wtorek, 11 styczeń 2011 12:56

Gracjan Cimek: Rzecz o własności w czasie globalizacji

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

karpryw

dr Gracjan Cimek

Recenzja: Adam Jan Karpiński, Prywatna własność środków produkcji. Od ojcobójstwa do syna marnotrawnego, Wydawnictwo Gdańskiej Wyższej Szkoły Administracji, Gdańsk 2010, 150 ss.

Współczesny kryzys globalnego kapitalizmu rodzi wśród badaczy pytania o jego przyczyny, konsekwencje oraz metody przeciwdziałania. Wśród odpowiedzi znajduje się książka Adama Jana Karpińskiego, Prywatna własność środków produkcji. Od ojcobójstwa do syna marnotrawnego, która została wydana nakładem Wydawnictwa Gdańskiej Wyższej Szkoły Administracji. Autor koncentruje się w niej na instytucji będącej ideowym fundamentem kapitalizmu jako systemu społeczno-ekonomicznego. Temat własności prywatnej został zarzucony po upadku ZSRR i chwilowym tryumfie idei „końca historii”. Odżywa w ostatnich latach, a przyczyną tego renesansu jest zapewne wspominany kryzys finansowy rozwijający się od 2008 roku. Należałoby określić go raczej jako kryzys światowego kapitalizmu, opartego na neoliberalizmie jako podstawie rozwijanej globalizacji. Autor jest filozofem i socjologiem i taki charakter nosi omawiana pozycja. Jest to próba istotowego analizowania problemów społecznych z wykorzystaniem wiedzy historycznej, socjologicznej, ekonomicznej, politologicznej, a nawet religioznawczej. Wynika to z holistycznego paradygmatu uprawianie wiedzy. Książka liczy 150 stron w formacie A-5. Składa się na nią 17 rozdziałów, a właściwie mini-rozdziałów o różnej długości, które zostały wyróżnione ze względu na istotowe omówienie poszczególnych problemów. geopolityka

 

 

Tytuły poszczególnych rozdziałów wskazują na dyskurs zaangażowany, który jest znakiem metodologii badań humanistycznych Autora. W kolejności są to: 1. Zwolennicy status quo, zmian ewolucyjnych bądź Rewolucyjnych; 2. Kapitał pomnaża się, gdy działa; 3. Rewolucje w przeszłości …; 4. Własność prywatna środków produkcji; 5. Ziemia - czarodziejską rzeczą?; 6. Ziemia, praca i dobro wspólne; 7. Czarodziejska rzecz: maszyna; 8. Czarodziejski, cudotwórczy stosunek: Pieniądzu! Stań się!; 9. Globalizacja znosząca państwa w służbie prywatnej własności środków produkcji; 10. Formalno-symboliczne państwo świata – kolejną przestrzenią prywatnej własności środków produkcji; 11. Totalitarne działania własności prywatnej; 12. Kurtyna opada. Aktorzy schodzą ze sceny: faszyzm i komunizm XX wieku kończą swoją rolę; 13. Przyczyny i sposoby schodzenia ze sceny socjalizmu realnego; 14. Synteza może zastąpić negujące się alternatywy; 15. Filozofia ekologii – spostrzeżony skutek wielkiej specjalizacji naukowej pomnażającej – jak dotąd – własność prywatną środków produkcji; 16. Potrzebna zmiana paradygmatu: z istniejącego - przedmiotowego (podmiot – przedmiot) na pożądany - podmiotowy (podmiot – podmiot). To wymaga jednakże nowej filozofii – sofiologii; 17. Możliwe scenariusze przyszłości; 18. Propozycje działań konkretnych. Materializowanie się idei syna marnotrawnego. Pracę rozpoczynają uwagi wstępne, a wieńczy zakończenie. Zawiera 147 pozycji bibliograficznych.

