sobota, 20 sierpień 2011 08:50

Konflikt palestyński trochę inaczej...

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

palestwedrowki


  Bartosz Mroczkowski

Recenzja: Raja Shehadeh, Palestyńskie Wędrówki. Zapiski o znikającym krajobrazie, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2011, 275 ss.

„Palestyńskie wędrówki” to pozycja niezwykła z zakresu stosunków międzynarodowych. To rzeczywiste wędrówki autora po wzgórzach coraz bardziej zapominanej Autonomii Palestyńskiej. Ciekawość wzbudzają opisy przyrody, tak bardzo oddające tamtejsze tereny, które, połączone z podaną przez autora wykładnią historyczną i jego osobistymi przeżyciami, tworzą niezwykłą opowieść o nostalgii i tęsknocie za swoim własnym państwem. Raja Shehadeh - prawnik z wykształcenia, za pomocą swoich wędrówek opowiada o swojej walce z nielegalnym wywłaszczaniem gruntów przez Izrael, podając przy tym absurdalne przykłady prowadzenia procesów sądowych. Gdzie jest granica dla Izraela, który ciągle toczy wojnę psychologiczną z Autonomią Palestyńską, nie przestrzegając prawa międzynarodowego, rozbudowuje osiedla na terenach okupowanych?

Romantyczna wędrówka i opowieść humanisty i prawnika, bogata w odwołania historyczne tworzy zupełnie odmienną lekturę. Ten „znikający krajobraz”, który towarzyszy nam przez całą pozycję, ułożony w poszczególne wyprawy z towarzyszami autora, wzbogacany jest niezwykłymi jego przemyśleniami i opisami przyrody, niczym opisami z Pana Tadeusza Adama Mickiewicza. To książka, w której nie znajdziemy typowego subiektywizmu i obrazu złego Żyda i dobrego Palestyńczyka. To książka, w której znikające gaje oliwne, drzewa cytrusowe i uedy przez politykę osadnictwa, wołają o pomoc.

Raja Shehadeh jest właścicielem kancelarii adwokackiej. Prowadzi sprawy obywateli Autonomii Palestyńskiej odnośnie wywłaszczania gruntów przez rząd Izraela. Dokładnie opisuje cały mechanizm i instytucje, włącznie z nazwiskami osób odpowiedzialnych za ten proceder. Przykładem jest tzw. sprawa Albiny. Była to jedna z pierwszych spraw dotyczących własności gruntu, z którą miał do czynienia autor książki. Sprawa rozchodziła się o udaremnienie budowy osiedla koło wioski Bajt Ur. Francois Alibin był chrześcijaninem, stąd w swojej wiosce znany był jako „chrześcijanin, który ma ziemie obok Żyda”. W sprawach o wywłaszczenie gruntu stawia się przeważnie trzy podstawowe zarzuty: nieobecność – dotyczy to osób, które uciekły z terenów konfliktu, lub zostały z niej wygnane po wojnie sześciodniowej w 1967 roku. Posiadacz jest właścicielem ziemi publicznej, a więc nie jest na niego zarejestrowana. W przypadku sprawy Alibina ten zarzut był niedorzeczny i Raja udowodnił, że Zarządca Mienia Osób Nieobecnych, który był zarazem Zarządcą Dóbr Publicznych, mylił się. Trzeci zarzut to: skoro ziemia nie była własnością osoby nieobecnej ani własnością publiczną, to została wywłaszczona przez rząd jordański do celów wojskowych. Ostatecznie przeprowadzono badania geologiczne, doprowadzając do sprawy cywilnej. Na salę prokurator wprowadził świadka – młodego Araba, który na twarzy miał kufija – czarno-białą chustę, jaką noszą głównie starsi Palestyńczycy. Widać było tylko szpary na oczy. Zeznał, że szkolił się z armią jordańską właśnie na terenach „należących” do Albina. Sędziego nie przekonał argument, że w pozwie o sprawę cywilną świadek musi ujawnić swoją tożsamość. Znamiennym jest fakt, że w trakcie trwania procesu, izraelskie maszyny budowlane już pracowały na tych terenach. Jednocześnie wniosek Raja Shehadeh’a, o zaprzestanie prac, zostałby przyjęty pod warunkiem gdyby izraelskie władze dostały pisemne potwierdzenie, że w przypadku przegranej sprawy, powód zapłaci 250 tysięcy dolarów za poniesione straty Agencji Żydowskiej.

Sprawę Albin Froncois przegrał. Sąd argumentując wyrok pisze: „Żadna transakcja zawarta w dobrej wierze między Zarządcą Mienia Osób Nieobecnych oraz inną stroną, dotyczącą własności, która w mniemaniu zarządcy była w momencie zawierania transakcji własnością porzuconą, nie zostanie unieważniona i pozostanie w mocy, nawet jeśli zostanie dowiedzione, że własność wówczas własnością porzuconą nie była”. Problem w tym, że żadnej transakcji nie było, a argument o nieporzuceniu własności nie jest argumentem w mniemaniu sądu.

