sobota, 18 czerwiec 2011 08:01

Krzysztof Kokoszczyński: Potęga, ale jaka?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

dylpot


geopolityka     Krzysztof Kokoszczyński

Recenzja: Anna Wojciuk, Dylemat potęgi. Praktyczna teoria stosunków międzynarodowych. Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2010, 286 ss.

Annie Wojciuk udało się w swej pierwszej publikacji książkowej przekształcić swoją rozprawę doktorską w interesującą pozycję dla czytelników niezwiązanych bezpośrednio z tematyką teorii stosunków międzynarodowych lub geopolityką. Autorka przybliża w niej poglądy na temat potęgi („power”) wszystkich najważniejszych szkół teorii stosunków międzynarodowych (realizmu, neoliberalizmu, marksizmu, szkoły ponowoczesnej/postmodernistycznej i konstruktywizmu), po czym prezentuje ich zastosowanie w praktyce na przykładzie polityki francuskiej.

Wszystkie szkoły przedstawione w „Dylemacie potęgi” są, z uwagi na ograniczone miejsce, prezentowe w bardzo „wydestylowany” sposób, ale autorka ustrzegła się zbytnich uproszczeń. Główni myśliciele są wybrani rozsądnie, a ich poglądy przedstawiony w stosunkowo prosty dla czytelnika sposób, choć, naturalnie, nie jest to lektura dla czytelników pozbawionych jakiegokolwiek przygotowania teoretycznego. Jednak nawet dobrze prowadzone zajęcie z etyki/filozofii na poziomie licealnym czy pierwszego, czy drugiego roku studiów, powinny być wystarczające, by odbiorca mógł w pełni cieszyć się tekstem Wojciuk.

Sam przegląd obejmuje wszystkie ważne szkoły w stosunkach międzynarodowych. Nawet stosunkowa świeża szkoła ponowoczesna jest dokładnie omówiona – acz brak w niej omówienia J. Derrida’y, jest to rozsądnie uzasadnione mniejszym zastosowaniem jego teorii do tematu pracy, niż pozostałych, omówionych autorów. Poza tym, lista autorów nie przynosi większych zaskoczeń, a prezentowane szkoły są przedstawione dokładnie, choć bez zagłębiania się w zbyt duże (biorąc pod uwagę cel pracy) szczegóły. Słowem – dobra równowaga.

Ciekawe jest dołączenie do rozprawy teoretycznej przykładu praktycznego, tak zwanego studium przypadku („case study”). Zabieg ten pozwala nie tylko pokazać praktyczne znaczenie prezentowanych teorii, ale również przybliża ciekawą i ważną tematykę poprzez dobór państwa. Polityce francuskiej poświęca się mniej uwagi, niż, na przykład, amerykańskiej, cieszy więc wyjście autorki poza stereotypowe ramy. Za równie interesującą może uchodzić też obserwacja, przebijająca się z przytoczonych debat francuskich polityków, że mimo wzrostu znaczenia „nowych” szkół – ponowoczesnej i konstruktywistycznej – w debacie publicznej cały czas widać dominację neoliberalizmu, realizmu i, w mniejszym stopniu, marksizmu.

Należy podkreślić, że „Dylemat potęgi” jest pozycją ciekawą nie tylko dla teoretyków. Już samo zagłębienie się w rozważania o znaczeniu tego prostego, jakby mogło się wydawać, terminu, może odkryć przed praktykami stosunków międzynarodowych nowe spojrzenia na znajoma dla nich dziedzinę. Może zachęcić ich do refleksji nad ich celami i projektami. Już sam wybór różnych szkół oraz polemiki między nimi może ukazać, jak różnorodna jest to dziedzina, jak wiele interpretacji otaczającego świata oferuje, jak, by wymienić jedynie dwa najbardziej znane nurty, dosyć pesymistyczny realizm, z walką o przetrwanie, czy bardziej optymistyczny neoliberalizm?

A że takie rozważania mają znaczenie również w praktyce - ukazuje wspomniane studium przypadku. Autorka udanie ukazuje w nim, jak różne szkoły teoretyczne wpływały na kształtowanie polityki zagranicznej Francji i jej relacji z innymi państwami. To z kolei pokazuje, że wiedza, jaka szkoła myślenia dominuje obecnie w rządzie danego państwa, pozwala przewidywać, do pewnego stopnia przynajmniej, jak może być jego podejście do zagranicznych partnerów i rywali.

Jedyne zastrzeżenie, jakie mogłoby ewentualnie się pojawić, to wyraźna dominacja Amerykanów pośród prezentowanych teoretyków, ale autorka rozsądnie argumentuje, że mimo tendencji spadkowej, to właśnie Amerykanie nadają ton, czy wręcz dominują we współczesnej myśli teoretycznej w stosunkach narodowych. Co więcej, ta potencjalna wada przeradza się w zaletę, jako że dzięki „Dylematowi potęgi” polski czytelnik przynajmniej w ogólnym zarysie może się zapoznać z teoriami amerykańskich politologów, do których mógł nie mieć wcześniej dostępu, wzbogacając tym samym polskie środowisko naukowe.

Niestety, w odbiorze tego ciekawego tekstu przeszkadza odrobinę jego redakcja. Zdarzają się błędy stylistyczne, niezręczne sformułowania, zrozumiałe w pracy tej długości, które jednak powinny być wyłapane przed publikacją. Naturalnie, nie mają one zbyt dużego znaczenia, zwłaszcza, że czytając odnosimy wrażenie, iż w każdym kolejnym rozdziale jest ich coraz mniej. Mimo wszystko mogą one odrobinę zniechęcić nieprzekonanego czytelnika do zagłębienia się w recenzowaną publikację.

Pracę Anny Wojciuk można polecić wszystkim, którzy pragną zapoznać się z kluczowym dla stosunków międzynarodowych pojęciem „potęgi”. Autorka dokonuje gruntownego przeglądu najważniejszych trendów w tej dziedzinie, a przytaczane przez nią przykłady pomagają nawet tym czytelnikom, o stosunkowo niewielkim doświadczeniu w teorii politologii, zrozumieć kluczowe pojęcia i ich wpływ na dziedzinę. Niewielkie zastrzeżenia redakcyjne nie odbierają przyjemności z czytania tej książki, choć biorąc pod uwagę złożoność tematu, może ona mieć ograniczoną użyteczność dla tych, którzy nie zajmują się profesjonalnie stosunkami międzynarodowymi lub pokrewnymi dziedzinami.


Pozycja do nabycia w księgarni internetowej Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego.

Czytany 6861 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04