W uwagach wstępnych dotyczących stanu współczesnego bytu społecznego Autor przywołuje dane wskazujące, że w świecie, zdominowanym przez instytucję prywatnej własności środków produkcji, panują nierówności społeczno-ekonomiczne. Np. w połowie 2010 roku, 38% światowego bogactwa posiadało 1,2 promila mieszkańców ziemi. 750 miliarderów (których liczba w wyniku kryzysu skurczyła się jednak z 1125) posiadało bogactwo większe niż 2,5 miliarda mieszkańców ziemi. W czasie kryzysu wzrosła także ilość głodujących, do około 1 miliarda ludzi. Autor przywołuje Z. Baumana, który miarę rozwoju ludzkiej cywilizacji ustanawia nie na podstawie przeciętnej warunków bytowych, ale jakości życia najsłabszej części społeczeństwa. Argumentem na rzecz tezy o negatywnym charakterze prywatnej własności środków produkcji jest współczesna Wenezuela. W tym państwie w znacznym stopniu przywrócono społeczną własność środków produkcji. Efektem tego działania jest realny wzrost Produktu Krajowego Brutto o 95%, spadek ubóstwa o 50%, a skrajnego o 70%; także trzykrotny wzrost wydatków socjalnych na jednego mieszkańca oraz poprawa dostępu do opieki zdrowotnej i edukacji w ciągu 5,5 roku.

W pierwszych rozdziałach nakreślono podziały społeczne i odpowiadające im zróżnicowania polityczne. Społeczeństwo nie jest jednolitym, abstrakcyjnym „suwerennym narodem” z konstytucji, ale dzieli się na warstwy i klasy społeczne. Autor przekonuje, że system partyjny należy dzisiaj analizować w kontekście dominacji kapitału i własności prywatnej. Występują więc partie rewolucyjne (dążące do ich zniesienia w imię polepszenia życia klas pracujących); reformistyczne; systemowe; oraz partie środka. Pierwsze dwa rodzaje partii działają na rzecz zmiany działań państwa w kierunku podporządkowania kapitału dobru wspólnemu (poza panującym prawem lub w jego ramach), a dwie następne stoją na straży funkcjonującego systemu. Autor zwraca uwagę, że należałoby zredefiniować pojęcie konserwatyzmu. Współcześnie wiele ruchów i partii dokonuje zmian, ale ich konserwatyzm zawiera się w umacnianiu korzyści, które czerpią właściciele prywatnych środków produkcji. Można się domyśleć, że chodzi o takie zjawiska jak: obniżanie podatku dochodowego; likwidacja podatku od spadków; liberalizacja przepływów kapitału, towarów i usług; prywatyzacja; osłabianie kodeksów pracy; zmniejszanie roli związków zawodowych, itp. Partie środka zajmują się. problemami nieistotnymi z punktu widzenia dominujących stosunków społecznych np. ochroną zwierząt.

W trzecim rozdziale następuje historiozoficzne uzasadnienie sensowności rewolucji dokonanych w przeszłości. Pierwszą była chrześcijańska, która wniosła zmiany do podstruktury ideologicznej. Jej sensem było uznanie równości każdego człowieka w postaci „miłości bliźniego”. Drugą była Wielka Rewolucja Francuska, która dotyczyła podstruktur prawno-politycznej, a jej efektem jest wpisanie do konstytucji zasad wolności, równości, własności. Brakuje rewolucji w trzeciej podstrukturze bytu społecznego, czyli ekonomii. Jej naczelnym zadaniem jest uspołecznienie prywatnych środków produkcji jako warunku koniecznego dla rozpoczęcia permanentnej rewolucji kulturalnej rozumianej jako wyzwalanie się ludzkiego ducha z treści narzucanej mu obecnie przez funkcjonowanie kapitału. Dotychczasowe próby autor uznaje za nieudane, chociaż wymienia państwa rozwijające dziś idee socjalizmu, m.in. Białoruś, Wenezuelę, Boliwię, ChRL, Kubę, Szwecję, Norwegię, Szwajcarię, Koreę. Brakuje tu jednak szerszej literatury, która ukazałaby, na czym ten socjalizm miałby polegać. Wszak w części tych państw zachowana jest prywatna własność środków produkcji. Mogłoby to sugerować, że nie ona jest zasadniczym problemem kapitalizmu. Pewnym niedopatrzeniem jest wpisanie Korei bez odniesienia, o które państwo chodzi, Północną czy Południową.

