, 16 sierpień 2012 08:22

Łukasz Reszczyński: Blaga demokracji

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

demokracja_opium


  Łukasz Reszczyński

Recenzja: Erik von Kuehnelt-Leddihn, Demokracja – opium dla ludu, Wydawnictwo Prohibita, Warszawa 2012, 180 ss.

Trudno wyobrazić sobie dzisiejszy świat bez demokracji. Wszak mimo wielu jej niedoskonałości, wciąż przekuje się nas, że w kwestii formy organizacji państwa, nic lepszego do tej pory nie wymyślono, zaś wszelkie inne form utożsamiane są z synonimem zacofania i przeszłości.

Praca Erika von Kuchnelta-Leddihna stanowi dla współczesnego czytelnika wyzwanie, gdyż skutecznie podważa sensowność jednego z fundamentów dzisiejszego świata, mianowicie demokracji. Ustrój, określany niekiedy mianem jednego z najistotniejszych wyznaczników postępu cywilizacyjnego ludzkości, bardzo rzadko w obecnym czasie poddawany jest konstruktywnej krytyce. Poszczególne negatywne strony demokracji są powszechnie znane, jednak nadal forsowana jest postawa zakładająca, że mimo uchybień, jest to najlepszy ze stworzonych do tej pory systemów. Warto przytoczyć tutaj zdanie Francoisa Guizota, zawarte we wprowadzeniu omawianej pracy: „potęga słowa demokracja jest tak wielka, że żaden rząd, ani żadna partia nie potrafi istnieć, ani nie uwierzy w swoje możliwości, bez umieszczenia tego słowa na swoim sztandarze”. Mimo, że słowa te sformułował Guizot w połowie XIX wieku trudno odmówić im aktualności.

Istnieje silnie zakorzenione poczucie, że demokracja charakteryzuje społeczeństwa nowoczesne, rozwinięte, stojące na wyższym (w domyśle – lepszym) poziomie cywilizacyjnym. Co więcej, owy poziom jest właśnie wartościowany poprzez wyznaczanie poziomu demokracji w danym kraju, co jest obecnie jednym z głównych narzędzi gry geopolitycznej zarówno z perspektywy danego państwa, jak i (a może i przede wszystkim) w rękach mocarstw (vide wydarzenia tzw. „arabskiej wiosny”, czy narastający konflikt w Syrii). Należy stwierdzić, że w znacznym stopniu taki obraz demokracji został ukształtowany przez Stany Zjednoczone, które jako jedno z czołowych światowych mocarstw niezwykle efektywnie używa tego sloganu dla realizacji własnych celów geopolitycznych.

Powyższy mit jednak już na samym wstępie obala autor omawianej pracy, określając demokrację jako: „[…] najbardziej pierwotną formę prymitywnej państwowo-społecznej syntezy […]”. Do przekonania takiego można dojść porównując chociażby jakość rządów współczesnych państw o ustrojach demokratycznych z dawnymi państwami o innej formie organizacji społeczno-politycznej (np. monarchie absolutne).

Autor poddaje demokrację krytyce w sposób bardzo umiejętny i merytoryczny. Momentami czytelnik może być wręcz zadziwiony swoistą oczywistością przytaczanych argumentów, które funkcjonują w codziennej debacie publicznej, jednak rzadko bądź wcale nie przedstawia się ich jako czynników wynikających z błędnych założeń systemowych demokracji lecz jako naturalną pochodną ludzkiej niedoskonałości.

Jednym z podstawowych fundamentów rozważań autora jest odniesienie się do ideałów „wykutych” przez Rewolucję Francuską, które to stanowią jeden z fundamentów demokracji w dzisiejszym rozumieniu. Słusznie jednak autor zauważa, że na pozór szczytne hasła wolności, równości i braterstwa są jedynie pustymi sloganami, których efektywne zastosowanie wśród społeczeństwa jest niemożliwe. Szczególnie wnikliwie prezentuje autor tę tezę na postawie hasła równości, co zresztą każdy z czytelników żyjących w państwie demokratycznym zweryfikować może na podstawie własnych doświadczeń. Autor umiejętnie poddaje w wątpliwość również realny wpływ poszczególnych obywateli na zarządzanie państwem. Postawa taka bardzo ochoczo lansowana jest przez polityków zwłaszcza w okresie wyborów ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, stawiając wyborców przed wyborem spośród ugrupowań często dalekich od ich preferencji politycznych, ponadto wyborem „w ciemno” (zwyczajowa niezgodność pomiędzy przedwyborczymi obietnicami a ich późniejszą realizacją).