Podobnych przykładów autor podaje w swojej książce kilkanaście. Wydarzenia w niej opisane tworzą stricte opowiadanie. Nie jest to książka naukowa. Brak w niej charakterystycznych przypisów, a jeśli już się pojawiają, to wyłącznie tłumaczą niektóre aspekty prawne, czy też historyczne odwołania. Lektura pokazuje bezsilność palestyńskich osadników w stosunku do ogromnej machiny „prawnej” izraelskiego rządu. Niejednokrotnie ujawnia wykorzystywanie sytuacji przez izraelskie władze za pomocą stawiania punktów kontrolnych na terenach Palestyny. Problemem w stosunkach międzynarodowych jest brak konsensusu w sprawie podziału granic i samodzielnego istnienia Palestyny, jako państwa. Co bardzo ciekawe – autor jest wielkim krytykiem Jasera Arafata, którego uznaje, za polityka bardzo uległego i łatwowiernego w stosunku to kwestii palestyńskiej. Krytykuje też bez ogródek postanowienia z Oslo – porozumienia zawartego pomiędzy Izraelem a Organizacją Wyzwolenia Palestyny (OWP) z 1993 roku. Faktem jest, że umowa pozwalała na utworzenie instytucji o charakterze rządowym i samorządowym. Przewidywały także wycofanie wojsk izraelskich ze Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu. Raja Shehadeh łatwowiernością Jasera Arafata nazywa również przesunięcie rozmów o statusie Jerozolimy (której granice są stale przesuwane przez izraelskie osadnictwo), nierozwiązana została sprawa palestyńskich uchodźców, izraelskiego osadnictwa na terenach okupowanych (przykładowo jedno z osiedli powstało na terenie Izraela, ale objazd do nich już na terenie Autonomii Palestyńskiej). Dalsze porozumienia przesunięto na rok 1996, w którym przyjęto, że tereny przygraniczne miały być podzielone na trzy strefy A, B i C. Strefa C była zakazana dla obywateli innych państw niż Izrael bez pozwolenia gubernatora wojskowego. Jak podaje autor w tej strefie znajdowały się wszystkie rezerwaty przyrody, a więc „z prawnego punktu widzenia stały się teraz niedostępne dla Palestyńczyków”.

W książce brakuje również opinii specjalistów i wypowiedzi ekspertów, a co za tym idzie odwołań do konkretnych artykułów i przypisów. Niestety umniejsza to wiarygodności wykorzystywania i interpretowania przywoływanych przepisów – w tym stosowania kruczków prawnych do osiągnięcia celów przez państwo Izrael. W pozycji nie ma również zawartego dokładnego rysu historycznego z datami i porozumieniami między skonfliktowanymi stronami oraz relacji Palestyny z innymi państwami. Niewątpliwym jest jednak fakt, że Izrael łamie prawo międzynarodowe, co zostało niejednokrotnie  udowodnione np. w książkach Noama Chomsky’ego. Powyższe mankamenty nie umniejszają jednak wartości wyjątkowych opisów kolorystyki natury, czy głębokich opisów sytuacyjnych.

To twórcza i niespotykana dotąd pozycja, która łączy w sobie przemyślenia filozoficzne, połączone z racjonalnym bytem społecznym. To kilkuset stronnicowy manifest prawnika, który poświęcił swoje życie i karierę walce o sprawiedliwą i wolną Palestynę. To opis niedoścignionych marzeń i złamanych nadziei. W końcu to książka, która zupełnie odbiega od pozostałych lektur z tematyki Bliskiego Wschodu – mariaż romantyzmu z bezwzględnym racjonalizmem. To również niezwykle potrzebna książka do obniżenia temperatury relacji między Żydami a Palestyńczykami oraz lepszego zrozumienia machiny informacyjnej.

Autor kończy pozycję epilogiem z jednej z wędrówek z brytyjską dziennikarką Louisą Waugh. Para została zatrzymana przez dwóch młodych mężczyzn. Problemem był brak dokumentów u dziennikarki. Autor przytacza przerażający dialog pomiędzy nimi, w którym gdyby nie on – Palestyńczyk i adwokat, Brytyjka zostałaby zabita. Ostatni fragment książki Raja Shehadeh z wyprawy kończy w ten sposób: "Pożegnałem się z doliną. Nie wiem, kiedy tu wrócę. Może dopiero wtedy, kiedy skończy się ten przeklęty konflikt z Izraelem i wszystkie jego straszne konsekwencje, o ile dożyję tych czasów". My zakończymy te niesamowite „Palestyńskie wędrówki o znikającym krajobrazie” fragmentem przemyślenia autora, z jednej z wędrówek, podczas której natrafił na ciężki do przekroczenia urwisko: „Jeśli się poddam, będę musiał zawrócić i ominie wspaniałość tego, co jeszcze przed nami...”

Pozycja do kupienia w księgarni internetowej wydawnictwa.

Czytany 5369 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04