W kolejnym rozdziale Autor ukazuje ugruntowanie koncepcji własności prywatnej w prawie stanowionym. Według jego litery prawo własności oznacza wyłączne i nieograniczone panowanie nad rzeczą; jest prawem do użycia i nadużycia rzeczy. Konsekwencją takiego prawa jest alienacja właściciela od dobra wspólnego. Jest ono bowiem zakorzenione w koncepcji indywidualistycznej, i tym samym usuwa atrybut wspólnotowości człowieka. Człowiek nie jest jednak atomem, ale istotą społeczną, stąd własność prywatna prowadzi do negatywnych konsekwencji w praktyce społecznej. Autor wskazuje również na geopolityczny wymiar funkcjonowania instytucji własności prywatnej. Stanowi bowiem ona sztandarowe wezwanie Stanów Zjednoczonych jako promotora procesów globalizacji, co jest zobrazowane konkretnymi przykładami z dziedziny stosunków międzynarodowych. Lektura rozdziału nasuwa jednocześnie mnóstwo pytań, co do przyczyn i efektów zróżnicowania form własności we współczesnym świecie; także jej form prawnych i ekonomicznych. Zaznaczone problemy wymagałyby zatem szczegółowego rozpatrzenia. Bez nich trudno byłoby zaakceptować niektóre wnioski ogólne, np. o tym, że właściciele środków produkcji decydują, co będą robić ludzie, którzy muszą jeść, a nawet, co będą jeść. Takie wnioski wywołują bowiem na poziomie zdroworozsądkowym stwierdzenia „niedowiary”, „niemożliwe”. Autor – jak się wydaje – zdając sobie z tego sprawę, w czterech kolejnych rozdziałach podejmuje się zadania „odczarowania” procesów prowadzących do dominacji prywatnej własności środków produkcji. Ukazuje jak ziemia, praca, maszyna, a wreszcie pieniądz stają się narzędziami pomnażania bogactwa wąskich grup społecznych kosztem dobra wspólnego.

Polski badacz przekonuje czytelnika, ze teorie stanowiące podbudowę tych procesów obowiązują również we współczesnej globalizacji. Z uwagi na wielość określeń tego procesu w literaturze, warto odnotować jej zaproponowaną definicję. „Przez globalizację (łac. globare = tworzyć kulę, gromadzić się) można rozumieć powiększanie kuli kapitału tak, jak, np., śniegu, poprzez ekonomiczno-polityczne znoszenie barier państwowych; barier, ograniczających swobodny przepływ towarów, usług, osób, produkcji i operacji finansowych w przestrzeni całego świata. W ten sposób następuje gromadzenie, kumulowanie kapitału. Kapitał – jak kula – toczy się w kierunku, gdzie jest coraz niżej, czyli tam, gdzie są coraz słabsze państwa ze swoimi barierami oraz tam, gdzie coraz mniejszej płacy wymagają robotnicy. Czym większa kula, tym szybciej tworzy sobie warunki dla swojego „toczenia”, tym słabsze są państwa i słabsi są robotnicy. W końcu, robotnicy mogą się tylko modlić do owej kuli, co już czynią polscy robotnicy – byli pracownicy Stoczni im. Komuny Paryskiej z Gdyni. Możliwym do dookreślenia celem owego procesu jest powstanie Światowego Samorządu Właścicieli. W postaci określonych klubów, spotkań, zjazdów, tajnych narad, samorząd ten już ujawnia siłę swego działania”. (s. 46-47). Do tego procesu próbuje się przystosować współczesne państwa. Stąd, według Autora, powstaje formalno-symboliczne państwo świata. Nie jest ono faktem formalnym, którego atrybutami jest jedna władza, jedno terytorium i ludność. Stanowi je system sieci, powiązań oplatających glob ziemski. Opiera się na dopełniających się przestrzeniach racjonalności, które są kierowane przez zasady-klucze, np. racjonalności pozytywistycznej w naukach społecznych ograniczającej poznanie do odpowiedzi na pytanie „jak” coś się dzieje, a odrzucających pytanie, „dlaczego”.