Również w Rewolucji Francuskiej upatruje autor początków procesu rozprzestrzeniania się demokratycznej władzy na coraz szersze kręgi egzystencji obywateli państwa. Demokracja, obłudnie przedstawiana jako synonim wolności obywatelskiej wkracza w coraz to bardziej prywatne sfery życia swoich obywateli. Wypada zatem zgodzić się z autorem, który słusznie twierdzi, że „[…] rządzenie powinno ograniczać się do minimum, przy czym charakteryzować je powinna najwyższa jakość”. Owa jakość to niestety największa bolączka systemu demokratycznego, czego jednym ze skrajnych przykładów jest chociażby sytuacja w Polsce, gdzie wciąż występuje ogromny deficyt wykształconych i kompetentnych osób w poszczególnych resortach rządowych, zaś dopływ do polityki osób o wątpliwych umiejętnościach jest zjawiskiem nagminnym. Wszystko to z kolei przekłada się na miałkość systemów demokracji, która jak słusznie zauważa autor naznaczona jest przeciętnością. Pokazuje to chociażby na przykładzie edukacji, który to problem jest aktualny również dla naszego kraju. Stosowanie zasady równości w tym względzie dopuszcza do wyższych studiów całą masę młodych ludzi, z których zdecydowana część zupełnie się do tego nie nadaje. To z kolei wpływa na obniżenie poziomu krajowej edukacji, co następnie przekłada się na wyraźny już obecnie do zaobserwowania wzrost impotencji umysłowej społeczeństw.

Niezwykle ciekawie prezentują się rozważania autora dotyczące przyszłości demokracji. Twierdzi on, że tak jak każda z nowoczesnych form rządów, również i demokrację czeka zmierzch. Jednocześnie Erik von Kuehnelt-Leddihn wskazuje na możliwe scenariusze jej klęski. Jednym z nich jest przekształcenie się demokracji w totalitarną tyranię, co może odbyć się albo na drodze samoistnej ewolucji, bądź ewolucji w wyniku ujawnienia jednej z licznych słabości demokracji. Drugim ze scenariuszy upadku demokracji według Kuehnelt-Leddihna jest jej militarna klęska (autor odwołuje się tutaj do przykładu wojny peloponeskiej).

Dość zastanawiające wydają się rozważania autora nad kwestią wojny prowadzonej przez państwo demokratyczne. Twierdzi on, że demokracja jest systemem, formą, który w fatalny sposób przygotowuje państwo do konfliktu zbrojnego. Autor nie mógł wziąć pod uwagę ewolucji współczesnych konfliktów zbrojnych (zmarł w 1999 roku), których obecny model i formuła zdają się być właśnie modyfikacjami na potrzeby demokracji. Nie ulega jednak wątpliwościom, że ilościowe ograniczenie aparatu władzy (zakładając jego wysoką jakość) sprzyja efektywności również w tej sferze.

Praca Erika von Kuehnelta-Leddihna to niewątpliwie wartościowa pozycja. Podejmowana w niej tematyka jak i niezwykle przystępny język narracji sprawiają, że powinna stać się ona obowiązkową lekturą dla każdego kto ceni sobie niezależny pogląd na sprawy polityczne i cechuje się szerokim horyzontem umysłowym. Niezwykła erudycja i wiedza autora przekładają się na wysoki poziom merytoryczny omawianej pracy, co zapewnia czytelnikowi intelektualną ucztę w najlepszym wydaniu. Debata na temat słabości demokracji jest kwestią niezwykle potrzebną. Niestety, przyjęta nazbyt optymistycznie percepcja współczesnej demokracji w zasadzie uniemożliwia taką dyskusję w szerszych kręgach społecznych. Z tego też powodu należy wyrazić nadzieję, że omawiana praca przyczyni się do wzrostu świadomości w tym temacie wśród pozostałych umysłów, co w efekcie pozwoli zwalczyć coraz bardziej postępującą przeciętność polityczną, obecną nie tylko zresztą w naszym kraju.

Pozycja do nabycia w księgarni internetowej Multibook.pl 

Czytany 5627 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04