Rozdział „Totalitarne działania własności prywatnej” ma charakter historiozoficzny. Autor argumentuje, że postulat uspołecznienia własności prywatnej środków produkcji był reakcją na jej negatywne efekty dla większości społeczeństw. W obronie swoich interesów przeciwnicy uspołecznienia środków produkcji pomogli w dokonaniu rewolucji socjalistycznej w Rosji wiedząc, że kraj ten nie posiada odpowiedniej bazy ekonomicznej i społecznej dla realizacji ideałów, na które się powoływał. Tym tłumaczy wielkie ofiary budowy radzieckiego komunizmu w pierwszym okresie. Gdy jednak ZSRR zaczął odnosić sukcesy kapitał pomógł dojść do władzy Hitlerowi, który odbudował potęgę Niemiec, łamał międzynarodowe traktaty, a nawet stał na czele partii narodowo-socjalistycznej sugerującej zbliżenie jej totalitarnego oblicza do komunizmu radzieckiego. Jego celem było tymczasem zniszczenie państwa własności społecznej, chociaż zwrócił się również przeciwko zachodnim państwom własności prywatnej. ZSRR obronił własność społeczną, ale jednocześnie nabrał charakteru totalitarnego. W ostateczności wygrał z oboma systemami totalitaryzm prywatnej własności środków produkcji zdominowany przez kapitał finansowy. Pojawia się jednak niekonsekwencja w wywodach. Na s. 74 wymienia się jako formy systemu totalitarnego prywatnej własności środków produkcji istniejące w wieku XX 1. socjalizm realny ZSRR i innych krajów Europy Centralnej, nazwany komunizmem; 2. faszystowski, 3. korporacyjny kapitał finansowy zjednoczony z kompleksem militarno-przemysłowym.. Wskazana enumeracja wchodzi w pewien dysonans z innymi analizami, które tylko trzecią formę pozwalają zaliczyć jako wyraziciela prywatnej własności środków produkcji. Trzeba również zwrócić uwagę, że na s. 69 zostało wskazane, że ZSRR chciał wstąpić do NATO już w 1949 roku po powstaniu tej organizacji, ale faktycznie taka inicjatywa miała miejsce w 1954 roku i była reakcją Moskwy na remilitaryzację RFN. Ten postulat faktycznie odrzucono.

Interesującym wkładem w dyskusje o upadku socjalizmu realnego jest rozdział 13. Do dzisiaj bowiem trudno odpowiedzieć na pytanie o tak szybki, gwałtowny, a jednocześnie stosunkowo bezkrwawy koniec funkcjonowania systemu państw komunistycznych, z upadkiem ZSRR na czele.

Porządek wywodu burzą nieco rozdziały 15 i 16. Problem filozofii ekologii oraz zmiany paradygmatu wydają się tematyką stojąca nieco obok tematyki własności prywatnej. Autor chciał najwyraźniej wskazać, na szeroki kontekst oddziaływania głównego problemu pracy na naukę i współczesną cywilizację.

W 17 rozdziale zostały nakreślone trzy, możliwe scenariusze przyszłości. Ich wspólnym mianownikiem jest dominacja własność prywatnej, a więc są to warianty oparte na dominacji aktualnych rozwiązań. Pierwszy mówi o budowie cywilizacji postindustrialnej w której kapitał tworzy nową strukturę społeczeństwa w oparciu o formułę 1/5, 2/5 lub tzw. „złotego miliarda”. Przywileje mniejszości kosztem większości społeczeństwa są celem neoliberalnej wizji globalizacji. Autor zwraca uwagę, że uspołecznienie własności prywatnej mogłoby służyć wykorzystaniu postępu technologiczno – informatycznego do zmiany celów stojących przed społeczeństwem. Efektem zmian byłoby powstanie cywilizacji czasu wolnego. Produkcją zajmą się w niej roboty, cyborgi i automaty, natomiast człowiek rozwinie potencjał twórczy i skupi się na zabawie budującej świat wartości. Taki sens zawiera tytułowy powrót syna marnotrawnego. Drugi scenariusz wskazuje na globalna harmonię, które stanie się możliwa po zapanowaniu postmodernistycznej „nowej duchowości”, w której człowiek odrzuci zło na gruncie zjednoczenia z różnie rozumianym bóstwem. W takim świecie zapanuje więc irracjonalizm. Trzeci wariant jest najbardziej pesymistyczny i mówi o nie-harmonii globalnej, w której kapitał i korporacje panują nad światem, przy pomocy działań ekonomicznych, militarnych i politycznych.

Stojąc na stanowisku humanistycznym, czyli odpowiedzialności badacza za świat w którym żyje, Autor kreśli w rozdziale 18 propozycje konkretnych działań materializujących idee syna marnotrawnego. Jest to w istocie forma utopii, która odrzuca jednak wizje końca historii jako stanu ostatecznego do której trzeba dojść raz na zawsze. Autor wskazuje na konieczne rozwiązania polityczne, np. dotyczące ONZ, organizacji międzynarodowych; kwestie ekonomiczne, polityczne, dotyczące edukacji; omawia również rolę wojska i policji we współczesnym świecie. Opisane propozycje zawierają niemały przyczynek do dyskusji i polemik nad koniecznością i konsekwencjami pożądanych tutaj rozwiązań. Na szczególną uwagę zasługuje kategoria misyjności polityki. Wykracza ona bowiem poza alternatywę misyjność religijna-realizm, dominującą we współczesnym dyskursie politologicznym. Autor argumentuje, że misyjność polityki nie jest formą religijną. Powinna polegać na wywoływaniu i wzbudzaniu ruchu wzrastania ludzi, jednostek ludzkich w ich człowieczeństwie. Jest ona konieczna do aktywizacji jednostek i grup społecznych do dobrowolnego zaangażowania w działania przekształcające świat społeczny w oparciu o wartości. Odrzuca więc działania sofistyczne, manipulacyjne, także przemoc i przekupstwo jako formy działania politycznego.

W zakończeniu Autor wskazuje, że myślą przewodnią opracowania było ukazanie wpływu prywatnej własności środków produkcji na rozwój człowieka. Próbowano odpowiedzieć na pytanie czy ten wpływ pozwala na postęp rozumiany jako umożliwienie wzrastania człowieka w swoim człowieczeństwie. Na to pytanie praca udziela odpowiedzi negatywnej. Prywatna własność środków produkcji nie umożliwia tak rozumianego postępu. Jednak, pomimo wielkiego kryzysu globalizacji, wciąż pozostaje ona podstawą systemu społecznego. Jej dalsza dominacja zagraża kulturze ludzkiej w ogóle.

Książka znajdzie zapewne swoich obrońców jak i krytyków. Tych drugich nie tylko wśród zwolenników „końca historii”, ale również wśród naukowców, którzy zarzucą jej pomieszanie problemów z różnych dziedzin życia społecznego. Należałoby tu podjąć dyskusję na poziomie metodologicznym, tylko zarysowaną w omawianym wydawnictwie. Autor staje bowiem na stanowisku holistycznym. Odrzuca możliwość wyabstrahowania jednych aspektów rzeczywistości społecznej, np. prawa, ekonomii, religii i pogłębiania wiedzy specjalistycznej bez wskazania miejsca tych dziedzin we współistniejącej strukturze całego bytu społecznego. Te dyskusję są już prowadzone na poziomie światowym, czego przykładem jest książka „Dwie kultury” C. Snowa. Jakkolwiek wydawnictwo miejscami cechuje skokowość, wrażenie nieciągłości wywodu i nieliczne niekonsekwencje, to w sumie stanowi ważny punkt orientacji we współczesnych dyskusjach dotyczących kryzysu globalizacji. Jego wielką zaletą jest brak pogrążania się w bezpłodnym prezentyzmie, i próba rewaloryzacji wartości ogólnoludzkich poprzez konkretne propozycje ich realizacji w postaci zmian instytucjonalnych, rozwiązań politycznych, ekonomicznych i edukacyjnych. Zgodnie z myślą klasyczną jest to więc praca z dziedziny filozofii społecznej, która powinna zainteresować adeptów wszystkich nauk społecznych i humanistycznych oraz praktyków, zarówno zajmujących się sferą polityczną jak i gospodarczą.

Czytany 5763 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04